Monderia na językach w Austro-Węgrzech
- Daniel von Witt
- Posty: 13223
- Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
- Numer GG: 41404078
- NIM: 877416
- Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
- Kontakt:
Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Ponownie ożywa sprawa Księstwa Monderii, coraz szerzej dyskutowanej na forum Monarchii Austro-Węgierskiej. Jest to poniekąd ciąg dalszy wydarzeń końca lata i jesieni roku ubiegłego, gdy Monarchia Austro-Węgierska wysuwała m.in. postulat wykreślenia Monderii z mapy Kontynentu Wschodniego. Jest to kolejny przejaw wiedeńskiej polityki agresywnych prób rządzenia lądami nie należącymi do Austro-Węgier. Monderia w Wiedniu postrzegana jest jako „zamorskie terytorium” lub „kolonia”. Austro-Węgry poczuwają się również do roli nadzorcy żywotności Monderii. Takie zachowania bazujące na niewiedzy bądź hipokryzji powodują ryzyko rozpalania wrogich nastrojów między naszymi państwami przy jaskrawie widocznym dolewaniu oliwy do ognia z wiedeńskich kubłów.
Wspólnota Korony Ebruzów jest pokojowo nastawiona wobec Austro-Węgier jak i innych państw Kontynentu Wschodniego. Nie możemy jednak dopuszczać do rozprzestrzeniania się fałszywych informacji nt. Monderii, zwłaszcza wśród samych obywateli znad Dunaju. Dlatego podam krótką notkę informacyjną nt. geografii królestw Wspólnoty Korony Ebruzów.
Królestwo Dreamlandu leży na kontynencie Morenika. Składa się z 4 prowincji: Morland, Surmala, Webland, Unia Saudadzka. Królestwo Elderlandu leży na dwóch kontynentach: Morenice i Orientyce. Składa się z dwóch prowincji: Faradonu i Monderii. Monderia nie jest kolonią, nie jest terytorium zamorskim lub państwem zależnym. Mimo swojego położenia i oddalenia przestrzennego od pozostałych obszarów Wspólnoty Korony Ebruzów Monderia jest integralną częścią Królestwa Elderlandu i jedną z jego prowincji. Każde działanie zmierzające do zniesienia Monderii lub jej przejęcia będzie jawnym pogwałceniem naszej suwerenności. Nawoływanie do wykreślenia Monderii z mapy lub próby jej nadzorowania powinny wiązać się z kategorycznym potępieniem przez społeczność międzynarodową.
Królestwa Wspólnoty Korony Ebruzów gotowe są współpracować z Austro-Węgrami i rozwijać wzajemne relacje tylko wtedy, jeżeli Monarchia uzna Monderię za integralną część Królestwa Elderlandu, zaprzestanie na nią ataków dyplomatycznych i błędnych określeń typu „kolonia”, „terytorium zamorskie”.
(-) Daniło hrabia de la Vega
Premier Rządu JKM Marcina I Mikołaja
Wspólnota Korony Ebruzów jest pokojowo nastawiona wobec Austro-Węgier jak i innych państw Kontynentu Wschodniego. Nie możemy jednak dopuszczać do rozprzestrzeniania się fałszywych informacji nt. Monderii, zwłaszcza wśród samych obywateli znad Dunaju. Dlatego podam krótką notkę informacyjną nt. geografii królestw Wspólnoty Korony Ebruzów.
Królestwo Dreamlandu leży na kontynencie Morenika. Składa się z 4 prowincji: Morland, Surmala, Webland, Unia Saudadzka. Królestwo Elderlandu leży na dwóch kontynentach: Morenice i Orientyce. Składa się z dwóch prowincji: Faradonu i Monderii. Monderia nie jest kolonią, nie jest terytorium zamorskim lub państwem zależnym. Mimo swojego położenia i oddalenia przestrzennego od pozostałych obszarów Wspólnoty Korony Ebruzów Monderia jest integralną częścią Królestwa Elderlandu i jedną z jego prowincji. Każde działanie zmierzające do zniesienia Monderii lub jej przejęcia będzie jawnym pogwałceniem naszej suwerenności. Nawoływanie do wykreślenia Monderii z mapy lub próby jej nadzorowania powinny wiązać się z kategorycznym potępieniem przez społeczność międzynarodową.
Królestwa Wspólnoty Korony Ebruzów gotowe są współpracować z Austro-Węgrami i rozwijać wzajemne relacje tylko wtedy, jeżeli Monarchia uzna Monderię za integralną część Królestwa Elderlandu, zaprzestanie na nią ataków dyplomatycznych i błędnych określeń typu „kolonia”, „terytorium zamorskie”.
(-) Daniło hrabia de la Vega
Premier Rządu JKM Marcina I Mikołaja
- Ametyst
- Posty: 25
- Rejestracja: 19 wrz 2011, 14:56
- Numer GG: 28373368
- NIM:
- Lokalizacja: Hirshberg-Arkopolis
- Kontakt:
Re: Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Niestety w czasie trwania Szczytu w Budapeszcie odrzucono naszą [w domyśle rządu ZSKHiW] prośbę o możliwość uczestnictwa w nim. Nie mogę więc bezpośrednio odnieść się do jego przebiegu.
Zgadzam się jednak, że państwa Kontynentu Wschodniego traktują ziemie niczyje niemalże jak własne terytoria i są gotowe niczym lwice bronić ich przez zasiedleniem przez rzekome yoyonacje. Poniekąd oczywiście rozumiem argumenty, że przykre doświadczenia zmuszają Wspólnotę do 'zabezpieczenia' Orientyki przed napływem miesięcznych mikronacji, ale czy należy łączyć to z walką o zachowanie obecnego stanu rzeczy?
W naszym przypadku zapewne zadecydował właśnie argument obaw przed nowymi tworami państwowymi, których większość zapewne można nazwać nanonacjami, ale czy to określenie można przypisać Elderlandowi czy mojej V-Ojczyźnie? Oczywiście każdy może ma prawo do własnego zdania. Jakiś czas temu obecny prezydent Victorii uznał, że nasz poziom sytuuje nas poniżej Apaczowa, przy tym określając Hirshbergię i Weerland mianem 'syfu'. Liczyłbym jednak na bardziej rzetelną ocenę.
Co do Monderii to w mojej skromnej opinii jeżeli Elderland nie uznaje tych ziem za swoje terytorium zamorskie czy kolonię, to należy postrzegać je jako integralna część Królestwa Elderlandu. Czy Baridas i Wandystan to kolonie Sarmacji?
Na marginesie dodam, że warto śledzić również trizondalską dyskusję na temat Monderii:
http://trizondal.org/forum/viewtopic.php?f=11&t=4491
Zgadzam się jednak, że państwa Kontynentu Wschodniego traktują ziemie niczyje niemalże jak własne terytoria i są gotowe niczym lwice bronić ich przez zasiedleniem przez rzekome yoyonacje. Poniekąd oczywiście rozumiem argumenty, że przykre doświadczenia zmuszają Wspólnotę do 'zabezpieczenia' Orientyki przed napływem miesięcznych mikronacji, ale czy należy łączyć to z walką o zachowanie obecnego stanu rzeczy?
W naszym przypadku zapewne zadecydował właśnie argument obaw przed nowymi tworami państwowymi, których większość zapewne można nazwać nanonacjami, ale czy to określenie można przypisać Elderlandowi czy mojej V-Ojczyźnie? Oczywiście każdy może ma prawo do własnego zdania. Jakiś czas temu obecny prezydent Victorii uznał, że nasz poziom sytuuje nas poniżej Apaczowa, przy tym określając Hirshbergię i Weerland mianem 'syfu'. Liczyłbym jednak na bardziej rzetelną ocenę.
Co do Monderii to w mojej skromnej opinii jeżeli Elderland nie uznaje tych ziem za swoje terytorium zamorskie czy kolonię, to należy postrzegać je jako integralna część Królestwa Elderlandu. Czy Baridas i Wandystan to kolonie Sarmacji?
Na marginesie dodam, że warto śledzić również trizondalską dyskusję na temat Monderii:
http://trizondal.org/forum/viewtopic.php?f=11&t=4491
Król Hirshbergii i Weerlandu
(-) Arkadiusz II Filip von Wettyn
(-) Arkadiusz II Filip von Wettyn
-
JKalicki
Re: Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Co się stało z JKCM Franciszkiem Józefem II?
- Edward Ebruz
- obywatel
- Posty: 1920
- Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
- Numer GG: 8606140
- NIM: 873817
- Lokalizacja: Letrib [Webland]
- Kontakt:
Re: Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Jakiś czas temu przekazał władzę następcy.
Dziękuje za link. Zajrzałem. Jestem już nieco zmęczony samym tematem, czy raczej pisaniem postów, których najwyraźniej nasi sympatyczni polemiści nie czytają. Tak czy owak szykuję pewną niespodziankę dla wiedeńskich donauerystów. Oszczędzą na kawie.
Dziękuje za link. Zajrzałem. Jestem już nieco zmęczony samym tematem, czy raczej pisaniem postów, których najwyraźniej nasi sympatyczni polemiści nie czytają. Tak czy owak szykuję pewną niespodziankę dla wiedeńskich donauerystów. Oszczędzą na kawie.
Edward J. Ebruz, r.s.
- Daniel von Witt
- Posty: 13223
- Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
- Numer GG: 41404078
- NIM: 877416
- Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
- Kontakt:
Re: Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Co jest chyba najistotniejsze to fakt, że Austro-Węgry chcą decydować co począć z ziemiami, nad którymi nie mają władzy - dotyczy to Elderlandu czy Hirsbergii-Weerlandu. Oba państwa posiadają jego wszystkie cechy - mają władzę, ziemię i obywateli, mają strony i fora, zatem udowodniły, że są żywotne i nikt nie ma prawa decydować co mają począć z swoimi obszarami i gdzie osiadać lub przesiedlać Monderyjczyków na inne ziemie, skoro na Ostii są od lat. I tam pozostaną.
Proste porównanie o co chodzi, ilustrujące jak ma wyglądać MFK. Jeżeli mam akt własności gruntu, a za moim płotem wprowadzi się ktoś kto akt ten też do swojej ziemi posiada to jakie ja mam prawo by wyrażać zgodę na to, że on ze mną sąsiaduje? Jakie mam prawo, by rządzić się na jego posesji? Mogę go nie lubić, jego dzieci mogą mi płot paskudzić, a jego pies może mnie pogryźć, ale nie mam prawa rządzić się u niego. Moja władza sięga do NASZEGO wspólnego płotu. Tyle i aż tyle. Reszta to kwestia ułożenia relacji i posiadania dowodu na to, że sąsiad może tam mieszkać. Co innego gdyby sąsiad prosił o zmniejszenie mojej działki - wtedy muszę się zgodzić.
Organizm który zwie się państwem, musi udowodnić, że nim jest. Wówczas może się rządzić na tych obszarach, na których tylko chce osiąść.
Czy Polska wyrażała zgodę na to, by bolszewicy z nami graniczyli? Nie, ale nic nie mogła poradzić na to, że założyli oni swój kraj i w końcu po starciach uzyskali z nami granice. Nie podobało nam się to, ale co mogliśmy zrobić. Jakikolwiek kraj by nie powstał, trzeba szanować jego prawo mogąc nie szanować jego samego.
(-) Daniło hrabia de la Vega
Premier Rządu Królewskiego
Proste porównanie o co chodzi, ilustrujące jak ma wyglądać MFK. Jeżeli mam akt własności gruntu, a za moim płotem wprowadzi się ktoś kto akt ten też do swojej ziemi posiada to jakie ja mam prawo by wyrażać zgodę na to, że on ze mną sąsiaduje? Jakie mam prawo, by rządzić się na jego posesji? Mogę go nie lubić, jego dzieci mogą mi płot paskudzić, a jego pies może mnie pogryźć, ale nie mam prawa rządzić się u niego. Moja władza sięga do NASZEGO wspólnego płotu. Tyle i aż tyle. Reszta to kwestia ułożenia relacji i posiadania dowodu na to, że sąsiad może tam mieszkać. Co innego gdyby sąsiad prosił o zmniejszenie mojej działki - wtedy muszę się zgodzić.
Organizm który zwie się państwem, musi udowodnić, że nim jest. Wówczas może się rządzić na tych obszarach, na których tylko chce osiąść.
Czy Polska wyrażała zgodę na to, by bolszewicy z nami graniczyli? Nie, ale nic nie mogła poradzić na to, że założyli oni swój kraj i w końcu po starciach uzyskali z nami granice. Nie podobało nam się to, ale co mogliśmy zrobić. Jakikolwiek kraj by nie powstał, trzeba szanować jego prawo mogąc nie szanować jego samego.
(-) Daniło hrabia de la Vega
Premier Rządu Królewskiego
- Łukasz Harpien
- Posty: 15
- Rejestracja: 5 maja 2012, 12:28
- Numer GG: 7153656
- NIM: 251236
- Lokalizacja: Hanssia (Monderia)
- Kontakt:
Re: Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Nie trzeba mieć kilkunastoletniego doświadczenia mikronacyjnego, żeby wiedzieć, że samorządy to kwestia wśród mikronacji drugorzędna (wciąż ważna, lecz nie tak, jak organy centralne). Niesamowicie głupie jest kontrolowanie przez państwo sąsiadujące aktywności jednej z prowincji swojego sąsiada i w odpowiednim momencie straszenie - "ten region nie jest aktywny, musi przestać istnieć". Przecież to bezczelna próba ingerencji w sprawy wewnętrzne drugiego państwa. Żaden przedstawiciel Monderii czy innego kraju Kontynentu Wschodniego nie wchodzi przecież regularnie na forum Austro-Węgier tylko po to, by w pewnym momencie powiedzieć: "Przedlitawia nie wykazuje aktywności. Albo coś z tym zrobicie, albo poddamy dyskusji usunięcie jej na kolejnym szczycie w Hanssi (stolica Monderii
) bez waszej obecności.". A pragnę zwrócić uwagę na to, że na forum Przedlitawii nikt nic nie pisał od maja 2012r. W przeciwieństwie do forum Monderii, na którym posty ukazują się średnio raz na kilka tygodni (w samym 2013r. osiem postów). To niedużo, ale różnica pomiędzy aktywnością Monderii, a jednostek administracyjnych A-W jest kolosalna. Jest jedno słowo na takie okazje - hipokryci.
(-) Major Łukasz Harpien,
Książę Monderii,
Naczelny Ispektor Sił Zbrojnych Królestwa Elderlandu
Książę Monderii,
Naczelny Ispektor Sił Zbrojnych Królestwa Elderlandu
- Edward Ebruz
- obywatel
- Posty: 1920
- Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
- Numer GG: 8606140
- NIM: 873817
- Lokalizacja: Letrib [Webland]
- Kontakt:
Re: Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Ujął Książę istotę rzeczy.
Stawianie sprawy w ten sposób jest przygnębiającym precedensem. Okazuje się jednak, że państwa Kontynentu Wschodniego, rzekomo stojące murem za dyplomatami z Monarchii, mają w tej kwestii nieco odmienne zdanie. W tej chwili Wiedeń najwyraźniej próbuje przekreślić sprawę grubą kreską i zasugerować, że żadnego sporu w istocie nigdy nie było - po prostu źle odczytaliśmy żargon lokalnych dyplomatów, którzy terminom o precyzyjnym i skonwencjonalizowanym znaczeniu przypisują autorską interpretację. W dodatku post factum. Możemy mieć zatem pretensje tylko do siebie. Obawiam się, że tylko tracimy czas. Ja sam złudzenia straciłem już dawno.
A w samej Monarchii, jak widzę, dogasa dyskusja. A raczej spóźniony monolog osamotnionych donauerystów, którzy wreszcie mają używanie - w ich ocenie jestem więc upierdliwym "trollem" i "komarem z letniej nocy". W dodatku komarem, który "straszy" i "wypowiada się w interesach całego mikroświata". Zagranie godne króla licealnych korytarzy - odczłowieczyć i skarykaturować, skoro nijak nie można odnieść się do wypowiedzianych słów.
Jeśli dobrze rozumiem intencje byłego cesarza, za chwilę będziemy mieli okazję przeczytać jakiś pikantny paszkwil na łamach specjalnie powołanego do życia magazynu. Oczywiście w formie "obiektywnego" telegramu z oblężonego miasta. Emerytowany cesarz zabrał się za pisanie. Kto wie, może mikronauci poznają wreszcie prawdę o szlachetnej Monarchii Austro-Węgierskiej i dreamlandzkich agresorach, którzy bronią swoich krypto-kolonii? A wszystko to spod pióra autora, który w trakcie omawianych wydarzeń przebywał na urlopie. Będzie więc abstrakcyjnie i sub specie aeternitatis.
Jeśli w ten sposób nadarzy się okazja, by po raz wtóry sprostować rewelacje naszych kolegów z Wiednia, tym razem na forum ogólnomikronacyjnym, możemy tylko podziękować drugiej stronie. Im większa dyskusja wokół podobnych przypadków - tym lepiej.
Stawianie sprawy w ten sposób jest przygnębiającym precedensem. Okazuje się jednak, że państwa Kontynentu Wschodniego, rzekomo stojące murem za dyplomatami z Monarchii, mają w tej kwestii nieco odmienne zdanie. W tej chwili Wiedeń najwyraźniej próbuje przekreślić sprawę grubą kreską i zasugerować, że żadnego sporu w istocie nigdy nie było - po prostu źle odczytaliśmy żargon lokalnych dyplomatów, którzy terminom o precyzyjnym i skonwencjonalizowanym znaczeniu przypisują autorską interpretację. W dodatku post factum. Możemy mieć zatem pretensje tylko do siebie. Obawiam się, że tylko tracimy czas. Ja sam złudzenia straciłem już dawno.
A w samej Monarchii, jak widzę, dogasa dyskusja. A raczej spóźniony monolog osamotnionych donauerystów, którzy wreszcie mają używanie - w ich ocenie jestem więc upierdliwym "trollem" i "komarem z letniej nocy". W dodatku komarem, który "straszy" i "wypowiada się w interesach całego mikroświata". Zagranie godne króla licealnych korytarzy - odczłowieczyć i skarykaturować, skoro nijak nie można odnieść się do wypowiedzianych słów.
Jeśli dobrze rozumiem intencje byłego cesarza, za chwilę będziemy mieli okazję przeczytać jakiś pikantny paszkwil na łamach specjalnie powołanego do życia magazynu. Oczywiście w formie "obiektywnego" telegramu z oblężonego miasta. Emerytowany cesarz zabrał się za pisanie. Kto wie, może mikronauci poznają wreszcie prawdę o szlachetnej Monarchii Austro-Węgierskiej i dreamlandzkich agresorach, którzy bronią swoich krypto-kolonii? A wszystko to spod pióra autora, który w trakcie omawianych wydarzeń przebywał na urlopie. Będzie więc abstrakcyjnie i sub specie aeternitatis.
Jeśli w ten sposób nadarzy się okazja, by po raz wtóry sprostować rewelacje naszych kolegów z Wiednia, tym razem na forum ogólnomikronacyjnym, możemy tylko podziękować drugiej stronie. Im większa dyskusja wokół podobnych przypadków - tym lepiej.
Edward J. Ebruz, r.s.
-
JKalicki
Re: Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Już od dłuższego czasu nie miałem okazji obserwować wydarzeń poza granicami Królestwa, niemniej jednak kiedyś Monarchia Austro-Węgierska odznaczała się dużą dozą racjonalności i rozsądku w sprawach międzynarodowych. Niemniej ostatnie wypowiedzi przedstawicieli tego kraju oznaczają, że to już raczej przeszłość. Chciałbym zatem w tym miejscu - jako obywatel Dreamlandu i Elderlandu - wyrazić swoje pełne poparcie dla władz Królestwa w przedmiotowej sprawie. Agresywne i niepoważne działania Monarchii Austro-Węgierskiej muszą być z całą stanowczością piętnowane na arenie międzynarodowej.
- Otton van der Berg
- Posty: 1104
- Rejestracja: 22 gru 2012, 14:02
- NIM: 108161
- Lokalizacja: Alahambra/Unia Saudadzka
- Kontakt:
Re: Monderia na językach w Austro-Węgrzech
Również już dość dawno nie zapuszczałem się w tamte odległe regiony lecz niegdyś Austro-Węgry wyglądały inaczej i zawsze przedstawiały się jako państwo o solidnych podstawach. Widać kolejne pokolenie posiada syndrom wielkości bazujący na czasach które dawno minęły.
Jakkolwiek by zareagować będzie że bronimy swojego, ale uważam iż oficjalne pismo z przedstawieniem naszej strony tego pseudo konfliktu, przetarłoby oczy niejednemu.
Jakkolwiek by zareagować będzie że bronimy swojego, ale uważam iż oficjalne pismo z przedstawieniem naszej strony tego pseudo konfliktu, przetarłoby oczy niejednemu.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


