Lektury obowiązkowe

Chleb i igrzyska, dywagacje na tematy sportu i kultury.
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

Lektury obowiązkowe

Post autor: Edward Ebruz »

Lekturę podjąłem późnym wieczorem, finiszowałem przy porannej kawie. Kristian Iversen i jego kapitalny „Markiz Altborski". Mamy mikronacyjną odpowiedź na „Janulkę, córkę Fizdejki".
  • Koniec roku 2015 przynosi nam widok upadającego – jak zdawać by się mogło, od zawsze, mikroświata. Z trzech państw niegdysiejszej Wielkiej Trójki ostało się tylko Księstwo Sarmacji; Królestwo Dreamlandu z Królestwem Scholandii unią połączywszy się, obecnie próbuje znieść cały dreamlandzki dobytek prawny. Jednocześnie na kontynencie północnym obserwować możemy pączkujące z prędkością światła – i jeszcze szybciej znikające – yoyonacje. Pycha, poczucie wyższości – jedne z gromady niemożliwych do wymienienia przyczyn upadku – tym razem na serio – naszej krainy ucieczki znalazły odzwierciedlenie w niniejszym utworze. I choć świat od początku ciągle się wali, czas zadać pytanie: Quo vadis, mikroświecie?
(-) Jacques de Brolle
Awatar użytkownika
Kristian Arped
Posty: 44
Rejestracja: 6 wrz 2014, 19:58
Numer GG: 50827909
NIM: 862583
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Kristian Arped »

Witkiewiczowi do pięt nie dorastam, ale jeżeli komuś czytanie Markiza Altborskiego przy porannej kawie sprawiło przyjemność – jestem kontent. Pojawiła się już na łamach Gazety Teutońskiej, bo ok. 14 godzin po publikacji, pierwsza publiczna interpretacja – notabene mojego małżonka – Vladimira von Lichtensteina, do której lektury gorąco zachęcam.

Czy po ostatnim wzmożonym działaniu Kuriera nastał czas ofensywy kultury w mikroświecie? Oby. :)
(—) Kristian Arped
Baridajczyk
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Edward Ebruz »

Nadrabiamy zaległości czytelnicze.

Karol Radziwiłł - magnat, publicysta i mecenas kultury z dalekiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów - opublikował frapujący tekst literacki pod wymownym tytułem Ars Moriendi. Konwencja, poetyka i deklarowany temat sugerują nawiązanie do prądu sarmackich eskapistów z grupy Altborczyk. Wymowa dzieła wymyka się łatwej interpretacji; ktoś powiedziałby może, że sztuka Karola Radziwiłła poświęcona jest trudno-właściwie-powiedzieć-czemu, co dla jednego będzie dowodem fiaska całego przedsięwzięcia, dla innego - zaproszeniem do labiryntu i zabawą z konwencją. Fabuła - szczątkowa, aura - senna, momentami oniryczna, bohaterowie - eteryczni i ledwie muśnięci.

Jedna ze scen Aktu II osadzona jest w Dreamlandzie - w Górach Alizońskich. Już słyszę, jak książę Asketil mruczy z zadowolenia.

Najmocniejsza strona tego tekstu? Zagnieżdżenie w kontekście mikronacyjnym. JE Radziwiłł wykonał solidną kwerendę źródłową - mamy tu trochę kryptocytatów, są odwołania do historii przedinternetowej, jest zabawa z pewnym motywem kultury europejskiej. To i owo z pewnością mi umknęło, nie czytałem tego na wszystkich możliwych poziomach; tym jednak, co przemawia do mnie najmocniej, to próba charakterologii narodowej polskich mikronacji. Każda scena to sepiowa fotografia, do której ustawia się lokalna społeczność - tu Surmenia, tam Rotria, tu znowu Dreamland. Zdjęcie jest niewyraźne, ale to i owo jednak widać. Tu blizna, tam chropowatość, tu niedomaganie ducha.

To wszystko przywodzi mi na myśl dawny tekst Medgara de Ramy, który mniej więcej osiem-dziesięć lat temu żalił się na łamach "Głosu Weblandu", że dreamlandzka (i szerzej - mikronacyjna) literatura lekceważy specyfikę państwa internetowego i pewne rzeczy traktuje po prostu hasłowo, kalkując gotowe schematy i intuicje z literatury świata realnego (oezu, jak to strasznie brzmi). Że, w skrócie, powstaje tu poezja i proza, która jedynie pozuje na mikronacyjną, ledwie dotykając jej powierzchni, żonglując nazwiskami i pojęciami geograficznymi z polskiego mikroświata, choć, w gruncie rzeczy, mogłoby to pójść do gazetki szkolnej i nikt nawet nie zauważyłby różnicy. Od tamtego czasu sporo się zmieniło (właściwie wszystko), ale może najważniejsza zmiana polegałaby na tym, że mikronacyjna literatura wreszcie wybiła się na suwerenność.

A jak to wygląda u Karola Radziwiłła? Dobrze, nawet bardzo dobrze. A może być jeszcze lepiej. W ciągu blisko 20 lat istnienia polskiego ruchu mikronacyjnego dorobiliśmy się całej plejady rodzimych autorów, prozaików, dramatopisarzy, teoretyków i praktyków polityki. Jest już z czego czerpać, jest kogo cytować. Wyrzuciłbym tych Reymontów, Dantego, to ciągłe kokietowanie czytelnika Wyspiańskim. Po co to? Zostawmy te fajerwerki po drugiej strony ekranu. Jaki neoromantyzm? Kto to w ogóle był Reymont? Piotr "Khand" Krupiński to był ktoś. Helwetyk Romański, Henryk Lesczyński, Alchiend d'Archien, Pavel Svoboda, Aborcjusz Struszyński, Edward Krieg, a od kilkunastu dni mamy również naszych altborczyków-cioranistów. W tym jest życie, wibracja i energia. To są nasi ludzie, twórcy naszych światów i naszego języka.

Sam Autor tak nakreślił taki kontekst powstania utworu.

  • Publikacja dramatu ma miejsce, moim zdaniem, w szczególnym czasie. Podróżując po różnych mikronacjach da się odczuć atmosferę wyczekiwania z pewną dozą niepewności, związaną z przełomowymi wydarzeniami. W Dreamlandzie ma miejsce zmiana na tronie, naród głosuje w referendum nad przekazaniem pełni władzy w ręce króla, pojawia się wizja ukierunkowania na kulturę i odejście od polityki. Sarmacja wybiera posłów na nową kadencję Sejmu. Surmenia po kryzysie władzy i niejednej aferze m.in. kloningowej (fatum, które ciąży nad Surmenią?) dokonuje wyboru nowego archonta. Aguria próbuje przezwyciężyć kryzys braku aktywności (którego, co ciekawe, podłożem nie jest brak obywateli, ale wypalenie „starych” mieszkańców). Rotria dogorywa, traci swój autorytet, podczas gdy mnożą się kościoły lokalne, pojawia się jednak wizja zjednoczenia i zakończenia schizm. W końcu w Rzeczypospolitej po elekcji nowego króla wyczekuje się na to, co nowy król może wnieść w rozwój państwa. Podsumowując, mieszkańcy mikroświata czekają na to, co przyniesie jutro. Ale nie zwykłe, codzienne jutro, tylko jutro z najwyższej półki, o którym na lekcjach historii uczyć się będę kolejne pokolenia. Posługując się religijną nomenklaturą nieistniejącego świata, jest to swego rodzaju Adwent, a więc nie tylko oczekiwanie, ale też nawrócenie, pokuta. I właśnie jako element tej pokuty, rachunku sumienia należy potraktować ,,Ars moriendi”.

Autorowi gratuluję odwagi - bo trzeba odwagi, by publicznie zaprezentować swoją twórczość - i zapraszam do udziału naszych forumowych pogawędkach.
  • E II, r.
Awatar użytkownika
Sted Asketil
król-senior
Posty: 1043
Rejestracja: 7 sie 2011, 12:37
NIM: 121212

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Sted Asketil »

Edward II pisze:Jedna ze scen Aktu II osadzona jest w Dreamlandzie - w Górach Alizońskich. Już słyszę, jak książę Asketil mruczy z zadowolenia.
W Gorach Alizonskich ksiazece spazmy slychac do tej pory :)

WKW mnie zainteresowal - za moment zabiore sie za lekture :)

Sted
Awatar użytkownika
Jute-Lise Stormark
Posty: 105
Rejestracja: 21 gru 2015, 16:44
NIM: 819470
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Jute-Lise Stormark »

My goodness, jakie to wszystko cudownie pokręcone! Karol Radziwiłł ma u mnie dużą kawę. Czy autor bywa na tym forum?

Jute-Lise Stormark
Awatar użytkownika
Daniel von Witt
Posty: 13223
Rejestracja: 5 cze 2012, 15:38
Numer GG: 41404078
NIM: 877416
Lokalizacja: Bekka-Heach (Rolandia)
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Daniel von Witt »

Jute-Lise Stormark pisze:Karol Radziwiłł (...). Czy autor bywa na tym forum?
Owszem, jednak jego obecność ma na ogół niemy charakter :) JE zabiera głos tylko wtedy, gdy w Rzeczypospolitej dzieją się przełomowe wydarzenia polityczne, na które nas wówczas zaprasza, jak to było zresztą ostatnio w przypadku wolnej elekcji.

(-) Daniel diuk von Witt
Karol Radziwiłł
Posty: 4
Rejestracja: 28 lis 2013, 19:54
NIM:
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Karol Radziwiłł »

Daniel von Witt pisze:
Jute-Lise Stormark pisze:Karol Radziwiłł (...). Czy autor bywa na tym forum?
Owszem, jednak jego obecność ma na ogół niemy charakter :) JE zabiera głos tylko wtedy, gdy w Rzeczypospolitej dzieją się przełomowe wydarzenia polityczne, na które nas wówczas zaprasza, jak to było zresztą ostatnio w przypadku wolnej elekcji.

(-) Daniel diuk von Witt
Bywam, w ramach systematycznie odprawianego rytuału przeglądu mikronacyjnych forów. :)

Za komentarze i uwagi odnośnie do ,,Ars moriendi" dziękuję. Podziwiam wytrwałość i chęci w zrozumieniu wymowy dramatu. Postaram się ma nie odpowiedzieć, gdy znajdę trochę wolnego czasu.
(-) Karol Radziwiłł,
Kanclerz Wielki Rzeczypospolitej Obojga Narodów
Awatar użytkownika
Edward Ebruz
obywatel
Posty: 1920
Rejestracja: 7 sie 2010, 22:59
Numer GG: 8606140
NIM: 873817
Lokalizacja: Letrib [Webland]
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Edward Ebruz »

Karol Radziwiłł pisze: Podziwiam wytrwałość i chęci w zrozumieniu wymowy dramatu. Postaram się ma nie odpowiedzieć, gdy znajdę trochę wolnego czasu.
Trzymam za słowo i liczę na jakiś ciekawy wywód.

  • (-) Edward II, r.
Awatar użytkownika
Jute-Lise Stormark
Posty: 105
Rejestracja: 21 gru 2015, 16:44
NIM: 819470
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Jute-Lise Stormark »

Temat padł śmiercią naturalną? A może pojawiło się już coś nowego?
lady Jute-Lise Stormark
Awatar użytkownika
Kristian Arped
Posty: 44
Rejestracja: 6 wrz 2014, 19:58
Numer GG: 50827909
NIM: 862583
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Kristian Arped »

Ponad miesiąc temu ukazała się „Wieczna noc” Karoliny dssy von Lichtenstein, przy czym by zrozumieć jej przesłanie warto zapoznać się z historią (nie)sławnego Cesarstwa Leblandii. Polecam gorąco. :)
(—) Kristian Arped
Baridajczyk
Awatar użytkownika
Angus Kaufman
Posty: 848
Rejestracja: 21 mar 2012, 17:54
Numer GG: 60315947
NIM: 390155
Lokalizacja: Skytja / Domena Kr
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Angus Kaufman »

Na zasadzie: nie znam się, to się wypowiem. Trochę o tym, trochę o wszystkim.

Hasło "Leblandia" oczywiście coś tam mi mówi. Cała reszta to już czarna magia. Przejrzałem, skojarzyło mi się trochę z "Dziadami", może jeszcze z "Faustem". No i ten andrzejkowy nastrój. Napisałbym coś więcej, ale boję się trzaskania frazesów, więc spróbuję bardziej ogólnie, bo widzę ,że tu taki zwyczaj, że się kolejno wchodzi na ambonę ;] Z góry mówię, że temat ogarnąłem pobieżnie, czytając tylko to, co zdołałem ogarnąć w jedno przedpołudnie. Gdy tak jednak przeglądam sobie te wszystkie uduchowione teksty i komentarze, mam wrażenie dziwnego rozdwojenia. No bo jak to jest, że przy całym tym liberalno-lewicowym sosie, w jakim wszyscy pływamy, te wszystkie utwory są takie deliktuaśne i purytańskie, jakby pisał to ksiądz Charamsa przed coming-outem. Nie ma w tym prawdziwego, patologicznego życia. Nie żeby od razu darkroom i walki weneryków w kisielu, ale coś takiego, wiecie sami, mniej elfio-hobbiciego. Jakbym cały czas na jakimś LARPie siedział ;]

Miałem w liceum kumpla, który na polskim rozbrajał wszystkich jednym tekstem. Czego by mianowicie nie dotyczył omawiany utwór, zawsze wstawał i pytał, czy było tam coś o seksie z garbusem. Wszyscy się śmiali, łącznie z nauczycielką, nikt nie rozumiał. Znajomy nie powstrzymał się nawet w czasie wizytacji dyrektora, gdy omawialiśmy Baczyńskiego, co go potem kosztowało dużo zdrowia, a nauczycielkę jeszcze więcej. Teraz myślę sobie, że w tym szaleństwie była pewna metoda. Seks z garbusem nie jest może statystycznie najbardziej prawdopodobnym wydarzeniem, jakie nas w życiu spotyka, ale na wieczór z Christiną Hendricks też nie mamy co liczyć. Więc garbus bliższy życiu. Ten garbus to oczywiście tłuste czoło, rozszerzone pory, pożółkłe majty, poranny kapeć w ustach.

Trochę jednak odpłynąłem i zapomniałem, co miałem napisać, a trzeba wyjść rozdawać ulotki. Miało być coś o pierwszym tekście z tego wątku. "Fare Aryon" i tak dalej. Doczytałem mniej więcej do połowy i przypomniałem sobie właśnie tego Baczyńskiego, potem garbusa, ale za cholerę nie wiem, co miało być dalej i dlaczego akurat ten Baczyński. Jeszcze do tego wrócę. Żeby to jednak jakoś zamknąć powiem tak: Panie Arped, Pan jest naprawdę ktoś. Ale czy dalej "będzie coś o seksie z garbusem?" :/
(-) Angus Kaufman / renegat / pornoprankster / zwykły cwel / cichy tytan pracy
Awatar użytkownika
Jute-Lise Stormark
Posty: 105
Rejestracja: 21 gru 2015, 16:44
NIM: 819470
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Jute-Lise Stormark »

Angus Kaufman pisze: No bo jak to jest, że przy całym tym liberalno-lewicowym sosie, w jakim wszyscy pływamy, te wszystkie utwory są takie deliktuaśne i purytańskie, jakby pisał to ksiądz Charamsa przed coming-outem. Nie ma w tym prawdziwego, patologicznego życia. Nie żeby od razu darkroom i walki weneryków w kisielu, ale coś takiego, wiecie sami, mniej elfio-hobbiciego. Jakbym cały czas na jakimś LARPie siedział ;]

Już miałam Cię, Angusie, pacnąć za ten przaśny humor, ale dotarłam do fragmentu o garbusie i jestem absolutnie urzeczona. Ile tu poharatanych dusz się kręci! Samego dziełka jeszcze nie czytałam - choć już przejrzałam - więc chwilowo powstrzymuję się od komentarza. Schludny wydruczek już trafił na nocny stolik.

A co do Herrn Arpeda,to absolutna zgoda. Jeśli wygląda w połowie tak dobrze, jak pisze, to ja się piszę. Na grzane wino i dyskusję o Baczyńskim ;)
lady Jute-Lise Stormark
Awatar użytkownika
Kristian Arped
Posty: 44
Rejestracja: 6 wrz 2014, 19:58
Numer GG: 50827909
NIM: 862583
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: Kristian Arped »

Angus Kaufman pisze:Ale czy dalej "będzie coś o seksie z garbusem?" :/
Jeżeli skuszę się na napisanie drugiej części, niezależnie – wbrew numeracji – od tego czy będzie do sequel czy prequel, to postaram się wspomnieć o wybrykach z garbusem. :D

Sam Markiz altborski został napisany własnie w okolicach andrzejek, po uprzednim przeczytaniu tony literatury zarówno romantycznej, jak i młodopolskiej. Stąd, nawiasem mówiąc, wziął się pomysł napisania tekstu dramatycznego, którego pierwsze wersy nawiązują do tego posta z lipca poprzedniego roku. Skusiłem się na trzynastozgłoskowca dopiero po stworzeniu pierwszego aktu, dlatego też można w nim spotkać często rymy wciśnięte na siłę, a w reszcie tekstu, choć przyznaję się bez bicia – nie zawsze, raczej te lepsze.

Nie mam pojęcia ile w tym wszystkim było mojej pracy, ile wzorowania się na literaturze realnej, a ile przerabiania jej na warunki mikronacyjne. Co do surowości – w zasadzie to z altborskiej literatury tylko mój taki był. „Życie Korbeła” już np. było wzorowane na teatrze brechtowskim, o wiele mniej purytańskim, z użyciem bardziej swobodnej formy.

Książka zawiera sporo nawiązań do mikroświata. Począwszy od bohaterów, którzy pod przykrywką nazw pełnionych funkcji są prawdziwymi mikronautami (Herold – Ignacy markiz Chojnacki-Ferski, Wicekról – Markus diuk Arped lub Syn – Arsacjusz kawaler Arped), skończywszy na ich stosunkach do siebie (Marszałek Dworu poganiająca Herolda – nawiązanie do rozpatrywania pewnego wniosku przez prawie rok przez markiza Chojnackiego-Ferskiego lub konflikt Markiza z Lambertem, który przybywszy do Sarmacji przybrał nazwisko von Altbork, co nie podobało się lennikowi Altborka – Chojanckiemu-Ferskiemu).

W ogóle – myślałem, żeby do samego dramatu dołączyć maciupki tekst wyjaśniający… Ale nie wiem, na ile takie rozwiązanie ma sens. Pozbawiłoby to czytelnika potrzeby myślenia nad tekstem, chociaż z drugiej strony – kto za parę lat będzie pamiętał, o czym pisałem? I czy ja będę pamiętał, o co mi chodziło? Tekst nie jest ponadczasowy, a bardzo sytuacyjny.

Chciałbym tutaj podziękować za komplementy od pani Stormark oraz pana Kaufmana. W zasadzie to nigdy nie myślałem o sobie jako o kimś umiejącym dobrze pisać, dlatego miło przeczytać takie słowa o sobie.

Co do grzańca – podobno ten z przepisu Jego Królewskiej Mości jest wyborny. A przynajmniej diuczessa von Lichtenstein mnie o tym zapewnia, że warto aż ze Scholandii wybrać aż do Ekorre (a to nie lada kawał drogi jest), by spróbować jego smaku. :)
(—) Kristian Arped
Baridajczyk
Awatar użytkownika
RomanoPorfavor
Posty: 3638
Rejestracja: 21 lut 2013, 16:31
NIM:
Kontakt:

Re: Lektury obowiązkowe

Post autor: RomanoPorfavor »

Angus Kaufman pisze:Z góry mówię, że temat ogarnąłem pobieżnie, czytając tylko to, co zdołałem ogarnąć w jedno przedpołudnie. Gdy tak jednak przeglądam sobie te wszystkie uduchowione teksty i komentarze, mam wrażenie dziwnego rozdwojenia. No bo jak to jest, że przy całym tym liberalno-lewicowym sosie, w jakim wszyscy pływamy, te wszystkie utwory są takie deliktuaśne i purytańskie, jakby pisał to ksiądz Charamsa przed coming-outem. Nie ma w tym prawdziwego, patologicznego życia. Nie żeby od razu darkroom i walki weneryków w kisielu, ale coś takiego, wiecie sami, mniej elfio-hobbiciego. Jakbym cały czas na jakimś LARPie siedział ;]
Cóż, po to musielibyście towarzyszu sięgnąć do literatury wandejskiej (i okołowandejskiej).

Polecam powiesć sarmacko-tetuońską, z wyraźnym rysem wandejskim: Więzienna Rzeczywistość (autor, teutończyk Roland Heach, wyemigrował później na jakiś czas do Wandystanu i był znany jako Akademik Tradycja Wileński).

I teraz moja osobista preferencja: seria "Jądro w Ciemności" autorstwa Michał Czarneckiego (vel Kiełbasa-Krakowski), Tom I, Tom II.

Jest jeszcze mniej znana, ale dla mnie wybitna seria Moczowładny autorstwa eksprezydenta, świeckiej pamięci Katiuszyna Rewolutego Lepkiego.

Aha, proszę się nie dziwić, że raz do Nowej, a raz do starej Biblioteki Narodowej odsyłam, bo cześć dzieł jest przeniesiona, a cześć została jeszcze w starej i czeka na przeniesienie.
/-/ ppłk bryg. kontr. Benedictus Juan Maximiliano Romano de Malagretta y Pigafieta da Cano del Porfavor
vel Prezerwatyw Tradycja Radziecki (MW) vel Mubarak Zprzcz (ŚKW)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Sport i kultura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość