Czy dopuszcza się możliwość likwidacji Dreamlandu, to kwestia lojalności wobec wspólnoty i idei państwa, ale także demokratyzmu. To pierwsze nakazuje raczej starać się o dalsze trwanie Królestwa, nawet w jakiejś formie przetrwalnikowej, jeśli cokolwiek więcej nie byłoby już osiągalne. To drugie każe przyjąć, że nikt nie ma prawa oceniać, czy trwanie państwa ma sens i odbywa się „z klasą”, jeśli jest jeszcze choć jedna osoba zainteresowana jego podtrzymywaniem. Tylko naprawdę ostatni mogą gasić światło.
Czy pozwala się sobie na niepowagę w kwestii możliwości rozwiązania państwa, szafując przy tym udawanym „patriotyzmem”, tym bardziej jest kwestią wcześniej wspomnianej lojalności. Osoba organicznie, sentymentalnie związana z Dreamlandem nie urządziłaby takiej prowokacji. Tego właśnie dotyczył mój pierwszy komentarz. Obserwując działalność wnioskodawcy można uznać, że po tylu latach w mikroświecie jest on już lojalny tylko własnej potrzebie rozrywki. Niekiedy wynikają z tego działania korzystne dla ogółu, zasługujące na uznanie, innym razem szkodliwe, jak ta właśnie akcja.
Nietrafione jest tu poszukiwanie analogii do bieżącego momentu politycznego w realu, gdyż żadna władza nie kocha swoich obywateli po równo. Posiadanie jakichś poglądów politycznych musi się łączyć z afirmacją jednych postaw, a dezaprobatą dla innych. Nie zamierzam odmawiać wnioskodawcy praw obywatelskich, twierdząc, że jest ich niegodny (jak jedna z osób pozwalających tu sobie na złośliwości), czy też uprzykrzać mu życia z wykorzystaniem możliwości, jakie daje sprawowanie władzy publicznej. Pozostaję przy tym krytyczny wobec jego postawy.
Odnośnie roli rządu w spowodowaniu obecnego stanu państwa, nie zaprzeczam, że rząd mógłby robić więcej. Dołożę starań, by rzeczywiście tak było. Przy tym jednak nie zamierzam poświęcać dla wirtualnego państwa rzeczy ważniejszych ani przełamać naturalny cykl koniunkturalny aktywności, który według mierzalnych danych na równi dotyka prawie cały mikroświat. Nie tylko dlatego, że mam na to za mało czasu i za dużo rozumu, ale także dlatego, że jest to po prostu awykonalne. Kiedyś siedziałem w Dreamlandzie podczas wakacji jak na etacie — i dalej „wiało chujem”. Znajdujemy się po prostu w momencie, w którym należy prowadzić spokojną pracę organizatorską i czekać na bardziej sprzyjające okoliczności zewnętrzne.