Umarli czy się zdenerwowali?
: 20 lut 2023, 02:58
Od trzech dni, godzinami siedzę na forum i przeglądam posty, które pojawiły się po moim odejściu, a wydają się ważne w kwestii zrozumienia współczesnego Królestwa Dreamlandu.
Do tej pory ciężko mi pojąć wiele rzeczy i jestem pod wrażeniem reaktywacji pomysłu Unii Niepodległych Państw — pomysłu, który już parę lat wcześniej istniał, chyba pod inną nazwą (niestety nie jestem sobie w stanie tego przypomnieć) i również się nie przyjął.
Zauważyłem dziwną rzecz. Nasz ukochany grillownik Gaston de Senancour był aktywny ostatni raz 05 stycznia 2018 roku, wrzucając w większość poprzedzających tę datę dni po parę postów dziennie.
Po napisaniu ostatniej wypowiedzi ani razu już więcej się nie zalogował.
To samo z diukiem Chamberlainem. Biorąc pod uwagę moje doświadczenie, zawsze działo się tak, że albo systematyczność w ostatnich tygodniach spadała, aż w końcu przychodził dzień, w którym już przestali bywać lub tak jak Król Alfred miał w zwyczaju — deklarowano, że już nigdy się do tego państwa nie wróci.
Owszem, można zasugerować, że komuś w końcu pękła żyłka i wewnętrzny bunt pod wpływem impulsu rozkazał natychmiastowe zamknięcie tego rozdziału życia, ale okoliczności każą mi myśleć, że w świecie realnym rzeczywiście pękła żyłka, ale nie ta, co powinna.
Przypadki chodzą po ludziach, umierają ludzie starsi, ale i młodsi, więc mogę jedynie zastanawiać się, czy Ci ludzie byliby aktywni po dziś dzień w świecie mikronacji, gdyby wziąć pod uwagę ich, mam nadzieję nietrafne przypuszczenie śmierć.
(abstrakcja tego posta wywala poza skalę, wybaczcie, ale z tą myślą, być może głupią, musiałem się podzielić)
Do tej pory ciężko mi pojąć wiele rzeczy i jestem pod wrażeniem reaktywacji pomysłu Unii Niepodległych Państw — pomysłu, który już parę lat wcześniej istniał, chyba pod inną nazwą (niestety nie jestem sobie w stanie tego przypomnieć) i również się nie przyjął.
Zauważyłem dziwną rzecz. Nasz ukochany grillownik Gaston de Senancour był aktywny ostatni raz 05 stycznia 2018 roku, wrzucając w większość poprzedzających tę datę dni po parę postów dziennie.
Po napisaniu ostatniej wypowiedzi ani razu już więcej się nie zalogował.
To samo z diukiem Chamberlainem. Biorąc pod uwagę moje doświadczenie, zawsze działo się tak, że albo systematyczność w ostatnich tygodniach spadała, aż w końcu przychodził dzień, w którym już przestali bywać lub tak jak Król Alfred miał w zwyczaju — deklarowano, że już nigdy się do tego państwa nie wróci.
Owszem, można zasugerować, że komuś w końcu pękła żyłka i wewnętrzny bunt pod wpływem impulsu rozkazał natychmiastowe zamknięcie tego rozdziału życia, ale okoliczności każą mi myśleć, że w świecie realnym rzeczywiście pękła żyłka, ale nie ta, co powinna.
Przypadki chodzą po ludziach, umierają ludzie starsi, ale i młodsi, więc mogę jedynie zastanawiać się, czy Ci ludzie byliby aktywni po dziś dzień w świecie mikronacji, gdyby wziąć pod uwagę ich, mam nadzieję nietrafne przypuszczenie śmierć.
(abstrakcja tego posta wywala poza skalę, wybaczcie, ale z tą myślą, być może głupią, musiałem się podzielić)