Strona 1 z 1

Milicjant Ruprecht i jego podchody

: 8 maja 2018, 01:22
autor: Marcel von Chacha
Pewnego razu wstało słonko tuż za płotem. Za nim stał już on - przebiegły, futrem przepasany oraz z charakterystyczną czapką z daszkiem na swej głowie. Piały koguty, koty miauczały, a ten uszy i oczy od świtu do nocy nastawiał. Takie zadanie dostał od głównego komendonto, żeby nasłuchiwać i potrzeć tom gdzie wzrok sięgnie.

Najczęstszymi miejscami, gdzie zaglondoł była świniarnia i obora. To właśnie tam doszukiwał się największego smrodu. Nieroz wdepnął także w niejedno jajo w kurniku, bo tam też miał wezwanie, że dwa koguty pobiły się o kurę, jedną z piękniejszych we wsi. On jak to on - kurę rozebrał do rosołu, a dwóch kogutów wziął na posterunek, aby ich przesłuchać. Oczywiście jak wiózł tych swoich podejrzanych przez wieś, to zawsze włączał koguty na swej hulejnóżce, aby pokazać wszystkim, że znowu w kurniku czy jakiejś oborze kogoś zawinął pod pachę.

Zawsze jak milicjant Ruprecht dokonywał wtargnięcia na miejsce zdarzenia, to zawsze ktoś musiał z nim pojechać pomimo tego, że wszyscy stali przy swych domostwach i grzecznie rozmawiali. Razu pewnego to zawinął nawet dwie sztachety od płotu, bo krzywo mu stały i wziął je na posterunek, aby się zapytać dlaczego stały. Te zdziwione nie wiedziały, co mu odpowiedzieć, to mu powiedziały, że tak nas ktoś wkopał, a my nic za to nie możemy. Ten jak usłyszał, że zostały wkopane, to zaczął drążyć temat - kto was wkopał, kiedy to było, jak głęboko Was wkopał, czy Was dotykał podczas wkopywania... Już mu się załączał najczarniejszy scenariusz - biedne sztachety zostały wkopane i to na dodatek krzywo.

W trybie natychmiastowym powiadomił swego komendonto Alfredo, że jest sprawa dwóch sztachet i że ktoś je wkopał. Ten zaniepokojony obrotem spraw, że w jego wsi się wkopuje sztachety postanowił, przejęty sprawą, założyć nóżkę na nóżkę, wycisnąć kleszcza, który mu wlazł w okolicach dużego palucha u nogi i zareagować stanowczo wyrzucając go do kosza na śmieci ukręcając mu głowę najsampierw.

Ostatecznie, sztachety uniewinniono, bo uznano, że nie znaleziono łopaty, której ktoś używał, aby dokonać ich wkopania. Sztachety do dnia dzisiejszego leżą w rowie, bo milicjant Ruprecht ustanowił je wolnymi wrzucając je po prostu do rowu.

O dalszych przygodach milicjanta Ruprechta dowiedzą się Państwo w następnych odcinkach. :)