Jacques de Brolle pisze:Mylisz się, Ghardinie. Ustępujący Premier nie cieszył się poparciem większości Dreamlandczyków, co zresztą jasno ilustruje wynik wyborów. Naiwnością byłoby również oczekiwać, że cała reszta, która nie kryła swojego krytycznego zdania już na etapie kampanii, miała teraz paść plackiem i zakopać się pod ziemię. Ta irytacja nie wzięła się znikąd – stanowi reakcję na konkretne zachowania.
Życzyłbym Ekscelencji diukowi w przyszłości - bo w przeszłości wiem, że tak nie było - zdobyć taki osobisty wynik wyborczy jaki uzyskałem. W ostatnich wyborach do Izby Poselskiej Blok Prawicy, któremu to jeszcze mam zaszczyt przewodniczyć, zdobył większość głosów. Jeśli się nie mylę jest to około 55%. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Dreamlandczycy wybrali program zmian, program Bloku Prawicy. Mówienie o irytacji, która "nie wzięła się znikąd" jest zabawne. Ekscelencji na dobre zawsze wychodziło serwowanie czytelnikom podobnych haseł.
Jacques de Brolle pisze:Dreamlandczycy nie stracili instynktu samozachowawczego – po prostu nie zdołali przejść nad pewnymi kwestiami do porządku dziennego. Uczyniliby to, gdyby mieli wrażenie, że zostali potraktowani w sposób poważny. Osobiście satysfakcjonowałaby mnie zwykła deklaracja, że dreamlandzki premier nie będzie w okresie tych kilku miesięcy sprawowania rządów bawił się w teutońskiego rycerza. To nie są żadne pacta conventa czy wyraz plemiennej zaborczości, lecz kwestia zdrowego rozsądku. W pierwszym mailu wyjaśniam, w czym rzecz i na czym polega ryzyko: posada premiera to zajęcie na cały etat. Gdyby JE Lichtenstein nie posiadał obywatelstwa teutońskiego, ale angażował się w prywatne przepychanki Loży z Wurstlandią, zareagowałbym dokładnie tak samo.
Wcześniej przeszkadzało posiadanie przeze mnie obywatelstwa teutońskiego, teraz kolejny problem... mój udział w Loży Rycerzy Teutońskich. Obywatelstwo teutońskie jak już Ekscelencja zapewne wie, nie wywołuje żadnych skutków prawnych, jest tylko dokumentem poświadczającym przynależność do społeczeństwa teutońskiego (obywatelstwo teutońskie nie jest równe dreamlandzkiemu, czy jakiekolwiek innemu).
Przepychanki z Wurstlandią? Nie wiem o czym Ekscelencja pisze. Gdybym nie miał obywatelstwa teutońskiego a tym samym nie był Członkiem Loży Rycerzy Teutońskich to proszę mi uwierzyć to zapewne nie dostałbym materiałów jakie do mnie wpłynęły i sam by nic miał co upubliczniać chcąc kogokolwiek uchronić.
Niemniej szkoda... Ekscelencja zauważył tylko moje "niewłaściwe zachowanie" i raczył powiadomić o tym Dreamlandczyków, zapominając jednak o tym, że autorem sensacji "Krytyka Wurstlandzkiego" jest nikt inny jak wysoki urzędnik ds. dyplomacji Królestwa Wurstlandii. Pana powinien bulwersować atak na Premiera Królestwa Dreamlandu w "Krytyku Wurstlandzkim".
Jacques de Brolle pisze:Stało się źle. Bardzo źle. Przedwczesne rezygnacja uderza we wszystkie strony. Sprawa rozbiła się, jak zwykle, o psychologię.
Przedwczesna rezygnacja? Proszę sobie darować. Powinien Pan się cieszyć, że zdecydowałem wykonać "quasi-opozycji" prośby czy żądania. Teraz nie powinien się Ekscelencja obawiać, bowiem wartości o których Pan wspominał w wątku Sarmackim nie zostały zlekceważone. Nie wątpię, że Dreamland poradzi sobie lepiej beze mnie.
Mowa o "psychologii" jest zasadna. Nie jestem niewolnikiem internetu, uczestnictwo w Mikroświecie jest dobrowolne. Tutaj nie ma ryzyka straty. Uczestnictwo w przedsięwzięciu, które nie przynosi mi radości - jest dla mnie ciężarem - nie ma sensu, nie zamierzam wojować z wiatrakami. Nie muszę nic sobie udowadniać w internecie.
Jacques de Brolle pisze:Panie Premierze, nie dopuścił Pan do siebie myśli – wyrażonej tutaj najdobitniej chyba przez Bartosza Lenczowskiego – że dla pewnej części społeczności dreamlandzkiej ważniejsze od Pańskich niewątpliwych kwalifikacji jest kwestia zaufania. Jak czytamy w Pańskim biogramie, w ciągu minionych 12 miesięcy gościł Pan w czterech różnych państwach (RWŚ, Sarmacja, Elderland, Dreamland), wszędzie bez wyjątku ocierając się o najwyższe kręgi władzy. Gdzieś po drodze zdążył Pan jeszcze sprawować urząd Sekretarza Generalnego OPM. Był to zatem bardzo intensywny rok, dający pewne wyobrażenie o Pańskich ambicjach. Proszę się nie dziwić, że część z nas chciałaby mieć pewność, że zarzuca Pan w Dreamlandzie kotwicę na dłużej, niż kilka miesięcy. I to zakomunikował Panu Bartosz Lenczowski, który zdecydowanie nie „bredził”.
Cieszy mnie, że uznaje Pan RWŚ za państwo. W RWŚiu byłem 4 lata, jestem nadal jako administrator. Obecnie nie mówiłbym o RWŚiu jako mikronacji i nie dlatego, że tam już nie jestem stricte jako "obywatel", a dlatego, że "gracze" wzięli sprawy we własne ręce i zaniechali przemian w kierunku
micronation.
W Sarmacji nie pełniłem najwyższych funkcji w państwie, jedynie byłem Merem (z czego jestem dumny!) w jednej z prowincji Księstwa - Królestwie Teutonii w Srebrny Rogu. Proszę więc nie pisać o tym, że wszędzie ocierałem się o najwyższe kręgi władzy. Urząd Sekretarza Generalnego nie jest ani Sarmacki, ani Dreamlandzki. Jest niezależny.
Jacques de Brolle pisze:Osobiście w ogóle nie podnosiłbym przed trzema tygodniami sprawy obywatelstwa teutońskiego, gdyby nie wspominany kilkakrotnie epizod elderlandzki, który nie daje mi spokoju. Jakby na to nie patrzeć, w Dreamlandzie pojawił się Pan raptem kilka czy kilkanaście dni po fiasku rozmów w sprawie przyjęcia korony Elderlandu i z miejsca – już w dniu przybycia do KD – rozpoczął Pan starania o nowy Olimp.
Rozmowy nie zakończyły się fiaskiem - sam zrezygnowałem z przyjęcia korony Elderlandzkiej do ubiegania której miałem znaczne prawo jako syn Michaela von Lichtensteina i Księżnej Julii Royt.
I pozwoli Pan Jacquesie de Brolle, że sam będę decydował o sobie. Po wyjściu z RWŚia w listopadzie 2010 roku (społeczności nieuznawanej), tak naprawdę dopiero zacząłem szukać miejsca które będzie mi odpowiadało, w którym zostanę na dłużej. Proszę się nie dziwić, że w pierwszej kolejności dbam o własne dobro jako człowiek z krwi i kości - w mikronacjach uczestniczę tylko po to aby móc odetchnąć w wolnym czasie od świata realnego . Po to zresztą jest wirtualna rzeczywistość. Każdy może tutaj trafić z innych powodów. Ja akurat z takiego, nie innego powodu tutaj jestem.
Jacques de Brolle pisze:Niestety nie był Pan z nami szczery. Ambasador Królestwa Elderlandu nie potwierdził Pańskiej wersji wydarzeń, dodając do całej układanki pewien frapujący szczegół: okazuje się bowiem, że w sierpniu zrezygnował Pan ze wszystkich posiadanych obywatelstw, w tym z teutońskiego - był to warunek wstępny do kontynuacji rozmów w sprawie korony Elerlandu. Nie mam powodów, by kwestionować wiarygodność Simona McMelkora. (Mówimy tutaj o państwie surowo zabraniającym posiadania obywatelstwa drugiego państwa – dość przypomnieć niedawny proces przeciwko byłemu królowi, oskarżonemu m.in. o posiadanie obywatelstwa Księstwa Sarmacji.) Wygląda na to, że wprowadził Pan w błąd albo swoich elderlandzkich rozmówców, albo całą resztę.
A Pan nadal nie potrafi przyjąć do wiadomości czym tak naprawdę jest obywatelstwo Królestwa Teutonii. Warunkiem do objęcia Korony nie była rezygnacja ze wszystkich obywatelstw. Jak już to był to warunek do uzyskania Elderlandzkiego obywatelstwa. Obywatelstwo Teutońskie nie jest paszportem równym Dreamlandzkiemu, Sarmackiego czy innemu i mogę to powtarzać jak mantrę.
Warunki były całkiem inne. Nie ma sensu abym je tutaj wymieniał, bo wyjawiając niejako informacje z rozmów na "GG", ktoś znowu uzna, że zachowałem się haniebnie...
Pan simon McMelkor nie był z Panem szczery. Pan dobrze wie jak wyglądały rozmowy, wie również o tym dobrze również jeszcze jedna osoba, z uwagi na autorytet której nie zamierzam tutaj wymieniać. Nie wiem czemu nie chce Pan uwierzyć w wyjaśnienia moje oraz tej drugiej osoby. Moje Pan może kwestionować. Proszę również porozmawiać z JKW Hadrianem Augustem i zapytać czemy emigrował z Elderlandu.
Jacques de Brolle pisze:Pytanie tylko - w jakim celu?
Pytanie dobre dla Pana Elderlandzkiego kolegi, w jakim celu zgodzili się na znaczne ustępstwa w celu przekazania mnie korony. Nie miał nikt wówczas przeciwwskazań do tego abym jako osoba całkiem nowa w Elderlandzie został Królem, i dzięki moim umiejętnością postawił Elderland na nogi. Przynajmniej w otoczce informatycznej. Wyraźnie widać, że Elderland chyli się ku upadkowi.