Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Powiększanie wspólnego dobra, walki o władzę. Esencja dreamlandzkiego życia.

Czy instytucja szlachectwa powinna zostać zniesiona?

Czas głosowania minął 16 wrz 2017, 20:14

Nie
9
64%
Tak, to anachronizm i źródło nieporozumień
1
7%
Tak, ale powinna zostać zastąpiona przez nowy model awansu społecznego
3
21%
Nie mam zdania
1
7%
 
Liczba głosów: 14

Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Chamberlain »

W nawiązaniu do wczorajszej serii nobilitacji chciałbym zainicjować małą dyskusję na temat obecnego kształtu instytucji szlachectwa w Królestwie Dreamlandu. Jednocześnie zapraszam do udziału w sondzie.

Czym jest szlachectwo w warunkach mikronacyjnych? Czy jest to forma "symbolicznej gratyfikacji za zasługi na rzecz społeczności" i jednocześnie "sprawa między Koroną a nobilitowanym", obligująca do zachowania zgodnie z określonym kanonem wartości, czy może zwykłą gratyfikacją za pracę i zaangażowanie, należną obywatelowi jak przysłowiowa buda psu? Czy wymiar prowspólnotowy zaangażowania ma jakiekolwiek znaczenie? Czy należy wynagradzać każdą formę zaangażowania, również tę konfliktogenną i rozbijającą wspólnotę?

Czy kodeks honorowy, w naszym modelu już nieobowiązujący, ma jakikolwiek sens? Czy istnieje coś takiego, jak wartości arystokratyczne? Czy może istnieć szlachectwo w oderwaniu od kodeksu honorowego?

A może szlachectwo to anachronizm w warunkach demokratycznej i egalitarnej społeczności, która powinna wypracować alternatywny model wyróżniania swoich członków i "awansu społecznego"?
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
Vladimir von Lichtenstein
Posty: 556
Rejestracja: 29 paź 2011, 17:42
NIM:
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Vladimir von Lichtenstein »

Alternatywny model awansu też będzie nobilitacją, tylko zamiast baronów i markizów mieć będziemy do czynienia z innymi tytułami. Niemniej jestem ciekaw, jakie alternatywne modele można byłoby wprowadzić.
Obrazek
(—) Vladimir ik Lihtenštán,
baron Järpen, następca skytyjskiego tronu
Awatar użytkownika
Karolina Aleksandra
król-senior
Posty: 1956
Rejestracja: 25 wrz 2012, 20:23
NIM: 430209
Herb: k14
Lokalizacja: Ekorre
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Karolina Aleksandra »

Bardzo potrzebna dyskusja. Dziękuję za jej rozpoczęcie i oczekuję ciekawego przebiegu.

Wypowiem się w temacie dłużej i później, na razie zaś, co do alternatywnego modelu awansu społecznego, pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to podzielenie ścieżek tytularnych na dwie: szlachecką oraz komunistyczną, gdzie ta druga byłaby czymś w rodzaju nadawania tytułów podobnych do wandejskiej awangardy proletariatu.

Karolina Aleksandra
Awatar użytkownika
Chamberlain
obywatel
Posty: 2189
Rejestracja: 16 maja 2016, 19:46
Numer GG: 62994040
NIM: 866253
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Chamberlain »

Vladimir von Lichtenstein pisze:
Alternatywny model awansu też będzie nobilitacją, tylko zamiast baronów i markizów mieć będziemy do czynienia z innymi tytułami. Niemniej jestem ciekaw, jakie alternatywne modele można byłoby wprowadzić.
A Wandystan czegoś nie wypracował? Lub Ciprofloksja? Pytam z niewiedzy.

Być może jakąś alternatywą byłyby punkty doświadczenia i powiązane z nimi wagi głosów? System mógłby działać w sposób półautomatyczny, tj. punkty przyznawane byłyby po przekroczeniu określonego progu stażu/zaangażowania (trudniej kwantyfikowalne) i w pełni niezależnie od osądu i oceny Monarchy.

Jak jednak łatwo zauważyć, tym, co interesuje mnie najbardziej, jest problem etosu i systemu wartości. Mam wrażenie, że już teraz mamy do czynienia z takim bezdusznym automatem: obywatele otrzymują tytuły niekoniecznie za faktyczne zaangażowanie, stosowane miary są nierówne i niekonsekwentne (ostatnio jawnie niesprawiedliwe), zaś nobilitowany zwolniony jest z obowiązku przyjęcia postawy intuicyjnie kojarzonej ze szlachectwem.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Aleksander »

Chamberlain pisze:
Vladimir von Lichtenstein pisze:
Alternatywny model awansu też będzie nobilitacją, tylko zamiast baronów i markizów mieć będziemy do czynienia z innymi tytułami. Niemniej jestem ciekaw, jakie alternatywne modele można byłoby wprowadzić.
A Wandystan czegoś nie wypracował? Lub Ciprofloksja?

Owszem. Ale nie pamiętam już szczegółów a sam dokument zaginął w dziejach.
(-) Alexander, r.s.
Awatar użytkownika
Vladimir von Lichtenstein
Posty: 556
Rejestracja: 29 paź 2011, 17:42
NIM:
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Vladimir von Lichtenstein »

Chamberlain pisze:
Vladimir von Lichtenstein pisze:
Alternatywny model awansu też będzie nobilitacją, tylko zamiast baronów i markizów mieć będziemy do czynienia z innymi tytułami. Niemniej jestem ciekaw, jakie alternatywne modele można byłoby wprowadzić.
A Wandystan czegoś nie wypracował? Lub Ciprofloksja? Pytam z niewiedzy. [...]

Proszę się zapoznać z wandejską Izbą Awangardy.
Obrazek
(—) Vladimir ik Lihtenštán,
baron Järpen, następca skytyjskiego tronu
Awatar użytkownika
Tomasz von Habsburg
Posty: 1329
Rejestracja: 3 maja 2016, 16:55
NIM: 659175
Herb: t10
Lokalizacja: Habsburg (Księstwo Furlandii i Luindoru)
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Tomasz von Habsburg »

Myślę, że ważną częścią odnowy idei szlachectwa (arystokracji) powinno być znalezienie jakichś wymiernych korzyści związanych z jego posiadaniem.
Korzyści majątkowych (oprócz ujemnych za stworzenie herbu) nie ma, a posiadłości ziemskie można zdobyć bez bycia szlachcicem (np. można objąć miasto), więc lenna nie dają (bez sytemu gospodarczego) większych korzyści.
Korzyści politycznych (np. w postaci głosów ważonych) też nie.
Pozostają więc tylko korzyści związane z prestiżem, które nie są takie duże, ponieważ de facto bez kodeksu honorowego i przysięgi szlachcic nie musi być osobą, którą kierują wyższe wartości (np. dobro Królestwa Dreamlandu). To jednak moglibyśmy naprawić, zrzeszając szlachtę w stronnictwa, które miałyby własne zasady członkostwa.

Przy nadawaniu tytułów szlacheckich należy pamiętać, że główna przyjemność powinna być czerpana nie z ich posiadania, ale z wysiłku, który się wkłada w ich zdobywanie. Ciekawa informacja - niektóre wątpliwej jakości serwery do gry Minecraft reklamują się darmowym stanowiskiem administratora.

Uważam również za dobry pomysł stworzenie alternatywnego systemu nadań. Panu ben Radzieckiemu się też coś należy. :)
Chyba w tym temacie powinni się wypowiedzieć potencjalni beneficjenci tego programu.

(-) Tomasz baron von Habsburg
Awatar użytkownika
Fryderyk Orański-Nassau
obywatel
Posty: 2816
Rejestracja: 30 sie 2016, 02:35
NIM: 132626
Herb: c08.gif
Lokalizacja: Księstwo Furlandii i Luindoru, Segali
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Fryderyk Orański-Nassau »

Co do osobnej ścieżki komunistycznej, brzmi dosyć bez sensu. To nadal będzie promocja tej osoby za jej wkład, po prostu jak już wcześniej wspomniano-w innych słowach. Szlachectwo już dłuższy czas w Dreamlandzie znaczy tyle co staż. Mam wrażenie, że niechęć komunistów do nobilitacji wypływa bardziej z realnych skojarzeń i bycia bazą do ewentualnych konserwatywnych rozwiązań promujących szlachtę nad innych, niż do samej instytucji; do nazewnictwa, bo niestety-poza głaskaniem swojego ego nikt nie otrzymuje nic więcej z tego tytułu. Przykładem jest tu tow. Ekskomunik, który raczej nie czuje się "bardziej prestiżowy", bo ma słówko przed imieniem i nazwiskiem. I de facto tyle obecnie znaczy status szlachectwa w Dreamlandzie-wpis do Księgi Rekordów Guinessa w wytrzymywaniu w tym domu wariatów, zwanej listą szlachty i arystokracji.Co do kosztu za herb-nie przesadzajmy, że to bardzo ujemne. Zapłaciłbym i dziesięciokrotność tej kwoty przy obecnym kursie dreama. Obecnie szlachectwo wygląda jak dyplom za udział. "Brawo, brawo. Dostajesz kartkę ze swoim imieniem i nazwiskiem. Teraz możesz dopisać kolejne kilka liter przed/między nimi. Gratuluję." To czego nam trzeba to jakieś odczuwalne korzyści z posiadania tytułu szlacheckiego, które jednocześnie nie będą wywoływały w innych obywatelach poczucia niższości, a po prostu szacunku dla kogoś kto włożył w społeczność więcej od nas.
(-) Fryderyk Karol Albert książę Orański-Nassau OOII ONZII
Książę Flores
"Pochlebiamy sobie patrząc na Sarmację, że zobaczcie; oni są prymitywni, a my wysublimowani. Ale wysublimowany autyzm nadal pozostaje autyzmem."JKW Aleksander, 2 października 2017 r.
"Może ten słynny dreamlandzki neoprymitywizm wcale nie jest taki zły?"
JKW Maciej II vel Helmut Pohl, 7 lutego 2019 r.

Obrazek
Awatar użytkownika
Karolina Aleksandra
król-senior
Posty: 1956
Rejestracja: 25 wrz 2012, 20:23
NIM: 430209
Herb: k14
Lokalizacja: Ekorre
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Karolina Aleksandra »

Jeszcze drobna uwaga.
Chamberlain pisze:
Czy należy wynagradzać każdą formę zaangażowania, również tę konfliktogenną i rozbijającą wspólnotę?

Problem z „konfliktogennością” i „rozbijaniem wspólnoty” polega na tym, że każdy ma inną interpretację tego, co to oznacza. Nie teoretyzuję — w ciągu tego miesiąca dostałam parokrotnie bardzo sprzeczne sygnały co do ludzi, którzy mieliby rozbijać wspólnotę i być konfliktogenni. Niektórzy potrafią być jednocześnie skrajnie chwaleni i skrajnie demotywujący, wszystko zależy od danej osoby. Ci, którzy w opinii jednych rozbijają wspólnotę, w oczach innych są interesującymi ekscentrykami. Warto sobie zdawać sprawę z pluralizmu opinii w tej materii.

Karolina Aleksandra
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Aleksander »

Karolina Aleksandra pisze:Ci, którzy w opinii jednych rozbijają wspólnotę, w oczach inni są interesującymi ekscentrykami.
Poczułem się, jakby to było o mnie.
(-) Alexander, r.s.
Awatar użytkownika
Alatriste
Posty: 204
Rejestracja: 10 sie 2016, 22:54
NIM:
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Alatriste »

Nadawanie szlachectwa, moim zdaniem, jest po prostu wpisywaniem się w narracyjny koncept państwa-królestwa. Jeśli problemem szlachectwa jest demokratyzacja społeczeństwa oraz brak korzyści majątkowych i politycznych to według mnie istnieją dwie drogi.

Pierwsza wiąże się z pogodzeniem, że tytuły arystokratyczne nie wiążą się z żadnymi(poza honorowymi) korzyściami. Wtedy jednak zrównujemy tytuły z nic nieznaczącymi literkami przy nazwisku. Zasługi można wtedy nagradzać odpowiednimi orderami i odznaczeniami, a tytuły po prostu znieść. Wtedy będziemy działać bardziej "demokratycznie" i nikt od odznaczeń nie będzie oczekiwał dodatkowych gratyfikacji.

Druga opcja, to droga mniej demokratyczna. Jako, że korzyści majątkowych nie zwiększymy ze względów na brak systemu gospodarczego, jedyną alternatywą wydają się być profity polityczne. Ma myśli mam tutaj głosy ważone. Być może byłby to gwałtowny skręt w stronę oligarchicznego ustroju państwa, jednak rola arystokracji na pewno została by zwiększona.

Pierwsza opcja na pewno zawiodłaby zwolenników monarchii i arystokratycznych przywilejów. Po części mogłoby to dążyć do ustrojowej zmiany na system demokratyczny. Druga natomiast byłaby gorszą alternatywą dla nowych obywateli, choć, być może jednak motywacją do większej pracy. Jak dla mnie obydwie opcje wydają się ciekawe i na pewno stanowią alternatywę dla aktualnego bezpłciowego półśrodka.
(-) Adrien Eryk Esjar Józef Alatriste
Jarl Republiki Eislarskiej
Księstwo Skytji - Republika Eislarska
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: RomanoPorfavor »

Jak zagłosowałem - to chyba oczywiste.

Każdy model nobilitacji - nawet najbardziej idealistyczny, jako czyste uhonorowanie zasług - zawsze będzie miał tendencję do degenerowania się. W różne sposoby - przez inflację, przez kolesiostwo itp. I to prowadzi nieuchronnie do sytuacji taka jak ta, w której się znaleźliśmy. W takiej Sarmacji z inflacją zaczęto walczyć przez rozdrobnienie tytułów na "wsie lenne", dzięki czemu najdrobniejsze zasługi są wyceniane. Niby tempo przyrostu tytułów spadło - a i tak musieli niczym Zimbabwe dopisywać kolejne zera do nominałów (dodatkowe tytuły po skończeniu podstawowej "drabinki"), żeby nikt nie poczuł się pominięty.[1]

U nas, przy braku takiego rozdrobnienia, źródłem kontrowersji stało się nieuniknione zaokrąglanie różnych zasług do jednego schodka. Oczywiście przy ostatnich nadaniach ewidentnie odcisnęło się sarmackie przyzwyczajenie Królowej do "niepomijania nikogo" - trudno to kwestionować. Krytyka ta jednak, poza obnażeniem intelektualnej miałkości krytykujących, zaprezentowała nam również podstawową wadę systemu nobilitacji - choć jest mechanizm mający wprowadzać element satysfakcji dla "pracujących", to w równym stopniu wprowadza element frustracji tych, którzy są niezadowoleni, a którzy następnie rozlewają tę frustrację dookoła - w tym zatruwając życie zadowolonym, którym nagle ich nadania są kwestionowane. W trakcie swojego życia wirtualnego chyba przy każdej okazji widziałem te elementy (mniej lub bardziej ukryte). Czy element satysfakcji przeważa? Może w krajach, które wszelką frustrację muszą ukrywać pod lukrem, w Dreamlandzie nie ma siły żeby zatamować ujście wszechobecnej żółci.

Odnosząc się do powracających koncepcji że "nobilitacja ma coś znaczyć, więc wprowadźmy przywileje". Idea nobilitacji jako mających "coś dawać" - uprawnienia, korzyści - jest domeną ludzi o wątłej woli i słabowitych umysłach. Koncepcja, że "ja dużo zrobiłem, więc mi się coś z tego należy i niech prawo to narzuca" to wymysł spoczywających na laurach narcyzów, dla których tego typu elitaryzm jest jedyną obroną przed faktyczną weryfikacją ich dorobku. Dorobku, który powinien być weryfikowany przez społeczeństwo poprzez uznanie. Betonowanie systemu przez głosy ważone czy cokolwiek innego (Senaty itp.) - to było już przerabiane, to nie działa. Fakt, że takie koncepcje powracają jest kolejnym argumentem przeciw wprowadzaniu nobilitacji w ogóle. Nie podsuwajmy naszym leniwcom umysłowym deski ratunku.

Kolejna sprawa. Alternatywna ścieżka "dla komunistów" w warunkach Dreamlandu to bzdura. Funkcjonowanie "awangardy proletariatu" w Wandystanie jest dobrym komentarzem - to w teorii twórcze rozwinięcie koncepcji państwa monarchofaszystowskiego (czyli stworzenie proletariackiego odpowiednika) de facto obumarło w miarę obumierania elementów monarchistycznych w Wandystanie - jeszcze przed zniesieniem mandragorów. Pomysły na zredefiniowanie w oderwaniu od "prostego odpowiednika", wcale nie najgorsze - jak np. stworzenie systemu, w którym tytuły miałyby "termin ważności", po których automatycznie by spadały o "schodek" - ostatecznie nie zostały zrealizowane, z racji ogólnej niskiej aktywności i większego zainteresowania. Tak czy inaczej - "alternatywny" system tym bardziej nie pasowałby w Dreamlandzie.

[1] Wszystko po to, żeby unieważnić mądre słowa świeckiej pamięci tow. Troya: Przypomnę tylko, ze za swoja prace na rzecz Korony otrzymał już Diuk najwyższe odznaczenie państwowe - nawet nie wyobrażam sobie co jeszcze mógłbym Diukowi zaoferować. Tytuł El Commendante i obywatelstwo Kuby? (kierowane do diuka Kościńskiego po tym jak został pominięty w nobilitacjach).
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
Polyna
Posty: 1173
Rejestracja: 2 kwie 2013, 16:08
NIM: 278556

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Polyna »

Chamberlain pisze:A Wandystan czegoś nie wypracował?
W Wandystanie tytuły szlacheckie społeczne były, ale umarły śmiercią naturalną.

Tj., ostatnie nadania tytułów były jakieś 8 lat temu i od tego czasu żadnych nowych tytułów się nie nadawało. Zamiast tego, kiedy chciało się uchonorować jakiegoś Wandejczyka za jego działalność, nadawało mu się po prostu order, co IMO jest trochę bardziej zgodne z narracją Wandystanu jako republiki socjalistycznej.

Były też od tego czasu jakieś projekty wkrzeszenia tytułów społecznych, tym razem nie jako prostego odpowiednika burżuazyjnych tytułów szlacheckich, ale czegoś bardziej wandnego – ostatnio zdaje się konsensus był taki że powinno się nadawać tytuły społeczne na określony okres czasu, tak żeby odpowiadały one faktycznej ostatniej aktywności, a nie tylko przeszłym zasługom – ale z tych projektów jak na razie nic nie wyszło.
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Daniel von Witt »

W warunkach takich jak nasze, szlachectwo powinno być przede wszystkim ideą, w dużej mierze tożsamą z "misją" obecności każdego z nas w Mikroświecie, a polegającą przecież na ulepszaniu siebie i otaczającego nas świata. Ostatecznie, by nie zmuszać każdego do interpretowania ulepszania siebie i świata pod kątem swojego światopoglądu, można mówić po prostu o zmienianiu siebie i świata. Tytuły honorowe, jak sama nazwa wskazuje - będące zaszczytem symbolicznym, a nie praktycznym, winny być więc przyznawane za osiągnięcia, oceniane przez monarchę właśnie pod kątem zaangażowania nobilitowanego w przeprowadzanie zmian. Tak podchodząc do sprawy nobilitowanym mógłby być zarówno Radziecki jak i Chamberlain, w zależności od zaangażowania w proces(y) zmian.

Z powodu niedoskonałości systemu gospodarczego jedyną formą uprzywilejowania nobilitowanego mogłaby być ziemia. Powinna być ona rejestrowana (tak samo jak herby i gotówka w banku), aby nobilitowany i inni wiedzieli, co nobilitowany posiada i ile to może być warte na rynku.

W związku z nadanym tytułem nobilitowany nie powinien posiadać żadnych przywilejów politycznych (np. głosów ważonych), gdyż dyskredytuje to osoby początkujące, acz może nawet bardziej aktywne w danym czasie niż ci zasłużeni i obwieszeni orderami i tytułami. W tym miejscu wetknę, że system głosów ważonych powinien być bardziej oparty na pracy/aktywności, a nie na szlachectwie.

Nie dłubałbym za bardzo w obowiązującym systemie. Jedynie życzyłbym Królowej patrzenia na każdego indywidualnie przez pryzmat tego, czy dana osoba zmienia siebie, swoją pozycję w Królestwie i zmienia fragmenty państwa lub je w całości. Nic więcej nie trzeba.

(-) Daniel von Witt
Awatar użytkownika
Tomasz von Habsburg
Posty: 1329
Rejestracja: 3 maja 2016, 16:55
NIM: 659175
Herb: t10
Lokalizacja: Habsburg (Księstwo Furlandii i Luindoru)
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Tomasz von Habsburg »

A gdybyśmy mieli system awansów społecznych obok tytułów honorowych i na podstawie ich wprowadzili głosy ważone? Byłyby one nadawane nie tylko z okazji świąt, ale wtedy, gdy osiągnie się jakiś jasno określony próg.
Daniel von Witt pisze:
Z powodu niedoskonałości systemu gospodarczego jedyną formą uprzywilejowania nobilitowanego mogłaby być ziemia. [..]
Planuję właśnie zrobić, by w razie aktywności ziemia przynosiła wymierne zyski, a w przypadku jej braku - straty.

(-) Tomasz baron von Habsburg
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Daniel von Witt »

Tomasz von Habsburg pisze:
A gdybyśmy mieli system awansów społecznych obok tytułów honorowych i na podstawie ich wprowadzili głosy ważone? Byłyby one nadawane nie tylko z okazji świąt, ale wtedy, gdy osiągnie się jakiś jasno określony próg.
Na to samo wychodzi, ponieważ te każde nobilitacje i awanse kumulują się w czasie nieokreślonym. Uzyskiwane w ten sposób głosy ważone nie byłyby sprawiedliwie przydzielane, gdyż jeden zostanie księciem w rok, inny w 10 lat. Ten pierwszy będzie pokrzywdzony, że jego głos jest tyle samo wart co tego, co wolniej i mniej efektywnie dorobił się takiego samego tytułu jak ten pierwszy.

(-) Daniel von Witt
Awatar użytkownika
Tomasz von Habsburg
Posty: 1329
Rejestracja: 3 maja 2016, 16:55
NIM: 659175
Herb: t10
Lokalizacja: Habsburg (Księstwo Furlandii i Luindoru)
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Tomasz von Habsburg »

Daniel von Witt pisze:
Na to samo wychodzi, ponieważ te każde nobilitacje i awanse kumulują się w czasie nieokreślonym. Uzyskiwane w ten sposób głosy ważone nie byłyby sprawiedliwie przydzielane, gdyż jeden zostanie księciem w rok, inny w 10 lat. Ten pierwszy będzie pokrzywdzony, że jego głos jest tyle samo wart co tego, co wolniej i mniej efektywnie dorobił się takiego samego tytułu jak ten pierwszy.
A gdyby takie tytuły były przyznawane na jakiś okres, który nowy obywatel i tak musiałby poświęcić na zaznajomienie się z Królestwem Dreamlandu i naszym prawem (co jest szczególnie ważne), przez co raczej nie będzie się czuł pokrzywdzony, że nie będzie mógł w głosować w Parlamencie.

(-) Tomasz baron von Habsburg
Maciej Kamiński
Posty: 215
Rejestracja: 20 sty 2016, 17:33
NIM:
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Maciej Kamiński »

Karolina Aleksandra pisze:
Bardzo potrzebna dyskusja. Dziękuję za jej rozpoczęcie i oczekuję ciekawego przebiegu.

Wypowiem się w temacie dłużej i później, na razie zaś, co do alternatywnego modelu awansu społecznego, pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to podzielenie ścieżek tytularnych na dwie: szlachecką oraz komunistyczną, gdzie ta druga byłaby czymś w rodzaju nadawania tytułów podobnych do wandejskiej awangardy proletariatu.

Karolina Aleksandra
Dzięki za uznanie.
Bialeńczyk od urodzenia.
Awatar użytkownika
Karolina Aleksandra
król-senior
Posty: 1956
Rejestracja: 25 wrz 2012, 20:23
NIM: 430209
Herb: k14
Lokalizacja: Ekorre
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Karolina Aleksandra »

Maciej Kamiński pisze:

Oj. Autentycznie nie miałam pojęcia o istnieniu tego wątku. Strach wpaść na jakikolwiek pomysł czy skojarzenie, bo prawdopodobnie wszystko (jak pisałam we wczorajszym dłuższym elaboracie na forum) już było albo właśnie gdzieś jest realizowane.

Jak to działa w Bialenii? Czy ktoś skorzystał ze ścieżki komunistycznej? W ogóle widzę, że macie chyba o połowę więcej tytułów niż w Sarmacji i Dreamlandzie czy Elderlandzie zwyczajowo jest. Skąd taka szeroka rozpiętość?

Karolina Aleksandra
Maciej Kamiński
Posty: 215
Rejestracja: 20 sty 2016, 17:33
NIM:
Kontakt:

Re: Szlachectwo — czym jest i czy w ogóle go potrzebujemy?

Post autor: Maciej Kamiński »

Nikt jeszcze nie skorzystał z alternatywnej ścieżki.

Rozpiętość jest tak duża, bo tytuły szlacheckie traktujemy egalitarnie do bólu - jest to po prostu nagroda za pracę, przeliczana od konkretnej ilości subiektywnego uznania za wkład w rozwój kraju ze strony Prezydenta, na które to przekładają się folwarki.
Bialeńczyk od urodzenia.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Polityka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość