Strona 1 z 1

[TAUZEN] Obyczaje ludności tubylczej - narodziny

: 2 wrz 2018, 16:51
autor: Aleksander
Dzisiaj krótki artykuł na temat tego jak świętowano pojawienie się nowego potomka w tauzeńskiej rodzinie. Mam nadzieję, że zapał i wena mnie nie opuszczą i przerodzi się to w krótszy (lub dłuższy) cykl.

Narodziny dla Tauzeńczyków stanowiły jeden z najistotniejszych elementów życia społecznego. Towarzyszący mu obrzęd inicjacji nie tylko miał na celu powitanie nowego członka społeczności, ale także przedstawienie go innym członkom oraz wzmocnienie relacji panujących wewnątrz grupy. Obrzędy związane z narodzinami trwały z tego powodu dosyć długo i były dość hucznie obchodzone wśród mieszkańców jednego osiedla.

Obrzęd zaczynał się już w chwili stwierdzenia, że kobieta jest w ciąży. Jeżeli kobieta była zamężna, wówczas stwierdzenia stanu błogosławionego dokonywał mąż. Jeżeli jednakże kobieta była niezamężna, to na ojcu spoczywał obowiązek zdzielenia puszczalskiej córki po twarzy z okrzykiem Ty pierońska motyko!. Kobieta taka była wówczas wywożona na wagoniku poza obręb miasta i przestawała być członkiem społeczności. Ojciec takiej niewiasty musiał na znak pohańbienia połamać swoją łopatę do ładowania urobku (tau. hercówka) i przez 44 tygodnie nie mógł pić w karczmie (tau. piwno chata).

Jeżeli jednak dziecko pochodziło z prawego łoża, wówczas przyszły ojciec stawiał wszystkim kolegom z pracy (tau. kamraty z gruby) kolejkę i podczas pierwszego toastu wznosił radosny okrzyk Mom bajtla!. Kompani odpowiadali mu wówczas Piyrwszy roz żeś pieronie zrobił cuś co mo rynce i łapy!. Po uroczystym opiciu udanych pokładzin kobiety spokrewnione z przyszłą matką (tau. fraucymer) zapisywały dziecko do żłobka i przedszkola. Gdy dziecko miało szczęście, to mogło się załapać na któreś z nich po osiągnięciu odpowiedniego wieku.

Zasadnicze uroczystości następowały dopiero po szczęśliwym porodzie. Po przyjściu na świat potomka uroczyście określano jego płeć. W przypadku przyjścia na świat chłopca dwudziestego dnia od narodzin rozpoczynała się właściwa część obchodów. Jeżeli chodzi o dziewczynki następowało to dopiero sześćdziesiątego czwartego dnia. Wówczas też nadawano potomkowi imię.

Sam obrzęd nadania imienia jest ciekawy. Zazwyczaj nadawano imiona związane w jakiś sposób z rodziną nowo narodzonego. Jeżeli ojciec pracował w kopalni (tau. gruba) KWK Krupiński to mogło to mieć wpływ na wybrane imię. Podobnie również popularne było nadawanie imion innych członków rodziny, najczęściej już martwych, bo Lojzik to był gryfny onkiel.

Po upływie czasu odpowiednio dwudziestu albo sześćdziesięciu czterech dni dziecko było prezentowane wraz z imieniem wszystkim zainteresowanym. Najczęściej prezentacja wyglądała w ten sposób, że kolejni członkowie społeczności odwiedzali matkę z dzieckiem doszukując się w dziecku podobieństwa z ojcem i matką i ofiarując mu prezenty. Do najczęstszych prezentów należała biżuteria religijna, ubranka, słodycze oraz przedmioty o przeznaczeniu symbolicznym. Dziecko górnika (tau. grubiorz) otrzymywało najczęściej kilof, dziecko pracownika huty (tau. werka) kleszcze zaś kolejarza (tau. baniorz) odwiedzane było ze stosownym opóźnieniem.

Re: [TAUZEN] Obyczaje ludności tubylczej - narodziny

: 2 wrz 2018, 20:20
autor: Alatriste
Zasadnicze uroczystości następowały dopiero po szczęśliwym porodzie. Po przyjściu na świat potomka uroczyście określano jego płeć. W przypadku przyjścia na świat chłopca dwudziestego dnia od narodzin rozpoczynała się właściwa część obchodów. Jeżeli chodzi o dziewczynki następowało to dopiero sześćdziesiątego czwartego dnia. Wówczas też nadawano potomkowi imię.
A dlaczego po tylu dniach? Jakaś ukryta symbolika? :D

Re: [TAUZEN] Obyczaje ludności tubylczej - narodziny

: 2 wrz 2018, 20:36
autor: Aleksander
Dobrze kombinujesz :D