Strona 2 z 2

Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]

: 21 lip 2025, 20:24
autor: Wojciech Bombina
Juan de la Cerda pisze: 21 lip 2025, 20:20 - Jeśli to nie problem i znajdzie się miejsce ! Dziękuję !
Bombina przywołał gestem służbę, która zabrała bagaż gościa. - Zaraz coś ogarniemy. Proszę o wybaczenie, ale zostały już tylko pokoje z widokiem na bagno. - gospodarz nie mógł się powstrzymać od tego suchara. - Proszę się rozgościć w moich skromnych progach.

Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]

: 21 lip 2025, 20:37
autor: Juan de la Cerda
Juan uśmiechnął sie do gospodarza, podziękował i ruszył za służącym
- Całkiem ładne te bagna ! Pogoda dopisuje !

Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]

: 21 lip 2025, 21:45
autor: Kryspin von Lichtenstein
Wojciech Bombina pisze: 21 lip 2025, 19:56
Kryspin von Lichtenstein pisze: 21 lip 2025, 17:57...
Gdy Bombina zajęty był udzielaniem porad kuchennym babom jak lepić pierogi podeszła do niego zaaferowana służka.
- Wasza Arcyksiążęca Mość, jakiś teutoński wojskowy z Sarmacji przyjechał!
- Marszałek de Ruth?
- Nie, jakiś inny, ale mówi, że też jest Marszałkiem!

Zaintrygowany Bombina opuścił kuchnię, licząc że bez jego wsparcia pierogi i tak będą polepione. W gościnnym saloniku jego oczom okazał się Marszałek Trybunału Koronnego Księstwa Sarmacji Kryspin vol Lichtenstein. Bombina odprawił durną służącą i zwrócił się do gościa:
- Witam w moich skromnych, acz teutońskich progach. Nie dostaliśmy wcześniej zapowiedzi, czy baron życzy sobie by służba przygotowała pokój?
Marszałek Trybunału Koronnego zbliżył się spokojnym krokiem, z widocznym szacunkiem dla miejsca i osoby, której próg właśnie przekroczył. Zatrzymał się z dbałością o dworski dystans i złożył ukłon, nie głęboki, ale pełen godności.

– Wasza Arcyksiążęca Mość, dziękuję za serdeczne przyjęcie. Choć nie poprzedziła mnie fanfara ani orszak gońców, przybywam jako gość oficjalnie zaproszony, zatem mam nadzieję, że moja obecność nie stanowi zaskoczenia zbyt niestosownego.

Uśmiechnął się nieznacznie – z dystansem człowieka przyzwyczajonego do ceremonialnych sytuacji, lecz umiejącego rozpoznać żart.

– Rozumiem i wiem, że Teutonia słynęła z humoru równie celnego, co jej kuchnia z pierogów – i zapewniam, że nie śmiałbym konkurować z jednym ani z drugim.

Zamilkł na ułamek chwili, po czym dodał z wyczuciem:

– Jeśli Mość uzna to za stosowne, chętnie skorzystam z przygotowanego pokoju – pozostanę przez kilka dni, na czas obchodów. Proszę jednak nie czynić z tego kłopotu – wystarczy ciche miejsce, skromne, choć godne powagi wizyty.

Zakończył cicho, niemal ceremonialnie:

– To dla mnie zaszczyt gościć w progach Pałacu – i mam nadzieję, że moja obecność wpisze się w ten uroczysty czas nie jako ciężar, lecz jako wyraz szacunku wobec Teutonii i jej gospodarzy.

Marszałek skłonił głowę, nie spuszczając wzroku, jak przystało na przedstawiciela jednej z najstarszych instytucji Księstwa.

Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]

: 21 lip 2025, 21:51
autor: Wojciech Bombina
Kryspin von Lichtenstein pisze: 21 lip 2025, 21:45 ...
Bombina przywołał sługę i szepnął mu polecenia na ucho.

- Pokój dla barona będzie zaraz gotowy. Parter zachodniego skrzydła, ma piękny taras, niestety z widokiem na bagna. Służba rozłoży tam jakieś kadzidełka na komary. Życzę dobrej zabawy i do zobaczenia na balu!

Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]

: 21 lip 2025, 22:33
autor: Heinz-Werner Grüner
Femme Mystere pisze: 21 lip 2025, 10:52 Przed wejściem do swojego pokoju, Lieselotte zatrzymała się jeszcze na korytarzu i zaczepiła @Heinz-Werner Grüner , który szedł za nią i szukał swojej komnaty.

— Mam nadzieję, że już się wyspałeś — rzuciła uszczypliwie, ale prawdziwie, bez cienia uśmiechu. — Czy zechciałbyś potowarzyszyć mi jeszcze w spacerze po bagnach? Do balu jeszcze sporo czasu, a ja chciałabym skorzystac z pogody, póki nie pada. Ponoć jest tu bardzo deszczowo.

W istocie była urażona jego wcześniejszym zachowaniem. Sen w trakcie rozmowy, brak prezentu dla gospodarza, chłód wobec kota — wszystko to składało się na obraz człowieka, który zdawał się być gdzieś indziej, nie tu, nie z nią. A jednak… nie miała innego wyboru. W Nebulheim nie znała nikogo, komu mogłaby zaufać. Bombina? Zbyt skomplikowane. Pokojówki? Zbyt obce. Heinz, choć trudny, był jej znany. Przewidywalny w swojej nieprzystępności.

Zdecydowała się więc na jego towarzystwo, nawet jeśli miałby okazywać swoje jawne znudzenie. Trudno. Może jakoś przeboleje jej obecność. Może nawet nie zauważy, że idzie obok niej.
- No dobrze moja droga... faktotum, zatem udajmy się na spacer. - jak zawsze w porę, czy słusznie to już pozostawiam do dyskusji, opanował swoje myśli.
Po drodze wziął ją pod "pachę" i zwyczajowo zaczął tłumaczyć, że serdecznie przeprasza za to, że nie jest do końca sobą. Zwyczajnie nie był, nigdy w tych stronach nie był sobą. Zawsze czuł jakąś dziwną presję. Starał się nie tłumaczyć przed Frau Augentrost, ale z drugiej strony inaczej nie umiał.
- A widziałaś Joachima? - zagadnął niespodziewanie. - Czy mi się tylko przewidziało?