Dlaczego nie UNP?

Powiększanie wspólnego dobra, walki o władzę. Esencja dreamlandzkiego życia.
Awatar użytkownika
Alois de Thoury
Posty: 17
Rejestracja: 16 sie 2021, 15:27
NIM: 289677
Kontakt:

Dlaczego nie UNP?

Post autor: Alois de Thoury »

Polemika z p. Andrzejem Swarzewskim i innymi zwolennikami członkostwa Dreamlandu w UNP.

Pojawiają się tu i ówdzie głosy o mającym być może czekać Królestwo wystąpieniu z Unii Niepodległych Państw. Pomimo ważkości zagadnienia, wydaje się, że poza głosami pp. Archibalda Stankovskiego i Andrzeja Swarzewskiego w przestrzeni publicznej temat ten w ostatnich dniach nieco ucichł. Być może dyskusje toczą się niejawnymi kanałami — nie wiadomo. Na ile pozwala mi na to rola nowego obywatela, również i ja wtrącę od siebie trzy grosze.

Zgadzam się ze słowami p. Stankovskiego i JE Torkana Ingawaara. P. Andrzej Swarzewski, jeden z orędowników projektu zwanego Unią Niepodległych Państw, rzecze, iż „UNP rozmontowało sarmackie imperium (...) i stworzyło możliwość Nowego Początku”. Jest w tym ziarno prawdy. Czy jednak rozmontowało sarmatyzm, rozumiany jako formacja kulturowo-ideologiczna, czy może uszczupliło jedynie Sarmację terytorialnie i pod względem liczby mieszkańców, anihilując raczej perspektywy modeli mikronacjonalizmu alternatywnych względem sarmackiego, niż doprowadzając do ich rozkwitu? Znany mikrozof słusznie stwierdza, że „możliwość ta nie została w pełni wykorzystana”. Czy jednak w obliczu przyjętego trybu postępowania miała w ogóle szansę zostać wykorzystana?

Kto widział wcześniej Sarmację, odwiedzając stronę Unii Niepodległych Państw prawdopodobnie odczuje rodzaj déjà vu. Nie chodzi tylko o nazwiska ludzi, którzy byli uprzednio obywatelami tej pierwszej. Opuszczając Sarmację, Teutończycy, Sclavińczycy i Baridajczycy nie chcieli się najwyraźniej rozstać z całym jej bagażem kulturowym, który być może na tyle wrósł już w ich świadomość, że był uznawany za jedyny optymalny, jeśli nie jedyny możliwy. W Unii Niepodległych Państw prawie wszystko przypomina Sarmację — począwszy od architektury strony głównej, a także jej funkcjonalności takich, jak scentralizowany system prasowy, a skończywszy na specyficznej manierze prowadzenia narracji fabularnej, o której pojęcie można zyskać, przeglądając choćby i same tytuły wątków na forum. Najwyraźniej potwierdza się, że człowiek może wyjść z Sarmacji, ale już znacznie trudniej jest wyjść Sarmacji z człowieka.

P. Wojciech Hergemon, rozejrzawszy się na wszystkie strony w poszukiwaniu elementu odróżniającego nowy projekt od Sarmacji, stwierdził, że jest nim forum dyskusyjne. Rzeczywiście, występuje tu różnica, wynikająca być może z rozpaczliwej chęci znalezienia czegoś, co świadczyłoby o prawdziwej "nowej jakości". Trudno się jednak nie zgodzić z JE Ingawaarem, że jest to różnica dla Unii in minus w stosunku do Księstwa, posiadającego forum może nie tak ładne, jak to Dreamlandu, ale trudne do porównywania z unijnym, zdradzającym raczej szkodliwe pragnienie nowinkarstwa na siłę. „No, i mamy nową jakość, na którą wszyscy czekali!” Czyż muszę jeszcze uwypuklać, jaka mimowolna ironia kryje się tych słowach?!

Do licznych dokonań p. Swarzewskiego w dziedzinie mikrozofii należy między innymi wprowadzenie do niej koncepcji dwóch myślicieli podobnie wybitnych, choć zajmujących się zupełnie różnymi zagadnieniami. Jednym z nich jest Martin Heidegger, drugim — Lew Gumilow. Osobiście chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na nieco inne spośród ich idei, niż te, o których p. Swarzewski pisał explicite w swych prelekcjach i pismach mikrozoficznych.

Heidegger, prócz ontologii zajmujący się między innymi filozofią technologii, słusznie stwierdził, że technika nigdy nie pozostaje neutralna — jest nie tylko środkiem do celu, ale także wpływa na modyfikację celu samego w sobie. W warunkach mikronacyjnych można odnieść to do zagadnień takich, jak architektura systemów informatycznych. Jak zwykle, zachodzi tutaj stosunek kołowy. W przypadku Unii Niepodległych Państw występuje bezpośrednie powiązanie z modelem homo sarmaticus, a zależność tę można także porównać do tej występującej w realnej architekturze, na której temat Winston Churchill stwierdził: „najpierw my kształtujemy nasze budynki, a następnie one kształtują nas”.

Elementem teorii etnogenezy Lwa Gumilowa jest koncepcja superetnosów, a także — co szczególnie istotne dla analizy kwestii Unii — różnych form koegzystencji powstałych w wyniku zetknięcia się ze sobą różnych grup etnicznych, w tym formy, jaką jest chimera (zob. np. definicja chimery w ujęciu Gumilowa). Zgodnie z teorią etnogenezy, niektóre etnosy cechuje pewne predysponowanie do rozwinięcia się korzystnych form koegzystencji; według rosyjskiego badacza miało to cechować chociażby te należące do wyodrębnionego przezeń superetnosu eurazjatyckiego. W przypadku niektórych jednak zderzenie ma konsekwencje zgubne, prowadząc między innymi do wytworzenia się tzw. antysystemów. Dreamland cechują liczne przejawy niekomplementarności względem chimerycznego z natury projektu, ignorowane całkowicie przez konstruktywistów społecznych takich, jak JKW Maciej II.

Projektanci projektu zwanego Unią Niepodległych Państw po uszczupleniu pierwszej Sarmacji zabrali się ochoczo za tworzenie drugiej. Możemy nakreślić ku temu prostą linię od (1) fundamentalnych założeń uniotwórców i (2) ich potencjału kadrowego, co zadaje kłam tezie p. Swarzewskiego o tym, jakoby jedynym problemem było niewykorzystanie możliwości instauracji Nowego Początku. Możliwość ta nie mogła zostać wykorzystana, gdyż jej zwyczajnie nie było.

Tym, co w praktyce mogłoby najwyżej wyniknąć z pełnej realizacji planów uniotwórców, nie byłaby desarmatyzacja Teutonii, Sclavinii i Baridasu, lecz sarmatyzacja Dreamlandu, co oznaczałoby niesłychaną szkodę tak dla niego, jak dla całego Mikroświata. Aby nie pozostać na czystym krytykanctwie: lepszym rozwiązaniem, na które jednak prawdopodobnie nie przystałyby inne państwa Unii, byłoby przeniesienie ich aktywności do działów na forum dreamlandzkim, jak to proponował p. Archibald Stankovski. Pewnego pozytywnego wzorca dostarcza tutaj istniejąca ongiś Wspólnota Korony Ebruzów, w ramach której na takich właśnie zasadach funkcjonowało swego czasu Królestwo Elderlandu — może poza samą unią personalną, której narzucenie tym razem nie musiałoby być konieczne, choć możliwe. Zachowując polityczną niepodległość, państwa te w sposób naturalny włączane byłyby do dreamlandzkiego kręgu kulturowego. Podobna forma współpracy rzeczywiście mogłaby stanowić pewien cios cywilizacyjny dla sarmatyzmu, a nie jedynie cios terytorialny dla Sarmacji.

Jak pisał dr Leszek Sykulski: „Rywalizacja o zasoby materialne ma charakter wtórny. Naczelnym celem geopolityki jest panowanie nad noosferą, „płaszczem mentalnym Ziemi [Pollinu — przyp. AdT]”, sferą świadomości społeczeństw.” (Geopolityka, Częstochowa 2014, s. 37). W tej dziedzinie Sarmacja wciąż triumfuje, oddziałując własną ideomatrycą daleko poza swoje oficjalne granice. Rację ma p. Stankovski, stwierdzając, że iluzją jest jej rozmontowanie przez UNP. W interesie Dreamlandu jest jak najszybsze wydostanie się z tej konstruktywistycznej chimery. Jeśli nie można zrealizować koncepcji zarysowanej powyżej, to jedyną drogą dla Królestwa jest stanięcie znów w pojedynkę na v-światowym placu boju.
Awatar użytkownika
Andrzej P Ordynski
Posty: 403
Rejestracja: 9 gru 2010, 13:34
NIM: 479233
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Andrzej P Ordynski »

Bardzo interesujący i erudycyjny tekst. Dawno nie spotkałem w Mikroświecie osoby o podobnych zainteresowaniach intelektualnych. O ile Heidegger jest w miarę popularny, to już Gumiłow raczej mniej. :)

Myśl, że UNP to Sarmacja-bis nie jest niczym nowym. Tego obawialiśmy się od początku. Oczywiście Dreamlandczycy chcieli, żeby tak się nie stało. Liczyłem na to, że uda się wciągnąć Teutończyków i resztę w nasze rozważania - nasze poszukiwania alternatywnej drogi. Tak się nie stało. W UNP nie tylko nie ma mikrozofii, ale nie ma nawet Zgromadzenia Wspólnego.

Nie wiem, czy Teutonia chce czegoś innego niż nowej Sarmacji. Nie wiem, czy w ogóle o tym myślą. Ale UNP to nie tylko Teutonia. Dreamland jest liderem UNP i jeśli się postaramy, to możemy pociągnąć ten projekt w innym kierunku. Na pewno warto spróbować. Wszystko jest lepsze od samotności i pustego forum. Jeśli się nie uda, to zawsze będziemy mogli popełnić to seppuku w późniejszym terminie.

Czy nasza współpraca z państwami byłego sarmackiego imperium to projekt chimeryczny? Szczerze mówiąc, mi się znudziły mikronacje ograniczające się do grupy kolegów piszących ze sobą na discordzie lub fejsie. Różnice są potrzebne, muszą być tarcia. Bez zróżnicowania nie ma polityki, jest tylko grzybowa dolina ograniczająca się do opisywania miast i wsi.

Czy JKW Maciej II jest konstruktywistą społecznym? Realnie podchodzę do kwestii inaczej, ale w Mikroświecie jestem jak najdalszy od konserwatyzmu. Trzeba konstruować, trzeba projektować, jeśli chcemy rzeczywistej zmiany, a nie tylko drobnej korekty.

A co z homo sarmaticus, sarmatyzmem i sarmacką noosferą? Odejście nie będzie łatwe, ale bez rozmontowania sarmackiego imperium Nowy Początek byłby jeszcze trudniejszy. Robota polityczna została wykonana, teraz czas na zaległą robotę ideową.
Andrzej Płatonowicz Ordyński
Awatar użytkownika
Alois de Thoury
Posty: 17
Rejestracja: 16 sie 2021, 15:27
NIM: 289677
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Alois de Thoury »

Dziękuję za odniesienie się do polemiki. Korzystając z okazji, proszę — przy wszystkich różnicach w poglądach — przyjąć wyrazy uznania za działalność w dziedzinie mikrozofii, leżącej także w moim obszarze zainteresowań.

Uważam, że jeśli już istniało pragnienie podjęcia się podobnego projektu, to konceptualizacja idei powinna poprzedzać działania polityczne. Rzucenie kilku haseł przez JKW Roberta Fryderyka znamion owej konceptualizacji nie nosi. Obecnie, gdy wszyscy postawieni zostali przed faktami dokonanymi, a całą Unię zaprojektowano w taki, a nie inny sposób, zdaje się już być na to za późno.

Można było szukać alternatywnej drogi. Pisze Pan: „tak się nie stało”. Podtrzymuję swoje zdanie, że w obliczu takiego, a nie innego biegu dziejów nie stało się dlatego, że nie miało prawa się stać — adekwatne będzie tutaj przytoczenie rotryjskiego powiedzenia ludowego, że z pustego i Salomon nie naleje. Można było nalewać z może nie całkowicie pełnego, ale przynajmniej w jakiejś części pełnego — w oparciu o organicznie ukształtowany dreamlandzki wzorzec cywilizacyjny i w rzeczywistej kontrze do sarmatyzmu. Zacząć można byłoby od wydzielenia działów na forum dreamlandzkim dla państw sprzymierzonych... o ile oczywiście byłyby taką formą współpracy zainteresowane. Jeśli nie byłyby, to sami Dreamlandczycy powinni dobrze zastanowić się, co leży, a co nie leży w interesie Królestwa. „Dreamland jest liderem UNP” — dla obserwatora z zewnątrz, jeśliby pokazać mu Unię, prawdopodobnie by to tak nie wyglądało. Dreamland góruje, nawet nie tylko historycznie, ale i w obecnej aktywności, nad innymi państwami UNP — a sprawia wrażenie kraju zupełnie zewnątrzsterownego. Być może zabrakło woli mocy i chęci narzucenia sprawczości po stronie dreamlandzkiej. Tak czy inaczej, obecnie jesteśmy już w innej sytuacji, niż wtedy, gdy myślano nad puszczeniem przedsięwzięcia w ruch i te kwestie mogły mieć jeszcze znaczenie.

„Różnice są potrzebne, muszą być tarcia. Bez zróżnicowania nie ma polityki, jest tylko grzybowa dolina ograniczająca się do opisywania miast i wsi.” Całkowicie się zgadzam. Problem w tym, że polityka nie pojawi się magicznie od utworzenia nowej organizacji międzynarodowej z własną stroną i forum, a przy takim sposobie, w jaki zostało to zrealizowane, może to jedynie polityce zaszkodzić — to jest właśnie jałowość nieprzemyślanego konstruktywizmu społecznego. Społeczeństwa sarmackiego kręgu kulturowego w ogóle nie rozumieją istoty polityczności, dobrze ujętej przez Carla Schmitta. To również stanowi część odpowiedzi na pytanie Jego Królewskiej Mości Aleksandra o niekomplementarność. Polityka była wtedy, gdy w Dreamlandzie istniał spór KPA-KPD. W UNP polityki nie będzie, gdyż nie ma z czego się ona narodzić.
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Aleksander »

Alois de Thoury pisze: 20 sie 2021, 14:07Dreamland góruje, nawet nie tylko historycznie, ale i w obecnej aktywności, nad innymi państwami UNP — a sprawia wrażenie kraju zupełnie zewnątrzsterownego.
To dość ciekawa obserwacja, zwłaszcza gdy skonfrontuje się ją z podnoszonymi wielokrotnie zarzutami, iż Dreamland się izoluje i nie chce się integrować z pozostałymi, tj. postsarmackimi państwami.
Alois de Thoury pisze: 20 sie 2021, 14:07Być może zabrakło woli mocy i chęci narzucenia sprawczości po stronie dreamlandzkiej. Tak czy inaczej, obecnie jesteśmy już w innej sytuacji, niż wtedy, gdy myślano nad puszczeniem przedsięwzięcia w ruch i te kwestie mogły mieć jeszcze znaczenie.
Jak się zdaje jest to rezultatem dość głębokich podziałów, jakie wystąpiły jeszcze w chwili zawiązania Unii Niepodległych Państw. Dość powiedzieć, że już wtedy powstały niejako dwa plemiona, tj. unioentuzjastów i uniosceptyków. Co więcej polaryzacja była na tyle silna, iż podział ten z grubsza utrzymuje się do dzisiaj w niezmienionym składzie osobowym. Niestety, ale brak mechanizmu dopłat bezpośrednich nie przyczynił się do przeciągnięcia na swoją stronę uniosceptyków, jak miało to miejsce w przypadku polskich rolników.

Podział ten zresztą spowodował, iż o ile polska klasa polityczna nieodmiennie uznawała kierunek zachodni za stały punkt swojej agendy prowadzonej przez kolejne rządy polityki zagranicznej, o tyle w samym Dreamlandzie brak jest tego konsensusu. Po unioentuzjastycznym rządzie misiowym, który w zasadzie doprowadził do zawiązania Unii Niepodległych Państw m.in. przez Dreamland, doszło do zmiany na rząd JKW Alfreda, który odwrócił przynajmniej częściowo zmiany wprowadzone przez poprzednika. Obecnie zaś w naszych realiach politycznych mamy do czynienia z trzecim rządem, który składa się w istocie zarówno ze zwolenników jak i z przeciwników dalszego trwania w Unii.

Ta swoista zmiana zwrotu wektora polityki zagranicznej uniemożliwia stworzenie stabilnej i spójnej polityki względem samej Unii. Dość by wskazać, iż o ile państwa postsarmackie są niejako skazane na siebie, gdyż historia ich niepodległości jest dość ograniczona i w zasadzie od zawsze ciążyły kulturowo ku Grodziskowi, o tyle Królestwo Dreamlandu w zasadzie od samego założenia nigdy ku Sarmacji nie było zwrócone, a co więcej, wydało na v-świat postaci, które w późniejszym czasie stały się prominentnymi osobowościami sarmackiej sceny politycznej. Z czasów swojej v-młodości pamiętam zresztą sojusz dreamlandzko-scholandzki, który choć oficjalnie nie miał charakteru antysarmackiego, to po cichu był właśnie przeciwko Księstwu zwrócony.

Trafnie sytuację tę odczytał mój v-ojciec, cytowany wcześniej Wojciech Hergemon, który wskazał na potencjalne ryzyku drexitu wskazując na analogię do brexitu i sytuacji Wielkiej Brytanii. Przy czym ponownie wskazać należy, iż o ile na Wielką Brytanię spadały, spadają i spadać będą konsekwencje z tym związane, o tyle wyjście Królestwa Dreamlandu z Unii Niepodległych Państw niewiele w sytuacji samego Dreamlandu zmieni. Z uwagi na niechęć Dreamlandczyków do korzystania z nowego forum nie doszło do efektu synergii, zresztą w obecnych realiach, gdy w trzech państwach bawią trzy osoby, z czego w jednym z nich nie ma już nikogo by zgasić światło, to trudno by potencjał twórczy tej trójki miał mieć na sam Dreamland znaczący wpływ zwłaszcza w świetle faktu, iż większość tej aktywności to kulturowo obca Dreamlandczykom narracja. Słusznie mój przedpiszca zwraca uwagę na fakt, iż tym co mogłoby popchnąć aktywność w Dreamlandzie byłaby polityka, a nie kolektywne pisanie scenariusza do komedii pt. Wizyta hrabiego von dem Fensterbrett w pałacyku księcia von Bahnhof-Eisenbahngleise und zum Schaffner.

Na to wszystko nakładają się też grzechy popełnione podczas zakładania samej Unii. Pierwszym z nich było trzymanie Unii prawie do samego końca w tajemnicy, co zresztą można zrozumieć w świetle faktu, iż jeszcze wówczas państwa postsarmackie znajdowały się na sarmackim serwerze i jako takie były od Grodziska zależne, a nie da się zaciągnąć dziewicy na szczyt wulkanu mówiąc zawczasu, że zamierza się ją doń wrzucić. Drugim, była próba wyjątkowo szybkiego i sprawnego procedowania samej integracji bez udzielenia odpowiedzi na obawy i rozwiania wątpliwości samych Dreamlandczyków, jakie to obawy i wątpliwości niechybnie się z tym wiązały. Zamiast tego architekci rozwiązania powtarzali o peronie, który, jak w Chodzieży, nam ucieknie. Wreszcie i czynniki zewnętrzne nie pozostawały bez wpływu, dość wspomnieć na zachowanie władczyni jednej z członków Unii, która wprawiwszy się uprzednio w stan upojenia alkoholowego łaskawa była napisać nam wszystkim co o tym sądzi w sposób, który zasugerował, iż w istocie od teraz jest lady protektor kolonii. Dreamlandczycy, w tym i ja, nie wybaczyli jej tego do dzisiaj. Tym bardziej, że sama sprawczyni zamieszczania nie poczuwała się i nadal nie poczuwa do przeprosin.

Prowadzi to do dość oczywistego wniosku, iż obecnie działająca Unia jest tworem dysfunkcyjnym. Jest to zresztą fakt bezsporny. Sporne są jednak sposoby wyjścia z tej sytuacji. Jedną z propozycji jest zreformowanie samej Unii pod względem ustrojowym. Pomysł ten zbyć można stwierdzeniem, iż od samego mieszania herbata nie staje się słodsza. Jest to tym bardziej paradoksalne, iż w istocie Dreamland jako jedyny wywiązał się ze swoich zobowiązań traktatowych w tym względzie delegując zarówno przedstawiciela do unijnego parlamentu, członka rady oraz kandydatów na sędziów. Wiara w to, że zmiana ustroju spowoduje wzrost zainteresowania tym aspektem jest naiwna. To, co mój przedpiszca określa mianem nieprzemyślanego konstruktywizmu społecznego i związanej z nim niekomplementarności ja odnajduję w bardzo rzymskim przekonaniu, iż nie ma tak złej instytucji prawnej, której nie dałoby się dobrze zastosować (vide: trzykrotna sprzedaż syna w niewole celem wyzwolenia go od patria potestas) i odwrotnie - nie ma tak dobrej instytucji, która pod złym wpływem nie stałaby się jałowa i szkodliwa.

Po wtóre mamy do czynienia z propozycją wyjścia z samej Unii Niepodległych Państw. Z pewnością jej to nijak nie pomoże, a co najwyżej pozwoli zdjąć ten punkt z agendy politycznej Dreamlandu. Tym niemniej w sytuacji, gdy jest to punkt jedyny tejże agendy odpadnie jedyna oś sporu politycznego, jaki się w Dreamlandzie tli. Nie wierzę jednak w to, że po wyjściu Królestwa Dreamlandu w Unii magicznie odżyje aktywność. Raczej nieco przyśpieszy gnicie tego projektu, jakkolwiek nadal będzie ono dość długie i powolne.

Wreszcie mamy pomysł, by samą Unię radykalnie zmienić i odciąć się od dotychczasowego przebiegu dziejów. Konia z rzędem temu, kto wie jak to zrobić.
(-) Alexander, r.s.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Maciej Hergemon »

Cóż, przyznam się, że podoba mi się zawoalowanie mojej nikłej roli w projekcie UNP do roli zdeklarowanego konstruktywisty społecznego. Nie będę się jednak tu do tegoż odnosił, bo nieporuszona pozostaje dużo bardziej interesująca kwestia.
Pewnego pozytywnego wzorca dostarcza tutaj istniejąca ongiś Wspólnota Korony Ebruzów, w ramach której na takich właśnie zasadach funkcjonowało swego czasu Królestwo Elderlandu — może poza samą unią personalną, której narzucenie tym razem nie musiałoby być konieczne, choć możliwe. Zachowując polityczną niepodległość, państwa te w sposób naturalny włączane byłyby do dreamlandzkiego kręgu kulturowego. Podobna forma współpracy rzeczywiście mogłaby stanowić pewien cios cywilizacyjny dla sarmatyzmu, a nie jedynie cios terytorialny dla Sarmacji.
Szacowny Alois de Thoury zdaje się próbować zbudować mit drugiej WKE na spowitej mrokiem dziejów pamięci o problemach tejże. Królestwo Elderlandu błyskawicznie stało się hubą. Zmilitaryzowaną naroślą Dreamlandu, gdzie wysyłało się nowych mieszkańców. Poza starą gwardią nie było tam potrzeby budowania niezależnego narracyjnie tworu, który koegzystowałby z kulturą dreamlandzką. Huba nie zdołała powalić drzewa. Uschła i nie będąc potrzebna, stała się wydmuszką - którą wycięto na potrzeby bieżącej polityki dreamlandzkiej.

Unia Niepodległych Państw nigdy nie była celem samym w sobie. Skostniałość struktur, oparta na założeniu uprzedmiotowienia czterech niezależnych, zdawałoby się, bytów państwowych na jednym forum, nie jest trwałym fundamentem, brakuje mięsa. Rozwiązaniem długofalowym dla projektu mikronacji jest zorganizowanie tych ludzi, którzy pozostali pod jednym szyldem. Jego bezpłciowość jest poniekąd wymuszona - bo na 50 osób, mamy niewiele ponad dwie osoby na państwo, sztandar, którego z różnych przyczyn nie chcą porzucić. Jeżeli wszyscy muszą się na to zgodzić, nie może być wśród nich nikogo poszkodowanego. I tu wróciłbym raczej do pytania po co w ogóle bawimy się w mikronacje, czego od nich oczekujemy. Chcemy aktywności, czy chcemy sztandarów? Nie możemy mieć jednego i drugiego, a wyboru należy dokonać szybko, bo czas działa na naszą niekorzyść. Jeżeli oczekujemy, że ostanie się to, co już znamy i aprobujemy - przygotujmy się na gnicie w samotności przez kolejny rok, może pół roku. Zakończmy jednak bajania o "nowym, lepszym, potężniejszym Dreamlandzie" - nie ma na to szans, nie oszukujmy się. Jeżeli natomiast jesteśmy gotowi porzucić to, co dotychczas znaliśmy, przyjmując postawę zainteresowanych rozwojem, to musimy zakasać rękawy i wziąć się do roboty - zalać fundament, twardszy niż ten, który już znamy. Wóz albo przewóz, a Ci którzy szukają trzeciej drogi to denialiści.
Archibald Stankovski

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Archibald Stankovski »

Aleksander pisze:Po wtóre mamy do czynienia z propozycją wyjścia z samej Unii Niepodległych Państw. Z pewnością jej to nijak nie pomoże, a co najwyżej pozwoli zdjąć ten punkt z agendy politycznej Dreamlandu. Tym niemniej w sytuacji, gdy jest to punkt jedyny tejże agendy odpadnie jedyna oś sporu politycznego, jaki się w Dreamlandzie tli. Nie wierzę jednak w to, że po wyjściu Królestwa Dreamlandu w Unii magicznie odżyje aktywność. Raczej nieco przyśpieszy gnicie tego projektu, jakkolwiek nadal będzie ono dość długie i powolne.

Wreszcie mamy pomysł, by samą Unię radykalnie zmienić i odciąć się od dotychczasowego przebiegu dziejów. Konia z rzędem temu, kto wie jak to zrobić.
Ściany tekstu nie pomogą.

Rząd Dreamlandzki wraz z królewskim orszakiem zadecydowali o dołączeniu Królestwa Dreamlandu do UNP. Należy sobie znowu zadać pytanie po co?

->chęć wypracowania wspólnego bytu typu:

a)existence - typowego istnienia
b)being - typowego bycia
c)state - czegoś w granicach państwa ze wszystkimi instytucjami wokół typu jakaś władza ustawodawcza, sądownicza i wykonawcza

Dajmy na to, że wszystkie odpowiedzi są poprawne, to żeby wykreować unijny state, to co ma się wydarzyć z tzw. inner state? Według obecnie obowiązującego prawa Królestwo Dreamlandu było/jest w pierwszym etapie dołączania do UNP.

W tym tworze nowotworowym absolutnie nic się nie dzieje - przepraszam, dzieje się - będzie rósł. Pytanie tylko w co to cudo będzie rosło? W moim przekonaniu w pychę. A dlaczego? Bo twórca (Robert Fryderyk von Thorn vel. Czekan) tego przybytku dla ubogich jest nieprawopodobnie pyszny, przekonany o swojej zajebistości, wspaniałomyślności i nieomylności.

I tu dochodzimy do kolejnej chęci.

->chęci upodobnienia się i upodobania

a)conform to - dostosować się do wewnątrzustrojowych fantasmagorii
b)fancy - poszukiwanie polubienia w wyniku odrzucenia

Dąży się do kolejnego projektu przypominającego Facebooka, Tweetera, Tiktoka, od którego te całe towarzystwo sarmacko-teutońsko-baridajsko-sclavińskie (niebawem trizondalskie) jest uznależnione. Oni wciąż chcą być w fazie uwielbienia, zauważenia, przytaknięcia, zlajkowania, zaserduszkowania, docenienia, bo jak nie to foch i spierdalają w popłochu na discordzika, gdzie się zamykają w tych swoich grach przeglądarkowych czy też minecraftowo-fortnite'owych dostając stopniowego pierdolca i w końcu następuje odchylenie atencyjne, czyli zapomnienie gdzie oni tak naprawdę są i po co tu są. Takiego strzała w ryj dostają bez żadnej boleści, bo choroby psychiczne nie bolą.

No i teraz moje pytanie - o jakiej osi sporu się chce mówić z człowiekiem czy tam przypominającym człowieka, który będzie potrafił powiedzieć w dużym skrócie lubię to bądź nie lubię, bo inni też tak robią?? Albo, że tak ma być i koniec? Albo, że postanowią coś i jak się nie dostosujesz, to będą próbowali usuwać ze swojego towarzystwa czy tam środowiska, ignorować albo się chować??

Jego Królewska Mość pyta jak rozwiązać tę sytuację - na gołe oko widać, że z ludźmi w Sarmacji i tymi jej odnogami jest od jakiegoś czasu bardzo niehalo. Możemy się oszukiwać, współczuć, próbować im pomagać poprzez wspieranie kroplówką nowotworów Czekana.

Uważam, że obecność Dreamlandu w projekcie Czekana to akt desperacji. Robert Fryderyk powinien zostać ścięty na terytorium Dreamlandu, aby zakończyć tę erę zadufania w sobie. Skoro ja mogę zaczynać od początku, to dlaczego oni nie mogą?

Chcecie wiedzieć dlaczego? Bo ten stan, w którym są pozwala być im nieomylnymi, wspaniałomyślnymi i kreują się na bogów decydujących kto ma prawo żyć, a kto nie, z kim będą gadać, a kogo ignorować. Po prostu, królów-seniorów powinno się ścinać, a nie siedzieć wkurwionym, zniechęconym, bo jakiś bęcwał ma wyjebane, bo w pociągu mu wiecznie internet rozłącza. To on/ona nie wie o tym? Dowiaduje się dopiero o tym po 3-14 dniach?? Nie pozwólmy kpić z siebie przez tych niedorozwojów!
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Aleksander »

Szanowny Panie Stankovski,

Korona z uwagą i z zainteresowaniem czyta kolejne pańskie posty. W istocie pański punkt widzenia i sposób oglądu świata jest na tyle interesujący, iż zapoznanie się z nim pozwala Koronie spojrzeć na sprawy z innej perspektywy, często takiej, która w ogóle nie była brana przez Koronę pod uwagę. Nie ukrywam, iż z pewnością jest to coś cennego i w pewien sposób poszerzającego ogląd sprawy.

Tym niemniej prosilibyśmy o korektę języka. Abstrahując od walorów estetycznych, sprawa ta ma także aspekt praktyczny. Jeżeli już teraz zamierza się pan wystrzelać ze wszystkich pierdolców czy bęcwałów, to niewiele panu zostanie do wykorzystania, gdy dyskusja stanie się bardziej krwista.
(-) Alexander, r.s.
Archibald Stankovski

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Archibald Stankovski »

JKM Aleksander pisze:Tym niemniej prosilibyśmy o korektę języka. Abstrahując od walorów estetycznych, sprawa ta ma także aspekt praktyczny. Jeżeli już teraz zamierza się pan wystrzelać ze wszystkich pierdolców czy bęcwałów, to niewiele panu zostanie do wykorzystania, gdy dyskusja stanie się bardziej krwista.
Wasza Królewska Mość,

Czy mogłaby WKM przestać mydlić mi oczy? To Wasza Królewska Mość miedzy innymi jest odpowiedzialny za przyłączenie Królestwa Dreamlandu do UNP, odłączenie Królewskiego Parlamentu i podpisanie traktatu z tym nowotworem. WKM chce umysłowo chorować.

WKM liczy na krwawą dyskusję? Gdzie? Na Discordzie? Przecież sama WKM lubi tam siedzieć i się z nimi tam napierdalać, a jak trzeba wyjść na forum, to tylko jak jest okazja... Będę używał takich słów i sięgał po takie argumenty jakie mi będą pasować, a to, że pewna argumentacja tyczy się też WKM, to postanowił WKM zwrócić mi uwagę, aby zważał na słowa.

Jedyne, co mogę zrobić, to mogę napluć WKM w twarz!
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Aleksander »

Szanowny Panie Stankovski,
Archibald Stankovski pisze: 21 sie 2021, 12:33Czy mogłaby WKM przestać mydlić mi oczy? To Wasza Królewska Mość miedzy innymi jest odpowiedzialny za przyłączenie Królestwa Dreamlandu do UNP, odłączenie Królewskiego Parlamentu i podpisanie traktatu z tym nowotworem. WKM chce umysłowo chorować.
Bynajmniej nie zaprzeczam, iż to właśnie nasza osoba podpisała ten traktat. W tym momencie wystrzelił pan jak uczeń pierwszej klasy gimnazjum na widok biustonosza na wystawie sklepu z bielizną w Galerii Krakowskiej. Obficie, ale nie tylko niecelnie, ale jeszcze w dodatku mocno przedwcześnie.
Archibald Stankovski pisze: 21 sie 2021, 12:33WKM liczy na krwawą dyskusję? Gdzie? Na Discordzie? Przecież sama WKM lubi tam siedzieć i się z nimi tam napierdalać, a jak trzeba wyjść na forum, to tylko jak jest okazja... Będę używał takich słów i sięgał po takie argumenty jakie mi będą pasować, a to, że pewna argumentacja tyczy się też WKM, to postanowił WKM zwrócić mi uwagę, aby zważał na słowa.
Nie mam nic przeciwko krytyce naszej osoby. Apeluję jedynie o stosowanie słownictwa, które mniej kojarzy się z rozchichotaną grupką Karin i Sebastianów, którzy właśnie wypili swoje pierwsze piwo i na dźwięk sygnału karetki stwierdzili, że zawsze i wszędzie Policja jebana będzie.
(-) Alexander, r.s.
Archibald Stankovski

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Archibald Stankovski »

JKM Aleksander pisze:Bynajmniej nie zaprzeczam, iż to właśnie nasza osoba podpisała ten traktat. W tym momencie wystrzelił pan jak uczeń pierwszej klasy gimnazjum na widok biustonosza na wystawie sklepu z bielizną w Galerii Krakowskiej. Obficie, ale nie tylko niecelnie, ale jeszcze w dodatku mocno przedwcześnie.
Celnie to kat będzie obcinał Waszej Królewskiej Mości głowę, bo po co ona WKM skoro jest niesprzężona? Chyba, że WKM razem z rządem królewskim ten fakt naprawicie zamiast kreowania ścian tekstu.
JKM Aleksander pisze:Nie mam nic przeciwko krytyce naszej osoby. Apeluję jedynie o stosowanie słownictwa, które mniej kojarzy się z rozchichotaną grupką Karin i Sebastianów, którzy właśnie wypili swoje pierwsze piwo i na dźwięk sygnału karetki stwierdzili, że zawsze i wszędzie Policja jebana będzie.
Dziękuję za opinię Waszej Królewskiej Mości. Jak Wasza Królewska Mość ubrudziła swe królewskie oczęta językiem niegodnym wyższych salonów, to proszę się obmyć.
Awatar użytkownika
Aleksander
członek Rządu Królewskiego
Posty: 5984
Rejestracja: 1 sty 2017, 22:00
NIM: 435954
Herb: a13
Lokalizacja: Tauzen
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Aleksander »

Archibald Stankovski pisze: 21 sie 2021, 13:44Celnie to kat będzie obcinał Waszej Królewskiej Mości głowę, bo po co ona WKM skoro jest niesprzężona? Chyba, że WKM razem z rządem królewskim ten fakt naprawicie zamiast kreowania ścian tekstu.
Pozwolimy sobie zauważyć, iż na gruncie obecnie obowiązującej konstytucji to zadanie naszego rządu, a nie naszej osoby. Ścinaniu naszej głowy jednakże kibicuję. To wszakże starodreamlandzka tradycja!
(-) Alexander, r.s.
Archibald Stankovski

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Archibald Stankovski »

JKM Aleksander pisze:Pozwolimy sobie zauważyć, iż na gruncie obecnie obowiązującej konstytucji to zadanie naszego rządu, a nie naszej osoby.
Podpisała WKM? Podpisała. Zabawiała się WKM w UNP? Zabawiała. Proszę wspomóc swych przedstawicieli rządowych w odpowiednich czynach naprawczych. Chyba, że WKM nie chce tego naprawić i woli tkwić w tym przepysznym nowotworze czekańskim. Proszę mi wierzyć, ale uwielbiam desperatów - uśmiechnął się szczerze.
Awatar użytkownika
Alois de Thoury
Posty: 17
Rejestracja: 16 sie 2021, 15:27
NIM: 289677
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Alois de Thoury »

Aleksander pisze: 20 sie 2021, 17:05
Alois de Thoury pisze: 20 sie 2021, 14:07Dreamland góruje, nawet nie tylko historycznie, ale i w obecnej aktywności, nad innymi państwami UNP — a sprawia wrażenie kraju zupełnie zewnątrzsterownego.
To dość ciekawa obserwacja, zwłaszcza gdy skonfrontuje się ją z podnoszonymi wielokrotnie zarzutami, iż Dreamland się izoluje i nie chce się integrować z pozostałymi, tj. postsarmackimi państwami.
Wbrew pozorom nie musi się to wzajemnie wykluczać. Wrażenie zewnątrzsterowności Królestwa powstaje na skutek tego, że Unia, której jakoby Dreamland miał być nieformalnym liderem, projektowana jest na modłę zgoła niedreamlandzką, a samo Królestwo z własnej woli pozostaje w prawie zupełnej inercji politycznej — co pozostali uczestnicy projektu wykorzystują. Kluczy, nie będąc zdolne ani do narzucenia Unii pożądanej przez siebie formy — na którą i tak zapewne władze nie mają pomysłu — ani do podjęcia stanowczej decyzji o wypisaniu się z inicjatywy. Częściowo można tłumaczyć to ciągłymi zmianami rządzącego stronnictwa, jak czyni to Wasza Królewska Mość, ale ja odnoszę się przede wszystkim do polityki obecnego rządu. Podobne kluczenie nie może jednak trwać wiecznie i — jak pisał Juan Donoso Cortés — "nadejdzie dzień, kiedy lud pchany swoimi instynktami runie na ulice, aby zdecydowanie zażądać wypuszczenia Barabasza lub Jezusa, i aby przewrócić katedry sofistów". Oddolna niechęć do integracji stanowi natomiast widoczny przejaw owej niekomplementarności, o której pisałem, odwołując się do Gumilowa.
Maciej II pisze: 20 sie 2021, 23:06Unia Niepodległych Państw nigdy nie była celem samym w sobie. Skostniałość struktur, oparta na założeniu uprzedmiotowienia czterech niezależnych, zdawałoby się, bytów państwowych na jednym forum, nie jest trwałym fundamentem, brakuje mięsa. Rozwiązaniem długofalowym dla projektu mikronacji jest zorganizowanie tych ludzi, którzy pozostali pod jednym szyldem. Jego bezpłciowość jest poniekąd wymuszona - bo na 50 osób, mamy niewiele ponad dwie osoby na państwo, sztandar, którego z różnych przyczyn nie chcą porzucić. Jeżeli wszyscy muszą się na to zgodzić, nie może być wśród nich nikogo poszkodowanego. I tu wróciłbym raczej do pytania po co w ogóle bawimy się w mikronacje, czego od nich oczekujemy. Chcemy aktywności, czy chcemy sztandarów? Nie możemy mieć jednego i drugiego, a wyboru należy dokonać szybko, bo czas działa na naszą niekorzyść. Jeżeli oczekujemy, że ostanie się to, co już znamy i aprobujemy - przygotujmy się na gnicie w samotności przez kolejny rok, może pół roku. Zakończmy jednak bajania o "nowym, lepszym, potężniejszym Dreamlandzie" - nie ma na to szans, nie oszukujmy się. Jeżeli natomiast jesteśmy gotowi porzucić to, co dotychczas znaliśmy, przyjmując postawę zainteresowanych rozwojem, to musimy zakasać rękawy i wziąć się do roboty - zalać fundament, twardszy niż ten, który już znamy. Wóz albo przewóz, a Ci którzy szukają trzeciej drogi to denialiści.
Zapomina Wasza Królewska Wysokość, że sztandary należą do samej istoty mikronacjonalizmu, a ich likwidacja na rzecz bezpłciowego, sarmatoidalnego bytu ponadnarodowego nie przyniesie wzrostu aktywności tylko dlatego, że na forum będzie więcej osób. Ba, przyniesie nawet jej spadek — bo mało komu będzie chciało się angażować w podobną chimerę budowaną na piasku. Myśli Wasza Królewska Wysokość, że dlaczego pomimo potencjału ludnościowego w UNP jest znacznie mniejsza aktywność, niźli w pełni suwerennych państwach przywiązanych do własnych sztandarów i własnej specyfiki, także tych, gdzie ów potencjał, jeśli rozpatrywać go od strony czysto arytmetycznej, a więc w sposób nieadekwatny, jest znacznie mniejszy (np. ZSKHiW, Skarland, Rotria etc.)? Zrzucenie wyłącznie na "przyczyny realne" nie daje tutaj wyczerpującej odpowiedzi.

Wydaje się przy tym, że lekkość, z jaką godzi się Wasza Królewska Wysokość na całkowite wtopienie Dreamlandu w ów twór, ma również inne przyczyny, niż sama skłonność do konstruktywizmu społecznego. Jakkolwiek każda twórcza aktywność jest oczywiście pożądana, przyjrzenie się choćby i ostatnim wpisom Waszej Królewskiej Wysokości na forum daje już pewne pojęcie o tym, że to raczej sarmacki krąg kulturowy (z domieszką, być może, wandejskiego) jest Waszej Królewskiej Wysokości kręgiem. Nie znam ani trochę biografii Waszej Królewskiej Wysokości, ale w tej sprawie można wyrobić sobie opinię także i bez jej znajomości.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Maciej Hergemon »

Alois de Thoury pisze: Zapomina Wasza Królewska Wysokość, że sztandary należą do samej istoty mikronacjonalizmu, a ich likwidacja na rzecz bezpłciowego, sarmatoidalnego bytu ponadnarodowego nie przyniesie wzrostu aktywności tylko dlatego, że na forum będzie więcej osób. Ba, przyniesie nawet jej spadek — bo mało komu będzie chciało się angażować w podobną chimerę budowaną na piasku. Myśli Wasza Królewska Wysokość, że dlaczego pomimo potencjału ludnościowego w UNP jest znacznie mniejsza aktywność, niźli w pełni suwerennych państwach przywiązanych do własnych sztandarów i własnej specyfiki, także tych, gdzie ów potencjał, jeśli rozpatrywać go od strony czysto arytmetycznej, a więc w sposób nieadekwatny, jest znacznie mniejszy (np. ZSKHiW, Skarland, Rotria etc.)? Zrzucenie wyłącznie na "przyczyny realne" nie daje tutaj wyczerpującej odpowiedzi.

Wydaje się przy tym, że lekkość, z jaką godzi się Wasza Królewska Wysokość na całkowite wtopienie Dreamlandu w ów twór, ma również inne przyczyny, niż sama skłonność do konstruktywizmu społecznego. Jakkolwiek każda twórcza aktywność jest oczywiście pożądana, przyjrzenie się choćby i ostatnim wpisom Waszej Królewskiej Wysokości na forum daje już pewne pojęcie o tym, że to raczej sarmacki krąg kulturowy (z domieszką, być może, wandejskiego) jest Waszej Królewskiej Wysokości kręgiem. Nie znam ani trochę biografii Waszej Królewskiej Wysokości, ale w tej sprawie można wyrobić sobie opinię także i bez jej znajomości.
Myli Szanowny mikronacje z blogiem. Jakby sztandary były samą istotą mikronacjonalizmu, wszyscy siedzielibyśmy na mikropedii pisząc rozległe artykuły o naszych jednoosobowych tworach, będąc całkiem kontent, że kolejne linijki tekstu wiszą sobie w bezpiecznym miejscu.

"Sarmatoidalny" byt ponadnarodowy był przystankiem, nie stacją docelową, tak jak zresztą wskazałem. Obserwacja o spadku aktywności jest dobra, obawiam się jednak, że jej powody są absolutnie nietrafione. Myślę, że był to miks strasznej toksyczności niektórych ludzi w połączeniu z niedokończeniem projektu. Tragicznie brzydkim forum, niedziałającymi systemami, brakiem chęci wdrożenia tego, co zostało napisane w traktacie, muszę przyznać, że powrót na forum KD był w tym kontekście orzeźwiający. Problemem Unii, tak jak zresztą i większości mikronacji w ogóle, to nadpodaż wodzów indiańskich nad rzeczywistych Indian. Zawsze były przynajmniej 2 osoby, które same nie robiły właściwie nic, za to "zarządzały" innymi - i tu też jest mankament całego projektu, bo o ile w Unii jest mnóstwo ludzi, którzy potrafią robić wiele rzeczy - tak brakowało jakiegoś napędu - pokroju pewnego Namiestnika Leocji, który by to wszystko pchał.
ZSKHiW, Skarland i Rotria to nie są jakieś wybitne projekty, na które winniśmy patrzeć z zazdrością. Zasadniczo ZSKHiW odrodzone jak Feniks z popiołów, ma mieszkańców z napływem energii. W Skarlandzie zawsze działały 2-3 osoby, które sporo pisały, ale jakość tego, co napisały była słaba, niespecjalnie interesująca dla postronnego obserwatora. Rotria natomiast, o ile mnie pamięć nie myli, przeszła lub przechodzi obecnie kryzys związany z częstą zmianą Patriarchów.

Obawiam się, że termin "dreamlandzki krąg kulturowy" to coś, co na dobrą sprawę nic nie znaczy. Można tym oczywiście tłumaczyć zawiłości historyczne, kto jest skąd, ale rzucanie wyświechtanym "kręgiem kulturowym", kiedy najdłużej nieprzerwanie przesiadującymi na forum ludźmi jest JKM Aleksander (2017) i ja (2018), to moim zdaniem nieporozumienie. Co więcej, przedstawia Szanowny tenże krąg, jako coś lepszego od kręgu sarmackiego, gdzie granice obydwu przez lata imperializmu zatarły się, Scholandczycy, Morlandczycy, Luindorczycy, Brugijczycy, te kultury trafiły pod poły płaszcza kultury dreamlandzkiej, co doprowadziło do tego, że zasadniczo jedyną wyróżniającą sprawą w kontekście dzisiejszej kultury dreamlandzkiej jest fakt posiadania Króla od bagatela ćwierćwiecza, analogicznie jak ma się to w kulturze sarmackiej, gdzie jej jedyną widoczną cechą jest posiadanie Księcia od blisko 20 lat.
Awatar użytkownika
Andrzej P Ordynski
Posty: 403
Rejestracja: 9 gru 2010, 13:34
NIM: 479233
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Andrzej P Ordynski »

Maciej II pisze: 20 sie 2021, 23:06 Jeżeli oczekujemy, że ostanie się to, co już znamy i aprobujemy - przygotujmy się na gnicie w samotności przez kolejny rok, może pół roku. Zakończmy jednak bajania o "nowym, lepszym, potężniejszym Dreamlandzie" - nie ma na to szans, nie oszukujmy się.
To są kluczowe zdania, zamykające całą debatę. Dreamland może wyjść z Unii. Może potem przez kilka miesięcy osoby agitujące za wyjściem będą się czuły w obowiązku pompowania aktywności, a może i nie. Na dłuższą metę jednak zabawa w pięć osób wszystkim się znudzi - sytuacja będzie taka sama jak przed Unią.

Przykłady, że w innych państwach jest lepiej niż w Unii mnie nie przekonują. Lećmy według ISM.
Sarmacji nigdy nie dogonimy pod względem liczby obywateli. ZSKHiW dopiero ostatnio się ożywiło po kilku latach przerwy. W Skarlandzie na 662 postów w ostatnim miesiącu 471 (sic!) napisała jedna osoba. W Brodrii dopiero ostatnio się lekko ożywiło, jak dołączył Ronon (i mamy skład i działalność prawie jak w Bialenii, zanim przestało się Rononowi i mi użerać z pseudośmiesznymi chłopami przebranymi za baby). Leocja zdaje się rzeczywiście sensownie działać. Turetię i Santerę pominę przez litość.

To wszystko kraje oparte na pojedynczych osobach napierdalających postami, tworzącymi narrację o niższym lub wyższym (ale przeważnie niższym) poziomie. Czy to ma być ideał dla Dreamlandu? Mamy brać przykład z państw z których (słusznie!) kręciliśmy bekę?
Andrzej Płatonowicz Ordyński
Awatar użytkownika
Alois de Thoury
Posty: 17
Rejestracja: 16 sie 2021, 15:27
NIM: 289677
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Alois de Thoury »

Maciej II pisze: 21 sie 2021, 16:29"Sarmatoidalny" byt ponadnarodowy był przystankiem, nie stacją docelową, tak jak zresztą wskazałem. Obserwacja o spadku aktywności jest dobra, obawiam się jednak, że jej powody są absolutnie nietrafione. Myślę, że był to miks strasznej toksyczności niektórych ludzi w połączeniu z niedokończeniem projektu. Tragicznie brzydkim forum, niedziałającymi systemami, (...), muszę przyznać, że powrót na forum KD był w tym kontekście orzeźwiający.
...ależ ja między innymi o tym właśnie pisałem. Przy czym o takich rzeczach należało myśleć przed zawiązaniem Unii, a nie teraz, gdy nastąpiło postawienie uczestników projektu przed faktami dokonanymi. Chętnie dowiedziałbym się natomiast, jak widzi Wasza Królewska Wysokość ową stację docelową, jeśli ma jakąś jej wizję, a UNP w obecnej formie miałaby być jedynie przystankiem.
Andrzej Swarzewski pisze: 21 sie 2021, 16:48Czy to ma być ideał dla Dreamlandu? Mamy brać przykład z państw z których (słusznie!) kręciliśmy bekę?
Wspominałem o tych państwach w odniesieniu do zagadnienia suwerenności i tożsamości kulturowej. W przypadku UNP oba te elementy są zagrożone; obecnie ani Unia, ani jej państwa członkowskie nie dysponują pełnią cech państwa suwerennego, własnej tożsamości zaś UNP jako projekt czysto konstruktywistyczny nie posiada, może natomiast de facto zabrać ją państwom członkowskim, sprowadzić do rangi "narracyjnego" folkloru, jak to było w przypadku Sarmacji. Aspektu cywilizacyjnego w ogóle nie poruszałem i absolutnie nie uważam, że Dreamland powinien się pod tym względem do owych krajów upodabniać.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Maciej Hergemon »

Alois de Thoury pisze: 21 sie 2021, 19:13 ...ależ ja między innymi o tym właśnie pisałem. Przy czym o takich rzeczach należało myśleć przed zawiązaniem Unii, a nie teraz, gdy nastąpiło postawienie uczestników projektu przed faktami dokonanymi. Chętnie dowiedziałbym się natomiast, jak widzi Wasza Królewska Wysokość ową stację docelową, jeśli ma jakąś jej wizję, a UNP w obecnej formie miałaby być jedynie przystankiem.
Nie oczekuję od Szanownego zapoznania się z całą historią Unii, ale zasugeruję, że być może wbrew temu, co Szanowny o mnie personalnie myśli, użyłem głowy i decydując się na rozmowy o Unii wiedziałem, że w projekcie działają takie osoby jak choćby i Mateusz Wilhelm, który potrafił i budował systemy Unijne. Odszedł z projektu na skutek pokłócenia się z niektórymi jego członkami. Gdyby do tego nie doszło, prawdopodobnie prześcigalibyśmy dzisiaj większość mikroświata w kontekście zaawansowania systemów.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Maciej Hergemon »

Andrzej Swarzewski pisze: 21 sie 2021, 16:48
Maciej II pisze: 20 sie 2021, 23:06 Jeżeli oczekujemy, że ostanie się to, co już znamy i aprobujemy - przygotujmy się na gnicie w samotności przez kolejny rok, może pół roku. Zakończmy jednak bajania o "nowym, lepszym, potężniejszym Dreamlandzie" - nie ma na to szans, nie oszukujmy się.
To są kluczowe zdania, zamykające całą debatę. Dreamland może wyjść z Unii. Może potem przez kilka miesięcy osoby agitujące za wyjściem będą się czuły w obowiązku pompowania aktywności, a może i nie. Na dłuższą metę jednak zabawa w pięć osób wszystkim się znudzi - sytuacja będzie taka sama jak przed Unią.

Przykłady, że w innych państwach jest lepiej niż w Unii mnie nie przekonują. Lećmy według ISM.
Sarmacji nigdy nie dogonimy pod względem liczby obywateli. ZSKHiW dopiero ostatnio się ożywiło po kilku latach przerwy. W Skarlandzie na 662 postów w ostatnim miesiącu 471 (sic!) napisała jedna osoba. W Brodrii dopiero ostatnio się lekko ożywiło, jak dołączył Ronon (i mamy skład i działalność prawie jak w Bialenii, zanim przestało się Rononowi i mi użerać z pseudośmiesznymi chłopami przebranymi za baby). Leocja zdaje się rzeczywiście sensownie działać. Turetię i Santerę pominę przez litość.

To wszystko kraje oparte na pojedynczych osobach napierdalających postami, tworzącymi narrację o niższym lub wyższym (ale przeważnie niższym) poziomie. Czy to ma być ideał dla Dreamlandu? Mamy brać przykład z państw z których (słusznie!) kręciliśmy bekę?
Powtarzam je, w różnych formach, od początku. Bycie realistą, a bycie, jak to ujął Szanowny Alois, konstruktywistą społecznym to, z mojej perspektywy, dwie przecinające się drogi w kontekście futurystów mikroświata.
Awatar użytkownika
Prokrustes
Posty: 28
Rejestracja: 6 sty 2018, 01:28
NIM:
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Prokrustes »

Maciej II pisze: 21 sie 2021, 19:38 Gdyby do tego nie doszło, prawdopodobnie prześcigalibyśmy dzisiaj większość mikroświata w kontekście zaawansowania systemów.
Gdyby Duda nie był bucem...
Otóż nie mogło być inaczej a UNP nie mogła być nowym początkiem bo jak pisałem niemal rok temu... Unia wyrosła na złym gruncie. Gruncie zatrutym.

Osoby jak Andrzej Fryderyk który dużo gada a mało robi, oraz Joanna która ma na wszystko wyjebane i "obowiązek" dla niej nie istnieje nie są zdolne to budowania i rozwijania tak ambitnego projektu jakim niektórym wydawała się owa Unia.

Nowy świat nie mógł wyrosnąć z ekstremalnie wąskiej grupki wzajemnej adoracji z którą na dłuższą metę nikt nie jest w stanie kreatywnie współpracować.

Co do Dreamlandu... nie wiem, nie znam.
Awatar użytkownika
Maciej Hergemon
przewodniczący obrad Parlamentu
Posty: 3250
Rejestracja: 20 sie 2018, 15:15
NIM: 591374
Kontakt:

Re: Dlaczego nie UNP?

Post autor: Maciej Hergemon »

Zasadniczo Twoje podejście, Prokrustesie, również do niczego nie prowadzi. Przekreślanie z miejsca kogokolwiek, bo nam się nie podoba, pasuje na grupkę na fejsbuku o ulubionym jutuberze, a nie na zabawę w państwo. Siedzimy tu po to, żeby się żreć, a nie żeby się głaskać po głowach i całować po mosznach.
Mikroświat dla wszystkich, za darmo i niech nikt nie odejdzie pokrzywdzony.

I jeszcze jedno: "Huzza niepodległym będzie nam lepiej!" to najstarsza i najdurniejsza śpiewka w mikroświecie, która waliła na kolana całe imperia. Może warto byłoby wyciągnąć z tego typu historii wnioski - choćby i w kontekście Nordaty, z której słusznie nabijaliśmy się przez ponad 2 lata.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Polityka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość