Pożegnanie
: 22 sty 2016, 12:17
Wasza Królewska Mość,
Wasze Królewskie Wysokości,
Drodzy Dreamlandczycy, w tym Elderlandczycy i Scholandczycy,
Szanowni Goście,
- mam nadzieję, że nikt nie został pominięty :)
Z ogromnym żalem zmuszony jestem - z racji nowej sytuacji rodzinnej - pożegnać się z Królestwem. Uważam moją aktualną pseudo-obecność za szkodliwą dla całej naszej społeczności. Chcąc pomóc, w istocie szkodzę nieobiektywnie oceniając swoje możliwości czasowe. Jego Królewska Mość może potwierdzić, że nawet ten post jest opóźniony o ponad tydzień w stosunku do zapowiedzi złożonej wcześniej prywatnie.
W pierwszej kolejności pragnę przeprosić Jego Królewską Mość ale też i wszystkich Dreamlandczyków za moje niezrealizowane zobowiązania. Nie ukrywam, że niemożność wywiązania się z programu przedstawionego odnośnie Domeny Królewskiej i stanowiska jej Lorda Gubernatora, a także niemożność efektywnego uporządkowania spraw wymiaru sprawiedliwości, w tym BPSK, stały się przysłowiowymi kroplami przelewającymi czarę goryczy, prowadząc do decyzji o wycofaniu się.
Życzę Jego Królewskiej Mości wytrwałości, odwagi i tego, co chyba najtrudniejsze: umiejętnego dozowania dwóch pozornie wykluczających się postaw - konsekwencji i elastyczności, ale także szczęścia do aktywnych obywateli i mieszkańców. Nie muszę mówić, że nie będzie lekko. Jestem jednak przekonany, że nowe otwarcie wspaniale zbiega się z nowym panowaniem. Osoba Waszej Królewskiej Mości daje świetną gwarancję pamiętnego panowania. Dobrze radzę przyszłym krytykom uprzednio dokładnie przygotować się do dyskusji, bo to będą zawody wagi ciężkiej - nieodmiennie w białych rękawiczkach, ale z intelektualną precyzją chirurgicznych cięć. Przepraszam, że nie zająłem stanowiska w Parlamencie w debacie ustrojowej, ale ponieważ decyzję co do odejścia podjąłem już wcześniej, nie uważam obecnie za właściwe wpływać w jakikolwiek sposób na rozwój ustrojowy Królestwa, skoro z góry wiem, że ja nie będę w nim uczestniczył. Kto nie jest gotów uczestniczyć w życiu Królestwa, nie powinien mieć prawa głosu co do jego ustroju.
Bardzo dziękuję wszystkim Wam, którzy tworzyliście i tworzycie Dreamland oraz szerzej - polskie mikronacje. Nigdy nie sądziłem, że coś co było ciekawością rozbudzoną artykułem prasowym z II połowy 2001 roku, doprowadzi do realnych spotkań w czasie zagranicznych podróży. Zakładam, że będę zanudzał bliżej mi znanych Dreamlandczyków od czasu do czasu pytaniami o Dreamland, bo zupełnie odciąć się raczej nie zdołam. to niesamowite, że w czasie mojej dreamlandzkiej aktywności, miałem okazję rozmawiać z osobami o niejednokrotnie tak fenomenalnych umiejętnościach (ach Ci informatycy;) ), zainteresowaniach, czy choćby życiowej odwadze sprawdzenia, jak to jest żyć w Państwie Środka ;)
Dreamlanczyków - obywateli i mieszkańców Królestwa Dreamlandu - szczególnie zaś proszę by pamiętali, że Król, choćby najlepszy, sam jeden niczego nie zdziała. To truizm, ale wart zapamiętania: Król również ma prawo do odczuwania przyjemności z faktu uczestniczenia w życiu Królestwa, a nie tylko frustracji z powodu niemożności zagwarantowania zjawiskowego rozkwitu Państwa. To właśnie Wy - obywatele i mieszkańcy Królestwa - potraficie dodać panującemu skrzydeł. Nie chodzi przy tym wcale o wiernopoddańczość, ale o wzajemny szacunek i dostrzeganie, że po drugiej stronie - to dotyczy wszelkich dyskusji w Królestwie, nie tylko z Koroną - też jest dreamlandzki patriota, choćby nawet myślący inaczej aniżeli ta strona.
W dającej się rozsądnie przewidzieć przyszłości nie widzę możliwości powrotu do dreamlandzkiej aktywności. Doba ma 24 godziny i nic nie wskazuje na to, by dało się to zmienić; doszły nowe, realne obowiązki, które mają bezwzględne pierwszeństwo. Żeby nie było wątpliwości - to nie są obowiązki mi niemiłe. Wedle mojej oceny jednakże, wykluczają one odpowiedzialną partycypację w życiu Królestwa. Krótko mówiąc - chciałoby się zostać, ale rozum mówi: nie.
Aby zatem niczego nie blokować i nie dawać podstaw do jakichkolwiek wątpliwości, zmuszony jestem zwrócić się niniejszym publicznie do Jego Królewskiej Mości o przyjęcie mojej rezygnacji z wszelkich zajmowanych przeze mnie jeszcze stanowisk. Przekazuję również cały mój majątek Królestwu z tym zastrzeżeniem, że pozostawać ma on zawsze do dyspozycji każdoczesnego Króla Dreamlandu. Jednocześnie uprzejmie proszę Jego Królewską Mość o rozważenie możliwości przekazania Kakut wraz z tytułem Sołtysa-Palatyna, jeżeli ten tytuł nadal zostanie przez Waszą Królewską Mość utrzymany, Jego Królewskiej Wysokości królowi seniorowi Pavlowi. Uważam, że Jego Królewska Wysokość był wzorowym włodarzem najsłynniejszej dreamlandzkiej wsi, którą osobiście uznaję za dobro ogólnodreamlandzkie, choć stanowiące wciąż i konsekwentnie w ciągu swojej historii majątek prywatny. Rozumiem jednak, jeżeli do takiego przekazania nie dojdzie - poddaję osądowi Jego Królewskiej Mości tym bardziej, że żaden z zainteresowanych nie został przeze mnie o tym dostatecznie jasno uprzedzony.
Wszelkie posiadane przeze mnie materiały dreamlandzkie pozostają oczywiście do dyspozycji Korony; co do szczegółów pozostaję nieodmiennie do dyspozycji Jego Królewskiej Mości, a także ewentualnych innych zainteresowanych.
Wyszło długo. Czas zatem kończyć. Dziękuję za uwagę i cóż - żegnam :)
(-) Artur Piotr, RS.
PS. Na pocztę elektroniczną będę starał się odpowiadać, choć nie gwarantuję czasu odpowiedzi krótszego niż 2 tygodnie. Staram się również zaglądać na GG.
Wasze Królewskie Wysokości,
Drodzy Dreamlandczycy, w tym Elderlandczycy i Scholandczycy,
Szanowni Goście,
- mam nadzieję, że nikt nie został pominięty :)
Z ogromnym żalem zmuszony jestem - z racji nowej sytuacji rodzinnej - pożegnać się z Królestwem. Uważam moją aktualną pseudo-obecność za szkodliwą dla całej naszej społeczności. Chcąc pomóc, w istocie szkodzę nieobiektywnie oceniając swoje możliwości czasowe. Jego Królewska Mość może potwierdzić, że nawet ten post jest opóźniony o ponad tydzień w stosunku do zapowiedzi złożonej wcześniej prywatnie.
W pierwszej kolejności pragnę przeprosić Jego Królewską Mość ale też i wszystkich Dreamlandczyków za moje niezrealizowane zobowiązania. Nie ukrywam, że niemożność wywiązania się z programu przedstawionego odnośnie Domeny Królewskiej i stanowiska jej Lorda Gubernatora, a także niemożność efektywnego uporządkowania spraw wymiaru sprawiedliwości, w tym BPSK, stały się przysłowiowymi kroplami przelewającymi czarę goryczy, prowadząc do decyzji o wycofaniu się.
Życzę Jego Królewskiej Mości wytrwałości, odwagi i tego, co chyba najtrudniejsze: umiejętnego dozowania dwóch pozornie wykluczających się postaw - konsekwencji i elastyczności, ale także szczęścia do aktywnych obywateli i mieszkańców. Nie muszę mówić, że nie będzie lekko. Jestem jednak przekonany, że nowe otwarcie wspaniale zbiega się z nowym panowaniem. Osoba Waszej Królewskiej Mości daje świetną gwarancję pamiętnego panowania. Dobrze radzę przyszłym krytykom uprzednio dokładnie przygotować się do dyskusji, bo to będą zawody wagi ciężkiej - nieodmiennie w białych rękawiczkach, ale z intelektualną precyzją chirurgicznych cięć. Przepraszam, że nie zająłem stanowiska w Parlamencie w debacie ustrojowej, ale ponieważ decyzję co do odejścia podjąłem już wcześniej, nie uważam obecnie za właściwe wpływać w jakikolwiek sposób na rozwój ustrojowy Królestwa, skoro z góry wiem, że ja nie będę w nim uczestniczył. Kto nie jest gotów uczestniczyć w życiu Królestwa, nie powinien mieć prawa głosu co do jego ustroju.
Bardzo dziękuję wszystkim Wam, którzy tworzyliście i tworzycie Dreamland oraz szerzej - polskie mikronacje. Nigdy nie sądziłem, że coś co było ciekawością rozbudzoną artykułem prasowym z II połowy 2001 roku, doprowadzi do realnych spotkań w czasie zagranicznych podróży. Zakładam, że będę zanudzał bliżej mi znanych Dreamlandczyków od czasu do czasu pytaniami o Dreamland, bo zupełnie odciąć się raczej nie zdołam. to niesamowite, że w czasie mojej dreamlandzkiej aktywności, miałem okazję rozmawiać z osobami o niejednokrotnie tak fenomenalnych umiejętnościach (ach Ci informatycy;) ), zainteresowaniach, czy choćby życiowej odwadze sprawdzenia, jak to jest żyć w Państwie Środka ;)
Dreamlanczyków - obywateli i mieszkańców Królestwa Dreamlandu - szczególnie zaś proszę by pamiętali, że Król, choćby najlepszy, sam jeden niczego nie zdziała. To truizm, ale wart zapamiętania: Król również ma prawo do odczuwania przyjemności z faktu uczestniczenia w życiu Królestwa, a nie tylko frustracji z powodu niemożności zagwarantowania zjawiskowego rozkwitu Państwa. To właśnie Wy - obywatele i mieszkańcy Królestwa - potraficie dodać panującemu skrzydeł. Nie chodzi przy tym wcale o wiernopoddańczość, ale o wzajemny szacunek i dostrzeganie, że po drugiej stronie - to dotyczy wszelkich dyskusji w Królestwie, nie tylko z Koroną - też jest dreamlandzki patriota, choćby nawet myślący inaczej aniżeli ta strona.
W dającej się rozsądnie przewidzieć przyszłości nie widzę możliwości powrotu do dreamlandzkiej aktywności. Doba ma 24 godziny i nic nie wskazuje na to, by dało się to zmienić; doszły nowe, realne obowiązki, które mają bezwzględne pierwszeństwo. Żeby nie było wątpliwości - to nie są obowiązki mi niemiłe. Wedle mojej oceny jednakże, wykluczają one odpowiedzialną partycypację w życiu Królestwa. Krótko mówiąc - chciałoby się zostać, ale rozum mówi: nie.
Aby zatem niczego nie blokować i nie dawać podstaw do jakichkolwiek wątpliwości, zmuszony jestem zwrócić się niniejszym publicznie do Jego Królewskiej Mości o przyjęcie mojej rezygnacji z wszelkich zajmowanych przeze mnie jeszcze stanowisk. Przekazuję również cały mój majątek Królestwu z tym zastrzeżeniem, że pozostawać ma on zawsze do dyspozycji każdoczesnego Króla Dreamlandu. Jednocześnie uprzejmie proszę Jego Królewską Mość o rozważenie możliwości przekazania Kakut wraz z tytułem Sołtysa-Palatyna, jeżeli ten tytuł nadal zostanie przez Waszą Królewską Mość utrzymany, Jego Królewskiej Wysokości królowi seniorowi Pavlowi. Uważam, że Jego Królewska Wysokość był wzorowym włodarzem najsłynniejszej dreamlandzkiej wsi, którą osobiście uznaję za dobro ogólnodreamlandzkie, choć stanowiące wciąż i konsekwentnie w ciągu swojej historii majątek prywatny. Rozumiem jednak, jeżeli do takiego przekazania nie dojdzie - poddaję osądowi Jego Królewskiej Mości tym bardziej, że żaden z zainteresowanych nie został przeze mnie o tym dostatecznie jasno uprzedzony.
Wszelkie posiadane przeze mnie materiały dreamlandzkie pozostają oczywiście do dyspozycji Korony; co do szczegółów pozostaję nieodmiennie do dyspozycji Jego Królewskiej Mości, a także ewentualnych innych zainteresowanych.
Wyszło długo. Czas zatem kończyć. Dziękuję za uwagę i cóż - żegnam :)
(-) Artur Piotr, RS.
PS. Na pocztę elektroniczną będę starał się odpowiadać, choć nie gwarantuję czasu odpowiedzi krótszego niż 2 tygodnie. Staram się również zaglądać na GG.
