Bajki opowiadacie, kniaziu, wszystkie głosowania poprzedzone były dyskusjami, czasem - dniami dyskusji, nt. tego, jak członkowie widzą dany element. Ależ jakie essentiala negotii? Znowu rzucacie frazesami, zresztą, byliście tam z nami raptem jeden dzień, zanim się na nas obraziliście, tupnęliście nóżką i poszliście, a mówicie jakbyście obserwowali cały proces. Nie przypominam sobie rozpowszechniania tego typu niusów, ba, nie rozpowszechniałem ich nawet w kontekście członków-teutończyków, co do których miałem poważne zastrzeżenia, ale to było pod koniec. Obrońcom Teutonii byłem tak samo jak Wy. Ostatecznie w konkursie wiedzy teutońskiej zajęliście pierwsze miejsce, otrzymując tytuł oraz ciągle niewykorzystana możliwość zostania Królem Teutońskim, planujecie może skorzystać w trakcie kadencji? Ja uplasowałem się na zaszczytnym drugim miejscu. Czy medale rotryjskie czynią mnie (r)(ł)otrem?Bombina pisze: ↑1 lis 2021, 08:53Ad. 1, 2, 3
Warto przypomnieć, że w owych głosowaniach, do wyboru były wyłącznie niewiele różniące się warianty przedstawiane przez JI i M2 - podczas gdy swoiste essentialia negotii z zasady nie trafiały nigdy ani pod głosowanie, ani nawet pod dyskusję - i owszem był to powód, z uwagi na który w dalszej części "wspólnego" tworzenia nie brałem udziału - co zresztą wobec późniejszego rozpowszechniania przez wasze towarzystwo niusa jakobym działał na sarmackie zlecenie dowiodło, że intuicja mnie nie zawiodła (dziwne, że teraz dla odmiany przedstawiany jestem jako rodowity Teutończyk - niechże Obrońca Teutonii Maciej 2 trzyma przynajmniej jedną linię, to będzie wiarygodniej).
Autorem treści traktatowych był nie kto inny jak sam Obrońca Teutonii Maciej 2 i nie wiem czemu tak teraz swój wkład w budowę Unii umniejsza. Jakiś czas temuwielokrotnie podkreślał, że doskonałość Traktatu przesądziła przecież o sukcesie Unii, a ów wspaniały akt legislacji to jego zasługa ("dałem wam doskonałą ramkę"). Czemuż teraz przedstawia się więc jako pozbawiony woli skryba spisujący pod przymusem cudze oczekiwania?
Traktat Unii był wypadkową tego na co godzili się założyciele Unii - i tutaj znowu chyba poza sporem jest to, kto był Królem Dreamlandu i pisał Traktat - oraz tego, żeby wyglądało, że jednak nie jest to zabawa wyłącznie dla kilku osób, bo przecież każde koło adoracji musi mieć jakiś poddanych. Wyskakiwanie teraz z tekstem, że za treść Traktatu odpowiadały osoby typu Ola to już jest naprawdę obraźliwe dla inteligencji czytających, choć to też nie pierwsza tego typu teza z ust Obrońcy Teutonii.
Ad. 4
Niech Obrońca Teutonii Maciej 2 sobie za dużo nie przypisuje, bo jaka jest jego obecna pozycja "polityczna" w Unii każdy widzi. Niemniej w kontekście planowanego piastowania urzędu premiera - deklaracje, iż trzeba poświęcać zasoby na reformowanie Uni wskazują na wolę powtórki zabawy sprzed roku - zwłaszcza, że jako premier niewątpliwie będzie mógł nas ponownie w to szaleństwo wciągnąć.
Bo nie miałem wyboru, generalnie problemem Unii zawsze było to, że nikomu niczego się nie chciało, a że mi się nie chciało najmniej z zebranych, to posiadłem tę zaszczytną funkcję. Traktat był najmniejszym z problemów unijnych. Ostatecznie nikomu nie chciało się niczego, w kontekście tworu wspólnotowego, więc każdy poszedł w swoją stronę, na dużo słabszej infrastrukturze. Inaczej wyobrażaliśmy sobie działanie z bądź-co-bądź post-sarmatami. Było minęło.
Ależ czyje zasoby, moje zasoby? Zresztą, Dreamland jako członek UNP jak najbardziej jest już w tym momencie "wciągnięty". :)
W każdym razie, widzę, że kniaziowi skończyły się argumenty, bo rzuca we mnie wyssanymi z palca oskarżeniami o sposobie tworzenia Unii Niepodległych Państw, którymi rzucał zawsze i zawsze chybiał. Już abstrahując od tego, kogo to jeszcze dzisiaj w Dreamlandzie obchodzi, w rok po tych wszystkich wydarzeniach, może tylko mojego kontrkandydata, który dalej obrażony jest na świat, niedoceniający jego geniuszu (a szkoda).


