Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Właściwe miejsce na narrację przyjazdową oraz aktywności w dniu poprzedzającym bal.
EDIT: I taka prośba, żeby gdzieś w ramach narracji lub przynajmniej pod narracją w nawiasie itd. wspomnieć skąd i kim się jest. Wydarzenie ma charakter mocno międzynarodowy, uczciwie przyznam że sam mogę mieć drobny problem z wiedza o zasługach dla mikroświata niektórych gości, a... wzajemna wiedza Państwa o sobie może być jeszcze niższa.
EDIT: I taka prośba, żeby gdzieś w ramach narracji lub przynajmniej pod narracją w nawiasie itd. wspomnieć skąd i kim się jest. Wydarzenie ma charakter mocno międzynarodowy, uczciwie przyznam że sam mogę mieć drobny problem z wiedza o zasługach dla mikroświata niektórych gości, a... wzajemna wiedza Państwa o sobie może być jeszcze niższa.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Heinz-Werner Grüner
- Posty: 931
- Rejestracja: 3 wrz 2020, 09:40
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Oberhaupt wyczuł, że Herr Gastgeber @Wojciech Bombina chciał wypaść jak najlepiej w oczach pierwszych przybyłych i podstawił pod edelweisską parę pojazd Isotta Fraschini Tipo 8, w którym to wraz z niezapomnianą Juliette Altrimenti tworzyli parę rajdową w ramach słynnych rajdów samochodowych po całym Pollinie.
Ot miły gest, który na pewno strona hołubiąca się symbolem białego kwiata rosnącego wysoko w górach będzie mile zaskoczona. Auto, choć z pozoru nie wygladało na limuzynę, to przestronne wnętrze pomieściło zarówno wyznaczonego do prowadzenia maszyny, kierowcę, a na tylnych siedzeniach oberhaupta i jego towarzyszkę, wraz z ... tym czarnym czymś na kolanach, zwanym kotem. Bagaż musiał jednak zostać zabrany przez solidnych rozmiarów pojazd dostawczy...
Gdy dotarli do Nebulheim, sam Heinz był zachwycony miejscem. Nigdy wcześniej tu nie był, ale od samego początku wizyty zdawał się widzieć tylko dobre strony otaczających terenów. Sam dworek, by nie umniejszać, jego wielkość odpowiadała solidnegmu pałacowi, prezentował się na pierwszy rzut oka wybornie. Luksus, przepych i ten zapach... wszech obecny zapach stawów wypełnionych żabami (ropuchami?), czyli niejako symboliką Herr Gastgeber, to coś co pobudzało wyobraźnię przybysza z Orientyki.
Nie trwało to już długo, podjechali. Dostojnie. Powitanie niczym nakazuje procedura...
Ot miły gest, który na pewno strona hołubiąca się symbolem białego kwiata rosnącego wysoko w górach będzie mile zaskoczona. Auto, choć z pozoru nie wygladało na limuzynę, to przestronne wnętrze pomieściło zarówno wyznaczonego do prowadzenia maszyny, kierowcę, a na tylnych siedzeniach oberhaupta i jego towarzyszkę, wraz z ... tym czarnym czymś na kolanach, zwanym kotem. Bagaż musiał jednak zostać zabrany przez solidnych rozmiarów pojazd dostawczy...

Gdy dotarli do Nebulheim, sam Heinz był zachwycony miejscem. Nigdy wcześniej tu nie był, ale od samego początku wizyty zdawał się widzieć tylko dobre strony otaczających terenów. Sam dworek, by nie umniejszać, jego wielkość odpowiadała solidnegmu pałacowi, prezentował się na pierwszy rzut oka wybornie. Luksus, przepych i ten zapach... wszech obecny zapach stawów wypełnionych żabami (ropuchami?), czyli niejako symboliką Herr Gastgeber, to coś co pobudzało wyobraźnię przybysza z Orientyki.
Nie trwało to już długo, podjechali. Dostojnie. Powitanie niczym nakazuje procedura...
Na potrzeby informacyjne dla Herr Gastgeber - [Heinz-Werner Grüner - Oberhaupt Kotliny Edelweiss ]
Heinz-Werner Grüner
Oberhaupt Edelweiss
Oberhaupt Edelweiss
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Ośmiocylindrowy rzędowiec było słychać na długo nim automobil podjechał pod pałac Arcyksięcia. Z tego też powodu miał on możliwość osobiście powitać pierwszych gości. - Przypomnij mi, co ona ma teraz wpisane w dokumenty - nachylił się do kamerdynera, który szeptem udzielił mu odpowiedzi, na co odpowiedział - Ach, Lieselotte, jak ładnie.
Automobil zaparkował przy schodach, a służba otwarła drzwi pomagając gościom wysiąść. Gospodarz podszedł do nich, uśmiechając się szeroko. W pierwszej kolejności zwrócił się do Frau Augentrost. - Lieselotte, wyglądasz olśniewająco! Mam nadzieję, że podróż minęła przyjemnie... - schylił się, gdyż podszedł do niego czarny kot i zaczął się łasić. Cóż w tym dziwnego, w końcu to herbowy zwierz Zielnyboru, jego dawnych włości. Podrapał go więc za uszami, wywołując u niego delikatne mruczenie, po czym zwrócił się do Oberhaupta Kotliny Edelweiss - Herr Grüner, nawet nie wie Pan jak miło mi ponownie się spotkać. O ile pamięć nie płata mi figli... Ostatni raz widzieliśmy się na balu w Teutonii, gdy jeszcze wszyscy łudzili się, że historia potoczy się inaczej, prawda?
Pod pałac podjechał drugi samochód, z bagażem, a służba zaczęła go już wypakowywać - Przygotowaliśmy dla was dwie sypialnie w zachodnim skrzydle pałacu. Z widokiem, no cóż... - roześmiał się - ...na bagna, jak to w całej Maximie. Służba jest do Waszej dyspozycji, gotowa spełnić nawet najbardziej absurdalne zachcianki. Życzycie sobie odświeżyć się po podróży, skorzystać z pracy mojego kucharza, a może rozprostować nogi w poszukiwaniu żadnych okazów storczyków? Zadbałem o trochę słońca, więc na pewno jakieś zakwitły. - uśmiechnął się udając, że tak naprawdę to słońce nie jest jego zasługą.
@Heinz-Werner Grüner @Femme Mystere
Automobil zaparkował przy schodach, a służba otwarła drzwi pomagając gościom wysiąść. Gospodarz podszedł do nich, uśmiechając się szeroko. W pierwszej kolejności zwrócił się do Frau Augentrost. - Lieselotte, wyglądasz olśniewająco! Mam nadzieję, że podróż minęła przyjemnie... - schylił się, gdyż podszedł do niego czarny kot i zaczął się łasić. Cóż w tym dziwnego, w końcu to herbowy zwierz Zielnyboru, jego dawnych włości. Podrapał go więc za uszami, wywołując u niego delikatne mruczenie, po czym zwrócił się do Oberhaupta Kotliny Edelweiss - Herr Grüner, nawet nie wie Pan jak miło mi ponownie się spotkać. O ile pamięć nie płata mi figli... Ostatni raz widzieliśmy się na balu w Teutonii, gdy jeszcze wszyscy łudzili się, że historia potoczy się inaczej, prawda?
Pod pałac podjechał drugi samochód, z bagażem, a służba zaczęła go już wypakowywać - Przygotowaliśmy dla was dwie sypialnie w zachodnim skrzydle pałacu. Z widokiem, no cóż... - roześmiał się - ...na bagna, jak to w całej Maximie. Służba jest do Waszej dyspozycji, gotowa spełnić nawet najbardziej absurdalne zachcianki. Życzycie sobie odświeżyć się po podróży, skorzystać z pracy mojego kucharza, a może rozprostować nogi w poszukiwaniu żadnych okazów storczyków? Zadbałem o trochę słońca, więc na pewno jakieś zakwitły. - uśmiechnął się udając, że tak naprawdę to słońce nie jest jego zasługą.
@Heinz-Werner Grüner @Femme Mystere
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Femme Mystere
- Posty: 36
- Rejestracja: 30 sie 2019, 12:57
- NIM: 413728
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Pomimo pytań, które zawisły w powietrzu, i pomimo tego niespokojnego zamętu, który mieszał się z niepokojem w duszy Frau Augentrost — Herr Oberhaupt… zasnął.
Zwyczajnie. Bezceremonialnie. Jakby cała ta podróż, rozmowy, wspomnienia i kot nie miały dla niego większego znaczenia. Lieselotte nawet delikatnie dotknęła jego ramienia i lekko szturchnęła, by się upewnić. Odpowiedziało jej tylko głębokie, równomierne oddychanie. Konsternacja była niemała. Przez chwilę patrzyła na niego z niedowierzaniem, a potem, bez słowa, odwróciła wzrok ku oknu.
Za szybą przesuwały się cienie drzew i światła Nebulheimu, coraz bliższe, coraz bardziej realne. A jej myśli — jak to często bywało — powędrowały w zupełnie innym kierunku. Ku Joachimowi Cargalho.
On nigdy nie bagatelizował jej uczuć. Przeciwnie — karmił je, nie trzeba było dopraszać się, by wylewał miód na jej serce. Słuchał, reagował, podsycał ogień, który w niej tlił się nieustannie. Był obecny. Był czuły. Był… inny. A jednak — czy to miało dziś jeszcze jakiekolwiek znaczenie?
Kot, zrezygnowany brakiem zainteresowania ze strony Heinza, prychnął z godnością, po czym zwinął się w kłębek na siedzeniu. Jego ogon poruszał się leniwie, a oczy śledziły muchę, która z uporem godnym lepszej sprawy obijała się o szybę, jakby próbowała znaleźć drogę ucieczki z tej zamkniętej przestrzeni.
Lieselotte, nie czekając na Heinza, który zdawał się jeszcze nie do końca obudzony z podróżnego letargu, otworzyła bagażnik i wyciągnęła pakunek. Herr Oberhaupt, jak się okazało, nie zdążył, lub też nie pomyślał o tym, by zatroszczyć się o prezent dla gospodarza. Lieselotte nie była zaskoczona. Była przygotowana.
Z uśmiechem podeszła do Bombiny i wręczyła mu wiklinowy kosz, wypełniony najlepszymi darami z Edelweiss, wyprodukowanymi w Landwirtschaftsagentur, której była dyrektorką. W środku znajdowała się aromatyczna kiełbasa z baraniny, dojrzewający kozi ser, jabłka najnowszej odmiany — „Niebiańskie jabłka” — oraz klasyczne czerwone wino z etykietą „Rotwein von Edelweiss”.

— Dziękuję za powitanie i za organizację tego balu — powiedziała z wdzięcznością. — To spełnienie mojego marzenia. Nikt nie organizował takiego balu od lat.
Następnie wskazała na kota, który z gracją wyskoczył z pojazdu i przeciągnął się na żwirowanej alejce.
— A to… kot. — Nie nadała mu imienia. — Towarzyszy nam od dziś. Mam nadzieję, że nie będzie kłopotliwy.
Podziękowała za gościnność i razem z Heinzem skierowała się do wnętrza pałacu.
— Wyłonimy się z komnat, gdy bal się rozpocznie — zapewniła. — Czy mogłabym prosić o wsparcie pokojówek? Chciałabym dopracować strój i fryzurę.
Gdy tylko zniknęli za plecami Bombiny, Lieselotte szturchnęła Heinza ramieniem i rzuciła półgłosem:
— No, rozluźnij się trochę! — Uśmiechnęła się z przekąsem. Ona brylowała towarzysko w takich miejscach, jak zawsze. A Herr Oberhaupt? Cóż, wyglądał, jakby nie czuł się najlepiej w tym siedlisku żmij, które miało się tu zaraz zebrać.
Zwyczajnie. Bezceremonialnie. Jakby cała ta podróż, rozmowy, wspomnienia i kot nie miały dla niego większego znaczenia. Lieselotte nawet delikatnie dotknęła jego ramienia i lekko szturchnęła, by się upewnić. Odpowiedziało jej tylko głębokie, równomierne oddychanie. Konsternacja była niemała. Przez chwilę patrzyła na niego z niedowierzaniem, a potem, bez słowa, odwróciła wzrok ku oknu.
Za szybą przesuwały się cienie drzew i światła Nebulheimu, coraz bliższe, coraz bardziej realne. A jej myśli — jak to często bywało — powędrowały w zupełnie innym kierunku. Ku Joachimowi Cargalho.
On nigdy nie bagatelizował jej uczuć. Przeciwnie — karmił je, nie trzeba było dopraszać się, by wylewał miód na jej serce. Słuchał, reagował, podsycał ogień, który w niej tlił się nieustannie. Był obecny. Był czuły. Był… inny. A jednak — czy to miało dziś jeszcze jakiekolwiek znaczenie?
Kot, zrezygnowany brakiem zainteresowania ze strony Heinza, prychnął z godnością, po czym zwinął się w kłębek na siedzeniu. Jego ogon poruszał się leniwie, a oczy śledziły muchę, która z uporem godnym lepszej sprawy obijała się o szybę, jakby próbowała znaleźć drogę ucieczki z tej zamkniętej przestrzeni.
***
W końcu dojechali do Nebulheim. Pałac, w którym mieli spędzić najbliższe godziny, był gustowny, z klasą — nieprzesadnie wystawny, ale z wyraźnym rodowodem. Gdy tylko wysiedli z pojazdu, gospodarz, Wojciech Bombina, wyszedł im na spotkanie. Był to gest świadczący o uznaniu — podejrzewała, że nie każdy gość mógł liczyć na osobiste powitanie.Lieselotte, nie czekając na Heinza, który zdawał się jeszcze nie do końca obudzony z podróżnego letargu, otworzyła bagażnik i wyciągnęła pakunek. Herr Oberhaupt, jak się okazało, nie zdążył, lub też nie pomyślał o tym, by zatroszczyć się o prezent dla gospodarza. Lieselotte nie była zaskoczona. Była przygotowana.
Z uśmiechem podeszła do Bombiny i wręczyła mu wiklinowy kosz, wypełniony najlepszymi darami z Edelweiss, wyprodukowanymi w Landwirtschaftsagentur, której była dyrektorką. W środku znajdowała się aromatyczna kiełbasa z baraniny, dojrzewający kozi ser, jabłka najnowszej odmiany — „Niebiańskie jabłka” — oraz klasyczne czerwone wino z etykietą „Rotwein von Edelweiss”.

— Dziękuję za powitanie i za organizację tego balu — powiedziała z wdzięcznością. — To spełnienie mojego marzenia. Nikt nie organizował takiego balu od lat.
Następnie wskazała na kota, który z gracją wyskoczył z pojazdu i przeciągnął się na żwirowanej alejce.
— A to… kot. — Nie nadała mu imienia. — Towarzyszy nam od dziś. Mam nadzieję, że nie będzie kłopotliwy.
Podziękowała za gościnność i razem z Heinzem skierowała się do wnętrza pałacu.
— Wyłonimy się z komnat, gdy bal się rozpocznie — zapewniła. — Czy mogłabym prosić o wsparcie pokojówek? Chciałabym dopracować strój i fryzurę.
Gdy tylko zniknęli za plecami Bombiny, Lieselotte szturchnęła Heinza ramieniem i rzuciła półgłosem:
— No, rozluźnij się trochę! — Uśmiechnęła się z przekąsem. Ona brylowała towarzysko w takich miejscach, jak zawsze. A Herr Oberhaupt? Cóż, wyglądał, jakby nie czuł się najlepiej w tym siedlisku żmij, które miało się tu zaraz zebrać.
Lieselotte Augentrost
-
Joachim Cargalho
- Posty: 23
- Rejestracja: 25 lut 2022, 22:41
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Odkąd przestał być Faktotum, okazało się, że przestał również mieć dostęp do darmowych przelotów rządowym samolotem.
- Tego nie przemyślałem - pomyślał sobie, patrząc jak Constelation odrywa koła od pasa startowego edelweisskiego lotniska.
Trochę więc trwało, zanim w ogóle znalazł sposób na dotarcie na miejsce. Jak można przypuszczać, połączeń rejsowych pomiędzy Edelweiss a Dreamlandem nie ma raczej zbyt wiele.

Kilka kroków, metrów, czy też kilometrów... - ciągle był za nimi i już pogodził się, że nie zdąży na czas, co akurat nie było czymś zupełnie nowym.
Trafiając już do Dreamlandu, musiał podpytać miejscowych jak się dostać do tego całego Nebulheim. W końcu wziął taksówkę i trafił na miejsce.
Taksówkarz rzucił jeszcze jakąś wymyśloną cenę, pewnie zauważając brak rozeznania u swojego klienta. Joachim poprzekładał banknoty w swojej dłoni i oddał mu odpowiednią część.
Znalazł się pod dworem, gdzie miał odbyć się bal. Rozejrzał się wokół, a w ręce trzymał walizkę ze swoimi ubraniami.
Chwilę poczekał, licząc na przywitanie...
- Tego nie przemyślałem - pomyślał sobie, patrząc jak Constelation odrywa koła od pasa startowego edelweisskiego lotniska.
Trochę więc trwało, zanim w ogóle znalazł sposób na dotarcie na miejsce. Jak można przypuszczać, połączeń rejsowych pomiędzy Edelweiss a Dreamlandem nie ma raczej zbyt wiele.

Kilka kroków, metrów, czy też kilometrów... - ciągle był za nimi i już pogodził się, że nie zdąży na czas, co akurat nie było czymś zupełnie nowym.
Trafiając już do Dreamlandu, musiał podpytać miejscowych jak się dostać do tego całego Nebulheim. W końcu wziął taksówkę i trafił na miejsce.
Taksówkarz rzucił jeszcze jakąś wymyśloną cenę, pewnie zauważając brak rozeznania u swojego klienta. Joachim poprzekładał banknoty w swojej dłoni i oddał mu odpowiednią część.
Znalazł się pod dworem, gdzie miał odbyć się bal. Rozejrzał się wokół, a w ręce trzymał walizkę ze swoimi ubraniami.
Chwilę poczekał, licząc na przywitanie...
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Pod dworem stał jakiś człowiek, wyglądał na zmęczonego podróżą. Wzrok jaki kierował na odjeżdżającą taksówkę wskazywał z kolei, że skorzystał z usług jakiegoś złotówy z Odwilży, który w przeciwieństwie do podróżnego będzie miło wspominał przejazd. Bombina widząc go zszedł na dół.
- Dzień dobry. Nie byliśmy chyba sobie przedstawieni. Czy przyjechał Pan na bal?
@Joachim Cargalho
- Dzień dobry. Nie byliśmy chyba sobie przedstawieni. Czy przyjechał Pan na bal?
@Joachim Cargalho
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Fatima Popow-Chojnacka
- Posty: 82
- Rejestracja: 5 maja 2022, 18:18
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Cała podróż trochę ją wymęczyła, ale jednak była nawet wypoczęta. W końcu patrząc na porę podróży mogła sobie na spokojnie podrzemać. Jednak jadąc autem już z lotniska do Nebulheim nie mogła dalej zasnąć. Była trochę zestresowana ale i nieco podekscytowana i ciekawa. Całą drogę patrzyła przez okno i podziwiała widoki, myśląc jak ten cały jej wyjazd wyjdzie. Była tutaj pierwszy raz. W sumie pierwszy raz w ogóle była w Dreamlandzie. No kto by pomyślał, że w końcu to się stało... Sama w to nie wierzyła. Po dłuższy czasie była już w miejscu docelowym. Podróż minęła spokojnie. Wysiadła z samochodu i podziękowała za miły transport. Służba dworku od razu przyszła z pomocą. Zaczęto wyciągać bagaże. Czekając na kogoś to miał ją przywitać i zaprosić do środka, znów rozglądała się wokół siebie. Miejsce było nieco tajemnicze ale ładne. Dworek też robił wrażenie. W ogóle zdawało jej się, że było całkiem inaczej niż w Sarmacji...
[Fatima Popow-Chojnacka – Jej Książęca Wysokość Księżna Małżonka, Marszałek Dworu Książęcego. Księstwo Sarmacji]
[Fatima Popow-Chojnacka – Jej Książęca Wysokość Księżna Małżonka, Marszałek Dworu Książęcego. Księstwo Sarmacji]
Ostatnio zmieniony 21 lip 2025, 10:22 przez Fatima Popow-Chojnacka, łącznie zmieniany 2 razy.
- Heinz-Werner Grüner
- Posty: 931
- Rejestracja: 3 wrz 2020, 09:40
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Heinz przetarł zaspane oczy, dokładnie 15 sekund wcześniej ocknął się z drzemki jakiej się dopuścił. Okrył się lekkim wstydem kiedy to nad swoją głową zobaczył Arcyksięcia Bombinę.
-Herr Gastgeber, jak miło. Wybaczy mi Szanowny, podróż mnie znużyła. - ukradkiem spojrzał na towarzyszkę podróży, bo jak się domyślał nie była zachwycona tym, że oberhaupt "zostawił" ją i zasnął w pojeździe. Lieselotte nie dała po sobie poznać, że jest obrażona czy zniesmaczona. Szybko wysiadła z auta i swoim to zwyczajem, zaczęła skupiać na uwagę na swojej osobie.
Grüner jeszcze lekko senny również opuścił pojazd. Rozprostował kości, po czym ponownie zwrócił się do arcyksięcia. :
- Pięknie tu. Nie powiem, niczego sobie te Wasze włości. Dobrze się tu Szanowny urządził! - pochwalił gospodarza - A co do naszego ostatniego spotkania, to chyba tak. - próbował wrócić pamięcią i ustalić fakty. - Tak, musiało to być jeszcze w Teutonii.
Dziękujemy za ciepłe powitanie i przede wszystkim za zaproszenie! Z ogromną radością przybyłem na tak wyjątkowy moment w dziejach teutońskiej państwowości..
Grünerowi nie było na rękę utyskiwanie Frau Augentrost. Sam miał przygotowaną niespodziankę dla gospodarza, ale ta zapewne zawieruszyła się w bagażach, które i tak zaczęto już wnosić do budynku. Postanowił przemilczeć fakt obdarowania prezentami i sam rozglądał się po posesji i jej okolicy.
Spoglądał w dal, gdzie jego uwagę przyciągły rozległe bagna, ciche i zamyślone, jakby czas płynął tu inaczej niż gdziekolwiek indziej. Bujna roślinność zacierała granice między uporządkowaną przestrzenią ludzką a dzikim tchnieniem przyrody.
Wśród szeleszczących trzcin i sitowia dostrzegł przysiadającą na tafli wody czaple. Ptak urzekł go swoją dostojnością i szlachetną bielą. Przez moment skojarzyło mu się to z Edelweiss (edel weiss). Już teraz wiedział, że zapamięta ten obrazek, tą krótką chwilę, do końca życia.
- Idziesz Heinz? - usłyszał nawoływania Frau Augentrost, która z niecieprliwością oczekiwała jego reakcji.
-Idę. Już idę. - przyśpieszył kroku by ponownie nie zawieść swojej faktotum...
-Herr Gastgeber, jak miło. Wybaczy mi Szanowny, podróż mnie znużyła. - ukradkiem spojrzał na towarzyszkę podróży, bo jak się domyślał nie była zachwycona tym, że oberhaupt "zostawił" ją i zasnął w pojeździe. Lieselotte nie dała po sobie poznać, że jest obrażona czy zniesmaczona. Szybko wysiadła z auta i swoim to zwyczajem, zaczęła skupiać na uwagę na swojej osobie.
Grüner jeszcze lekko senny również opuścił pojazd. Rozprostował kości, po czym ponownie zwrócił się do arcyksięcia. :
- Pięknie tu. Nie powiem, niczego sobie te Wasze włości. Dobrze się tu Szanowny urządził! - pochwalił gospodarza - A co do naszego ostatniego spotkania, to chyba tak. - próbował wrócić pamięcią i ustalić fakty. - Tak, musiało to być jeszcze w Teutonii.
Dziękujemy za ciepłe powitanie i przede wszystkim za zaproszenie! Z ogromną radością przybyłem na tak wyjątkowy moment w dziejach teutońskiej państwowości..
Grünerowi nie było na rękę utyskiwanie Frau Augentrost. Sam miał przygotowaną niespodziankę dla gospodarza, ale ta zapewne zawieruszyła się w bagażach, które i tak zaczęto już wnosić do budynku. Postanowił przemilczeć fakt obdarowania prezentami i sam rozglądał się po posesji i jej okolicy.
Spoglądał w dal, gdzie jego uwagę przyciągły rozległe bagna, ciche i zamyślone, jakby czas płynął tu inaczej niż gdziekolwiek indziej. Bujna roślinność zacierała granice między uporządkowaną przestrzenią ludzką a dzikim tchnieniem przyrody.
Wśród szeleszczących trzcin i sitowia dostrzegł przysiadającą na tafli wody czaple. Ptak urzekł go swoją dostojnością i szlachetną bielą. Przez moment skojarzyło mu się to z Edelweiss (edel weiss). Już teraz wiedział, że zapamięta ten obrazek, tą krótką chwilę, do końca życia.
- Idziesz Heinz? - usłyszał nawoływania Frau Augentrost, która z niecieprliwością oczekiwała jego reakcji.
-Idę. Już idę. - przyśpieszył kroku by ponownie nie zawieść swojej faktotum...
Heinz-Werner Grüner
Oberhaupt Edelweiss
Oberhaupt Edelweiss
- Femme Mystere
- Posty: 36
- Rejestracja: 30 sie 2019, 12:57
- NIM: 413728
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Przed wejściem do swojego pokoju, Lieselotte zatrzymała się jeszcze na korytarzu i zaczepiła @Heinz-Werner Grüner , który szedł za nią i szukał swojej komnaty.
— Mam nadzieję, że już się wyspałeś — rzuciła uszczypliwie, ale prawdziwie, bez cienia uśmiechu. — Czy zechciałbyś potowarzyszyć mi jeszcze w spacerze po bagnach? Do balu jeszcze sporo czasu, a ja chciałabym skorzystac z pogody, póki nie pada. Ponoć jest tu bardzo deszczowo.
W istocie była urażona jego wcześniejszym zachowaniem. Sen w trakcie rozmowy, brak prezentu dla gospodarza, chłód wobec kota — wszystko to składało się na obraz człowieka, który zdawał się być gdzieś indziej, nie tu, nie z nią. A jednak… nie miała innego wyboru. W Nebulheim nie znała nikogo, komu mogłaby zaufać. Bombina? Zbyt skomplikowane. Pokojówki? Zbyt obce. Heinz, choć trudny, był jej znany. Przewidywalny w swojej nieprzystępności.
Zdecydowała się więc na jego towarzystwo, nawet jeśli miałby okazywać swoje jawne znudzenie. Trudno. Może jakoś przeboleje jej obecność. Może nawet nie zauważy, że idzie obok niej.
— Mam nadzieję, że już się wyspałeś — rzuciła uszczypliwie, ale prawdziwie, bez cienia uśmiechu. — Czy zechciałbyś potowarzyszyć mi jeszcze w spacerze po bagnach? Do balu jeszcze sporo czasu, a ja chciałabym skorzystac z pogody, póki nie pada. Ponoć jest tu bardzo deszczowo.
W istocie była urażona jego wcześniejszym zachowaniem. Sen w trakcie rozmowy, brak prezentu dla gospodarza, chłód wobec kota — wszystko to składało się na obraz człowieka, który zdawał się być gdzieś indziej, nie tu, nie z nią. A jednak… nie miała innego wyboru. W Nebulheim nie znała nikogo, komu mogłaby zaufać. Bombina? Zbyt skomplikowane. Pokojówki? Zbyt obce. Heinz, choć trudny, był jej znany. Przewidywalny w swojej nieprzystępności.
Zdecydowała się więc na jego towarzystwo, nawet jeśli miałby okazywać swoje jawne znudzenie. Trudno. Może jakoś przeboleje jej obecność. Może nawet nie zauważy, że idzie obok niej.
Lieselotte Augentrost
- Juan de la Cerda
- Posty: 13
- Rejestracja: 21 lip 2025, 15:10
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]

Po przybyciu do Królestwa Dreamlandu, Juan de la Cerda podjął podróż do Nebulheim samochodem, Juan podziwiał w trakcie podróży krajobrazy Królestwa Dreamlandu i barnii Desłetudo Maxima. Wyjątkowość i piękno natury zabierało dech w piersiach. Juan przywiózł ze sobą upominki ze Skarlandu, lokalne wino z Estelli i kawę z rejonów wulkanicznych Móstoles znaną w całym mikroświecie.
Przy wejściu do pałacu, zatrzymał się i rozejrzał wkoło, następnie zaadresował @Wojciech Bombina i wręczył prezenty.
Przy wejściu do pałacu, zatrzymał się i rozejrzał wkoło, następnie zaadresował @Wojciech Bombina i wręczył prezenty.

- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Bombina nie pozwolił sarmackiej Księżnej długo czekać i już ledwie kilka chwil po przyjeździe limuzyny był przed pałacem. - Wasza Książęca Wysokość, naprawdę bardzo cieszę się z tej wizyty. Cóż to by były za obchody powstania Teutonii bez sarmackiego udziału? - powiedział w pełni poważnym głosem, ale delikatnie się uśmiechając - Służba przygotowała dla Waszej Wysokości pokoje na szczycie zachodniego skrzydła, z pięknym widokiem na... bagna - roześmiał się - Przepraszam, niestety na wszystkie strony mam tutaj widok na bagna. Czy Wasza Wysokość życzy sobie skorzystać z usług mojego kucharza? Albo może pozwiedzać nasze malownicze bagna? Mogę dotrzymać towarzystwa, ale oczywiście o ile nie odejdziemy zbyt daleko od dworu, w każdej chwili ktoś może się pojawić. - wskazał zachęcająco na ciągnące się po kres horyzontu bagna.
Poza narracją: będę sukcesywnie witać dalszych gości, wybaczcie proszę opóźnienie, ten dzień był naprawdę realnie ciężki.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Bombina wyszedł powitać kolejnego gościa. - Witam Waszą Ekscelencję! Czy mieliśmy już okazję się poznać? Wybaczy Ekscelencja, w pewnym wieku pamięć nie służy już tak dobrze. - Spytał z uśmiechem, a odbierając prezent dodał - Kawa się dzisiaj bardzo przyda...
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Juan de la Cerda
- Posty: 13
- Rejestracja: 21 lip 2025, 15:10
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Z pewnością w przeszyłych wcieleniach ! - rzekł Juan.
Obecnie zeiazany jestem ze Skarlandem, jestem szczęśliwy że mogę wziąć udział z okazji tak zacnej jak 22. rocznica powstania Teutonii !
Obecnie zeiazany jestem ze Skarlandem, jestem szczęśliwy że mogę wziąć udział z okazji tak zacnej jak 22. rocznica powstania Teutonii !
- Fatima Popow-Chojnacka
- Posty: 82
- Rejestracja: 5 maja 2022, 18:18
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
– O, witam serdecznie! Teraz chociaż możemy widzieć się w mniej formalnych okolicznościach i tym razem u Waszej Ekscelencji.
Nieco się zaśmiała na widok mężczyzny i z gracją delikatnie ukłoniła się przed nim. Na jej twarzy widniał wyraźny uśmiech. Dalej kontynuowała:
– Dziękuję za zaproszenie, ale niestety przybyłam sama. Książę nie mógł ale przesyła pozdrowienia i w prezencie kilka butelek koronowskiej nalewki. Sam robił w naszej rezydencji w Koronowie! Kiedyś musi Wasza Ekscelencja tam wpaść.
Na te słowa wskazała na skrzynkę ze wspomnianym podarunkiem, którą służba wnosiła. Kątem oka dostrzegła jak powoli goście się zjeżdżają, więc postanowiła dalej z grzeczności nie zagadywać gospodarza.
– Proszę mi wybaczyć, ale na razie udam się na spoczynek i przygotowanie się na bal. Widok z pewnością nie będzie mi przeszkadzać. Nowe i takie otoczenie dobrze mi zrobi. Ale nie wykluczam obejrzenia tego uroczego miejsca, które je mi nieznane. Zatem do zobaczenia!
Kobieta po chwili kulturalnie znikła, udając się do wyznaczonego dla niej pokoju.
Nieco się zaśmiała na widok mężczyzny i z gracją delikatnie ukłoniła się przed nim. Na jej twarzy widniał wyraźny uśmiech. Dalej kontynuowała:
– Dziękuję za zaproszenie, ale niestety przybyłam sama. Książę nie mógł ale przesyła pozdrowienia i w prezencie kilka butelek koronowskiej nalewki. Sam robił w naszej rezydencji w Koronowie! Kiedyś musi Wasza Ekscelencja tam wpaść.
Na te słowa wskazała na skrzynkę ze wspomnianym podarunkiem, którą służba wnosiła. Kątem oka dostrzegła jak powoli goście się zjeżdżają, więc postanowiła dalej z grzeczności nie zagadywać gospodarza.
– Proszę mi wybaczyć, ale na razie udam się na spoczynek i przygotowanie się na bal. Widok z pewnością nie będzie mi przeszkadzać. Nowe i takie otoczenie dobrze mi zrobi. Ale nie wykluczam obejrzenia tego uroczego miejsca, które je mi nieznane. Zatem do zobaczenia!
Kobieta po chwili kulturalnie znikła, udając się do wyznaczonego dla niej pokoju.
- Kryspin von Lichtenstein
- Posty: 30
- Rejestracja: 4 mar 2012, 12:57
- Numer GG: 5007592
- NIM: 580523
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Po bezpiecznym lądowaniu samolotu SD‑717 „SARMACJA 23” na pasie 30 Portu Lotniczego Walgard o godzinie 17:31, maszyna została skierowana na stanowisko L1 przy Terminalu B, który tymczasowo wyłączono z regularnego ruchu pasażerskiego. Ostateczne opuszczenie pokładu i procedury trwały kilka minut – Marszałek Trybunału Koronnego Księstwa Sarmacji, Kryspin von Lichtenstein, wraz z najbliższą delegacją i asystentami, opuścił płytę lotniska o 17:40.
Zaraz po zakończeniu procedur, Marszałek zauważył niewielką grupkę osób zgromadzonych za barierką przy Terminalu. Nieznani mu osobiście, trzymali w rękach aparaty, smartfony oraz małe, ręcznie wykonane proporce Sarmacji i Dreamlandu. Zaskoczony, lecz uśmiechnięty, Marszałek podszedł do nich, krótko porozmawiał, a następnie zaproponował wspólne zdjęcie. Po chwili kilka fleszy błysnęło, a obecni zareagowali krótkimi oklaskami. Jak się później okazało, byli to młodzi z uniwersytetu, którzy specjalnie przyjechali z Dreamopolis, by „na żywo zobaczyć samolot Sarmacji”.
Niedługo potem delegacja opuściła lotnisko w eskortowanej kolumnie. Marszałek podróżował w ciemnogranatowej limuzynie z małymi flagami Księstwa na błotnikach, z przyciemnianymi szybami.
Trasa przejazdu z Walgardu do Nebulheim była wyraźnie przygotowana na przyjazd gości zagranicznych i celebrację 22-lecia Teutonii.
Po jakimś czasie kolumna dotarła do Pałacu Arcyksięcia w Nebulheim, miejsca gościny i balu rocznicowego. Przed głównym wejściem widać było straż dworską w paradnych mundurach Teutonii oraz podświetlone godła Teutonii, Dreamlandu.
Na dziedzińcu, czekając na dalszy rozwój sytuacji, Marszałek przez chwilę rozmawiał z przedstawicielami lokalnej administracji. Jego delegacja została zaproszona do środka, gdzie miała chwilę na odpoczynek i przygotowanie do części oficjalnej obchodów.
Zaraz po zakończeniu procedur, Marszałek zauważył niewielką grupkę osób zgromadzonych za barierką przy Terminalu. Nieznani mu osobiście, trzymali w rękach aparaty, smartfony oraz małe, ręcznie wykonane proporce Sarmacji i Dreamlandu. Zaskoczony, lecz uśmiechnięty, Marszałek podszedł do nich, krótko porozmawiał, a następnie zaproponował wspólne zdjęcie. Po chwili kilka fleszy błysnęło, a obecni zareagowali krótkimi oklaskami. Jak się później okazało, byli to młodzi z uniwersytetu, którzy specjalnie przyjechali z Dreamopolis, by „na żywo zobaczyć samolot Sarmacji”.
Niedługo potem delegacja opuściła lotnisko w eskortowanej kolumnie. Marszałek podróżował w ciemnogranatowej limuzynie z małymi flagami Księstwa na błotnikach, z przyciemnianymi szybami.
Trasa przejazdu z Walgardu do Nebulheim była wyraźnie przygotowana na przyjazd gości zagranicznych i celebrację 22-lecia Teutonii.
Po jakimś czasie kolumna dotarła do Pałacu Arcyksięcia w Nebulheim, miejsca gościny i balu rocznicowego. Przed głównym wejściem widać było straż dworską w paradnych mundurach Teutonii oraz podświetlone godła Teutonii, Dreamlandu.
Na dziedzińcu, czekając na dalszy rozwój sytuacji, Marszałek przez chwilę rozmawiał z przedstawicielami lokalnej administracji. Jego delegacja została zaproszona do środka, gdzie miała chwilę na odpoczynek i przygotowanie do części oficjalnej obchodów.

(delegacja MTK Kryspina von Lichtensteina, MTK + asystenci).
[Kryspin von Lichtenstein, Marszałek Trybunału Koronnego Księstwa Sarmacji. Sarmata o teutońskim rodowodzie.]
Kryspin von Lichtenstein
- Pavel van der Gibson
- Posty: 48
- Rejestracja: 2 kwie 2024, 13:02
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Prosto z Ambasady Księstwa Sarmacji przybył na bal Ambasador oraz Kanclerz Sarmacji w jednym, Pavel van der Gibson. Nie da się wyjść na miasto incognito piastując taką funkcję, jednak starał się zachować jak największe pozory nieoficjalnej acz eleganckiej swobody. Gdy dotarł na miejsce służbową limuzyną, widział na podjeździe kilka zaparkowanych aut, niektóre z flagami innych krajów, w tym jego własnego.
- A więc nasi już są. - Pomyślał i niespiesznie otworzył drzwi, po czym wolnym krokiem ruszył do wejścia.
- A więc nasi już są. - Pomyślał i niespiesznie otworzył drzwi, po czym wolnym krokiem ruszył do wejścia.
Ambasador Księstwa Sarmacji
Były Kanclerz Księstwa Sarmacji
Były Kanclerz Księstwa Sarmacji
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Gdy Bombina zajęty był udzielaniem porad kuchennym babom jak lepić pierogi podeszła do niego zaaferowana służka.
- Wasza Arcyksiążęca Mość, jakiś teutoński wojskowy z Sarmacji przyjechał!
- Marszałek de Ruth?
- Nie, jakiś inny, ale mówi, że też jest Marszałkiem!
Zaintrygowany Bombina opuścił kuchnię, licząc że bez jego wsparcia pierogi i tak będą polepione. W gościnnym saloniku jego oczom okazał się Marszałek Trybunału Koronnego Księstwa Sarmacji Kryspin vol Lichtenstein. Bombina odprawił durną służącą i zwrócił się do gościa:
- Witam w moich skromnych, acz teutońskich progach. Nie dostaliśmy wcześniej zapowiedzi, czy baron życzy sobie by służba przygotowała pokój?
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
Gdy tylko Bombina zamierzał wrócić do kuchni, tym razem by dopilnować, czy baby wiedzą jak obierać jajka, przez drzwi wkroczył Kanclerz Księstwa Sarmacji, a także Ambasador tegoż zaprzyjaźnionego kraju w Dreamlandzie. - Panie Ambasadorze!, jakże miło mi gościć również Pana w moich progach. Gdyby była taka potrzeba, służba wskaże Panu pokój, w którym można się odświeżyć. W sali balowej wyłożone są już przekąski, a część gości zwiedza malownicze bagna Nebulheim.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Wojciech Bombina
- Premier
- Posty: 624
- Rejestracja: 8 mar 2012, 00:07
- NIM: 352373
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
- Na przestrzeni lat wiele ich mieliśmy, nieprawdaż? Czy służba powinna przygotować komnatę dla Jego Ekscelencji?
- To wielka przykrość, że małżonek nie mógł przybyć, ale rozumiem, obowiązki i odpowiedzialność za cały kraj - Bombina się uśmiechnął - Myślę, że damy sobie radę z nalewką również pod jego nieobecność. Proszę się odświeżyć i życzę dobrej zabawy.Fatima Popow-Chojnacka pisze: ↑21 lip 2025, 17:28– O, witam serdecznie! Teraz chociaż możemy widzieć się w mniej formalnych okolicznościach i tym razem u Waszej Ekscelencji.
Nieco się zaśmiała na widok mężczyzny i z gracją delikatnie ukłoniła się przed nim. Na jej twarzy widniał wyraźny uśmiech. Dalej kontynuowała:
– Dziękuję za zaproszenie, ale niestety przybyłam sama. Książę nie mógł ale przesyła pozdrowienia i w prezencie kilka butelek koronowskiej nalewki. Sam robił w naszej rezydencji w Koronowie! Kiedyś musi Wasza Ekscelencja tam wpaść.
Na te słowa wskazała na skrzynkę ze wspomnianym podarunkiem, którą służba wnosiła. Kątem oka dostrzegła jak powoli goście się zjeżdżają, więc postanowiła dalej z grzeczności nie zagadywać gospodarza.
– Proszę mi wybaczyć, ale na razie udam się na spoczynek i przygotowanie się na bal. Widok z pewnością nie będzie mi przeszkadzać. Nowe i takie otoczenie dobrze mi zrobi. Ale nie wykluczam obejrzenia tego uroczego miejsca, które je mi nieznane. Zatem do zobaczenia!
Kobieta po chwili kulturalnie znikła, udając się do wyznaczonego dla niej pokoju.
graf Wojciech desłetudo Bombina Maxima
- Juan de la Cerda
- Posty: 13
- Rejestracja: 21 lip 2025, 15:10
- NIM:
- Kontakt:
Re: Wątek przyjazdowy [Dzień przed balem]
- Jeśli to nie problem i znajdzie się miejsce ! Dziękuję !
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


