Przez kilka ostatnich godzin analizowałem wypowiedzi kontrkandydata, rozwój dyskusji i reakcje na zaprezentowany program. To są właściwie wyłącznie reakcje Daniela von Witta i zagranicznej publiczności, która zrozumiała z tego starcia tyle, że jeden z kandydatów to faszysta (Oranje-Nassau), a drugi to zwolennik "łagrów i kołchozów" (to z kolei ja w ocenie juniorów z UTN). Mimo wszystko, na tle najświeższych deklaracji mojego rywala, który zapowiada "zapasy i walkę na bagnety" oraz "nieustającą wewnętrzną i zewnętrzną", mam prawo czuć się kandydatem "zdrowego rozsądku", cieszącym się poparciem równie "zdroworozsądkowego" elektoratu. I tak się niestety czuję. Obawiam się, że "zdrowy rozsądek" to trochę za mało jak na faktyczne potrzeby Dreamlandczyków.
Zaprezentowałem program, którego realizacja rozpisana jest na długie miesiące, może nawet pełny rok (ewolucja w kierunku republikańskim, nowa strona, długofalowa strategia polityki zagranicznej). Tymczasem każdy kolejny tydzień dostarcza dowodów, że Dreamland potrzebuje błyskawicznej terapii szokowej, która będzie zimnym prysznicem dla naszych śpiących rycerzy. Mój rywal wierzy we własne deklaracje i instynktownie wyczuwa, gdzie bije źródło aktywności, a przy tym całkiem sensownie rozkłada priorytety (demografia i wzmocnienie wewnętrznego potencjału).
Podjąłem decyzję o wycofaniu własnej kandydatury. Rywal powinien otrzymać szansę sprawdzenia własnych teorii w praktyce.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Raimund Ruysch pisze:Czyżby temu służył ukryty dla "zwykłych śmiertelników" wątek widoczny na stronie głównej, zatytułowany Obrady niejawne: Wybory premiera (4 odp.)?
Partie mają prawo do posiadania swoich zamkniętych działów. Skrypt forum na stronie głównej wyklucza działy niejawne przez ręczne wypisanie numerków działów. Ten najwyraźniej nie został zauważony / poinformowany przez żadnego członka KSI.
Mat Max von Salvepol
Daniel von Witt pisze: ↑13 sty 2019, 02:15
Liczy się adrenalinka xD i na tym może już poprzrstane, chociaż głowa pełna jest myśli tym, co tu poruszone zostało nie mówiąc już nawet o tym, co zakryte.
To są właściwie wyłącznie reakcje Daniela von Witta i zagranicznej publiczności, która zrozumiała z tego starcia tyle, że jeden z kandydatów to faszysta (Oranje-Nassau), a drugi to zwolennik "łagrów i kołchozów" (to z kolei ja w ocenie juniorów z UTN).
Zwolennikiem kołchozów nazwała tylko Pana jedna osoba, a kandydaturę Casimira pojęliśmy jak najbardziej. Problem w tym, że wygląda na to, iż jego gwoździem programu będzie dokopywanie Sarmacji. Komentujemy to, co najistotniejsze dla nas, a rozpoczynanie agresywnej polityki w stosunku do Sarmacji ma na nas większy wpływ, niż jego plan dla Dreamlandu. Niemniej nadal uważam, że ta jego nienawiść do Sarmacji zaszkodzi wam tylko.
Casimir van Oranje-Nassau nie jest osobą, która urwała się z choinki i proponuje dla odmiany walkę z Sarmacją. Wy do niedawna nie wiedzieliście, że Awara Południowa należy do Sarmacji, pokazując ją jako scholandzką na mapach świata swego autorstwa, nie mówiąc już o tym, by rozumieć więcej w tym temacie. Awara Południowa to symbol historii Mikroświata niemal od jego początku. To nie jest tylko połówka małej wyspy. To znacznie więcej. I znacznie więcej osób tym żyło i wciąż żyje. Nie tylko lider Towarzystwa Egenberg.
Na mapach to tylko połówka małej wyspy. Nie mogliśmy wiedzieć, jak ważna ta wyspa jest.
Nie twierdze, że Pan Nassau urwał się z choinki. Twierdze, że jego plany na politykę zagraniczną zaszkodzą Dreamlandowi. Jego reszta programu wyborczego jest dobra, natomiast agresywna polityka zagraniczna ma dla nas chyba większe znaczenie, niż dla was.
Jaka przyszłość czeka wobec tego partię republikańską? Będzie koalicja, czy też raczej wejdzie Pan w rolę „zdroworozsądkowego” recenzenta działalności nowego gabinetu? Może jakiś nowy tytuł prasowy, łączący sprawozdawczość z publicystyką, także bardziej ideową? To byłby akurat cenny wkład w dreamlandzki krajobraz.
(—) Alfred de Ebruz, r. s.
salus rei publicae suprema lex esto!
Jaka przyszłość czeka wobec tego partię republikańską? Będzie koalicja, czy też raczej wejdzie Pan w rolę „zdroworozsądkowego” recenzenta działalności nowego gabinetu? Może jakiś nowy tytuł prasowy, łączący sprawozdawczość z publicystyką, także bardziej ideową? To byłby akurat cenny wkład w dreamlandzki krajobraz.
Nie zamierzam wycofywać się do jaskini. Zasiądę w pierwszym rzędzie, by obserwować senancouryzm w wersji light, który stoi przed unikatową szansą skrystalizowania się w program działania i praktycznej realizacji swych bojowych haseł. Mam pewne przypuszczenia co do scenariusza wydarzeń i podejrzewam, że już w lipcu odbędą się wybory przedterminowe. Partia Republikańska wystawi swojego kandydata.
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Wielka szkoda. Zdecydowanie wolałbym przegrać po ciężkiej, pobudzającej Królestwo rywalizacji z kontrkandydatem, niźli wygrać, z nikim nie rywalizując. A co do terapii szokowej, te wybory, w których finalnie startuje tylko jeden kandydat, są jednym z najlepszych dowodów na to, że Dreamland takiej terapii potrzebuje. Straszne jest to, że Dreamlandczycy nie chcą uczestniczyć w walce politycznej. Żeby Dreamland się rozwijał, musi w niej uczestniczyć jak najwięcej osób, nawet, jeżeli robią to tylko dla sportu i wzmacniania własnej woli mocy, jak to by sformułował Nietzsche. Jako premier (jeżeli ostatecznie nim zostanę) zamierzam taką intensywną terapię szokową podjąć. A jeżeli w następnych wyborach nie będzie co najmniej trzech kandydatów (lub ewentualnie dwóch skrajnie sobie przeciwstawnych), uznam to za swoją wielką porażkę.
Nie poparłbym kandydatury pana Chamberlaina. Ale trzeba jednak wytknąć w takiej sytuacji pochopność tej decyzji i potępić tą polityczną dezercję z pola walki wyborczej.
Zakładając, że pan Chamberlain wierzy w przedstawiane przez siebie ideały, to dopuszczenie do (z jego punktu widzenia) "terapii szokowej" i "senancouryzmu w wersji light" jest doprawdy uwielbieniem dla światopoglądowego masochizmu. Chamberlain gdyby był mężem stanu powinien raczej "chronić" Dreamland przed tym co uważa za "szkodliwe". Tak się jednak nie dzieje. Z mojego punktu widzenia będzie to tylko z korzyścią dla naszego kraju.
Zacytuję wypowiedź Christophera Kononowitza z Unii Trzech Narodów, wartą przemyślenia:
To dobrze, że Chamberlain zrozumiał bezsens przynajmniej części ze swojego programu dot. "naboru ludzi". Człowiek jest co prawda istotą społeczną, ale nikt nie lubi być do niczego przymuszany. A to właśnie chciał osiągnąć Czambuł - nakłonienie pod przymusem do uczestniczenia pod jego komendę w tym cyrku.
Z kolei jego dalsza wypowiedź tylko źle o nim świadczy. Pokazuje, jak słabym i podatnym jest na opinię innych (nawet zagranicznych person niepełniących żadnych funkcji!). Myślicie, że jakby został prezydentem, to by się zmienił? A w życiu! Byłby taką samą kukiełką sterowaną przez opinię publiczną, niemającą żadnego własnego zdania oraz grającą wręcz pod tę publiczkę marnymi frazesami! Gdzie tu "zdrowy rozsądek"?
Jego decyzja o wycofaniu kandydatury jest najlepszym, co mogło spotkać tamtejszych wyborców.
Raimund Ruysch pisze:Nie poparłbym kandydatury pana Chamberlaina. Ale trzeba jednak wytknąć w takiej sytuacji pochopność tej decyzji i potępić tą polityczną dezercję z pola walki wyborczej.
Fakt, że mało kto docenia wymowność polityczną tego gestu jest wręcz magiczny.
(-) Fryderyk Karol Albert książę Orański-Nassau OOII ONZII Książę Flores "Pochlebiamy sobie patrząc na Sarmację, że zobaczcie; oni są prymitywni, a my wysublimowani. Ale wysublimowany autyzm nadal pozostaje autyzmem."JKW Aleksander, 2 października 2017 r. "Może ten słynny dreamlandzki neoprymitywizm wcale nie jest taki zły?"
JKW Maciej II vel Helmut Pohl, 7 lutego 2019 r.
Skoro Pan tak to interpretuje. Ja tu widzę przekonanie o słabości kandydata i nieznalezieniu przez niego legitymizacji swych rządów bądź pewność jego zniechęcenia się do władzy po jej zdobyciu.
(-) Fryderyk Karol Albert książę Orański-Nassau OOII ONZII Książę Flores "Pochlebiamy sobie patrząc na Sarmację, że zobaczcie; oni są prymitywni, a my wysublimowani. Ale wysublimowany autyzm nadal pozostaje autyzmem."JKW Aleksander, 2 października 2017 r. "Może ten słynny dreamlandzki neoprymitywizm wcale nie jest taki zły?"
JKW Maciej II vel Helmut Pohl, 7 lutego 2019 r.
Fryderyk Orański-Nassau pisze:Skoro Pan tak to interpretuje. Ja tu widzę przekonanie o słabości kandydata i nieznalezieniu przez niego legitymizacji swych rządów bądź pewność jego zniechęcenia się do władzy po jej zdobyciu.
Rozumiem Pański punkt widzenia. Mam nadzieję, że republikański obóz polityczny wyciągnie lekcję z tego niepowodzenia i życzę pomyślności w wystawieniu zdeterminowanego kandydata oraz dobrej, sportowej walki z Towarzystwem Egenberg w kolejnych wyborach.
Nie czuję się przegranym, więc i ciężko wyciągać lekcje. Zobaczymy czy ta decyzja okazała się słuszna w przyszłości.
(-) Fryderyk Karol Albert książę Orański-Nassau OOII ONZII Książę Flores "Pochlebiamy sobie patrząc na Sarmację, że zobaczcie; oni są prymitywni, a my wysublimowani. Ale wysublimowany autyzm nadal pozostaje autyzmem."JKW Aleksander, 2 października 2017 r. "Może ten słynny dreamlandzki neoprymitywizm wcale nie jest taki zły?"
JKW Maciej II vel Helmut Pohl, 7 lutego 2019 r.
Chamberlain gdyby był mężem stanu powinien raczej "chronić" Dreamland przed tym co uważa za "szkodliwe".
Nie uważam zwycięstwa C. J. van Oranje-Nassau za "szkodliwego" dla Dreamlandu. Przeciwnie - uznałem ją za dobrą okazję, najlepszą od długiego czasu, do rozniecenia ognia na krajowym podwórku i szansę na mobilizację społeczną, krystalizację opozycji i odnowienie osi podziału. Tego właśnie, po zakończeniu sezonu matur i u progu sesji egzaminacyjnej potrzebujemy bardziej, niż scenariusza pt. "racjonalny Chamberlain kontynuuje misję desenancouryzacji państwa i jego polityki", nawet jeśli podjęcie wczorajszej decyzji, zdecydowanie nie fair wobec moich partyjnych kolegów, których nie uprzedziłem, oznacza dla mnie samego migrenę, upokorzenie i konieczność odroczenia pewnych planów na dalszą przyszłość. Przyda się tu jednak trochę pieprzu. Potrzebuje tego Partia Republikańska, potrzebuje Monarcha, potrzebują urlopujący się obywatele. Oranje-Nassau może okazać się lepszym premierem ode mnie na czas sezonu ogórkowego. I pomogę mu, jak tylko będę potrafił.
To, do czego namawiam, to skierowanie energii na rynek wewnętrzny, a nie na zewnątrz, przeciwko łatwym i wygodnym celom, a takim celem jest Sarmacja (rozkręcenie kilkutygodniowej pyskówki na obu forach to kwestia dwóch-trzech postów).
Raimund Ruysch pisze:
Zacytuję wypowiedź Christophera Kononowitza z Unii Trzech Narodów, wartą przemyślenia
I źle, że ją Pan cytuje z uznaniem, bo pozbawiona jest sensu. Kononowitz, kimkolwiek jest, najwyraźniej nie zrozumiał znaczenia słów "promocja i agitacja", których w swoim programie wyborczym użyłem w odniesieniu do polityki demograficznej, zapowiadając próbę zaproszenia tu co najmniej kilku nowych twarzy. Zakładam, że dokładnie to samo planuje nowy premier. To raczej nie jest zapowiedź zorganizowania "łagrów i kołchozów".
- - William diuk Chamberlain-Schlesinger
- - [Margrabia Inselburga]
Ja także zdaję sobie z tego sprawę, że podgrzanie do czerwoności relacji Grodzisk - Ekkore jest łatwą rzeczą, nie o to jednak powinno chodzić. Jeśli chcemy skutecznie konkurować z Sarmacją i realizować swoje cele dyplomatyczne, musimy wzmocnić się tutaj, w tym kraju. Tak jak to mawiał ks. Robak "Powtarzam oczyścić dom, dzieci". Musimy pozyskiwać dla Dreamlandu nowych obywateli, stworzyć mechanizm ich kształtowania, przecież demografia, ludność państwa to jedno z kryterium jego siły. Jako nowy obywatel, zdążyłem to przeżyć, pomimo że w mikroświecie już trochę jestem, wdrożenie się w Dreamland troszkę mi czasu zajęło. System informatyczny wymaga też modernizacji, nasza strona internetowa wymaga odświeżenia, by była bardziej przejrzysta i dostarczała potencjalnym przybyszom wszelkich informacji dot. kraju. Towarzysze, my zdajemy sobie sprawę z tego, że Dreamland potrzebuje na początek rozwoju wewnętrznego, wielu jednak usilnie wieszczy, że po zwycięstwie rzucimy się z widłami na Sarmatów.
Trochę jestem zasmucony rezygnacją JE Chamberlaina z kandydowania. Nie wątpię, że rywalizacja byłaby ostra, Dreamlandczycy mieliby do wyboru opcję spokojnego rozwoju i reform oraz program stawiający na aktywizację obywatelską i pikantniejszą dyplomację. Jako, że lubię, kiedy coś się dzieje, wybrałem drogę "orańską" i mam nadzieję, że nie pomyliłem się. Niemniej jednak muszę przyznać, że program kandydata Partii Republikańskiej też posiadał kilka ciekawych punktów, które bardzo mi się podobają, zwłaszcza postulat wolnej elekcji i aktywizacji opartej o nowych obywateli. Oby droga, którą wybiorą obywatele, okazała się trafna.
Jeszcze jedno, naprawdę proszę, nie kłóćmy się o jakieś cytaty z owego państwa. Ta banda krzykaczy tylko czyha na to, że będziemy ich cytować, czytać, po prostu trzeba ich ignorować, żeby nie powiedzieć, grillować, bo to już takie oklepane.