[PROPOZYCJA] Służba dyplomatyczna plus sieć korespondentów
: 6 paź 2015, 11:53
Witam,
Jako jednoosobowy Rząd, do moich obowiązków należy śledzenie wydarzeń na arenie międzynarodowej. Przyznam, że obserwowanie pół setki forów, w tym czterech-pięciu posiadających duży ruch, w sposób w miarę regularny, jest bardzo trudne.
Do tego, nie jestem jedynym Dreamlandczykiem, który obserwuje zagranicę i, jak sądzę, wszyscy wykonujemy tą samą pracę z różnymi stopniami regularności.
Ci z kolei, którzy nie mają czasu lub inklinacji, by codziennie przeczesywać pięćdziesiąt forów, polegają na sporadycznych relacjach, które pojawiają się w tej części naszego forum. Jednak nie są to relacje w żaden sposób zorganizowane i nie zawsze ten, kto ma wiedzę o jakimś wydarzeniu uzna za stosowne się nią tu z resztą podzielić.
Dlatego chciałbym zaproponować współpracę, która pozwoli ułatwić wszystkim nam życie, jednocześnie da owoc czemuś nowemu dla Dreamlandu.
Proponuję zebranie pięciu osób (włącznie ze mną), które stworzą korpus dyplomatyczny Dreamlandu. Każdy z ambasadorów obejmie jurysdykcją jeden z regionów geograficznych mikroświata, gdzie będzie reprezentował Jego Królewską Mość w każdym z krajów regionu.
Jednocześnie ta sama piątka będzie stanowić sieć korespondentów, do których zadań będzie należało sporządzanie tygodniowego podsumowania wydarzeń w swoim regionie. Te podsumowania możemy publikować w nowym czasopiśmie (czy raczej agencji informacyjnej), opartym na WP, w którym każdy z nas będzie miał uprawnienia redaktorskie. Oczywiście będzie tam miejsce również na obszerniejsze eseje o zachodzących istotniejszych wydarzeniach, w stylu Kuriera, ale to jedynie dla korespondentów, których najdzie wena. Podstawowym zadaniem byłoby agregowanie tygodniowego przeglądu wydarzeń ze świata. Myślę, że byłoby zapotrzebowanie na taki nośnik informacji nie tylko w Dreamlandzie.
Regiony świata podzieliłbym następująco:
Ambasada KD w Al Manie objęła by jurysdykcją Al Rajn, Elderland, Francję i Nawarrę, Erbokę, Solardię, Mikrosławię/Nowal, NUPIĘ, Tirimudzię, Siedmiogród i inne państwa Moreniki i kontynentów ościennych, które nie trafiły jeszcze na mapę.
Ambasada KD w Grodzisku objęła by Sarmację, Angstrem i Wandystan.
Ambasada w Wolnogradzie obejmie kraje Nordaty, przede wszystkim Bialenię, a także Abachazję, Parlandię, Samundę itd.
Ambasada w Trizopolis obejmie Orientykę: Trizondal, Surmenię, MAW, Winktown, Kukrię, Ciprofleksję itd.
Ambasada w Santiago de la Palma objęłaby Vaarland ze Skarlandem (czy co po nim zostaje), RON, Agurią i oczywiście La Palmą.
Wraz ze zmianami geopolitycznymi, dokładna lista państw podlegających pod każdą ambasadę będzie się zmieniać, jednak liczba pięciu posad i odpowiadających im luźnych regionów podlegających pod MSZ pozostałaby niezmienna, więc ilekroć ktoś opuści stanowisko, Rząd będzie szukał następcy do objęcia tego samego regionu.
Wszystkie regiony są dobrane tak, by obejmowały nie więcej niż jedno państwo o bardzo intensywnym ruchu na forum, a pozostałe państwa są albo podupadłe albo nie wiele bardziej aktywne od Dreamlandu.
Rola ambasadora łączyć będzie reprezentowanie Dreamlandu, zarówno jako punktu pierwszego kontaktu dla lokalnych władz, jak i mniej formalne reprezentowanie nas na forach gospodarzy, a także przygotowywanie tygodniowego zestawienia przeglądu wydarzeń ze swojego regionu - i tu podkreślam, że chodzi mi o przegląd w telegraficznym skrócie, wypunktowane i jednozdaniowe korespondencje, więc nic czasochłonnego. Ważniejsza jest regularność, niż szczegółowość tych relacji.
Od strony ambasadorskiej, dla każdego osobnego państwa regionu zastosowany będzie pełen protokół z osobnymi listami uwierzytelniającymi i prezentacją ich głowie państwa na audiencji. Zgodnie z aktualną doktryną polityki zagranicznej, Dreamland uznaje wszystkie mikronacje i nie wymaga traktatów dla prowadzenia relacji dyplomatycznych. Musimy jednak dostosować się tam, gdzie państwa obce oczekiwałyby podpisania traktatu uznaniowego. Ambasadorzy zaczęliby więc od akredytacji w państwach, które będą stanowić ich główną siedzibę, a następnie stopniowo prezentowali się jako ambasadorzy w pozostałych stolicach swoich regionów, w tym pomagali w uzyskaniu traktatów uznaniowych tam, gdzie są one konieczne dla ustanowienia ambasady.
Jak Państwo zapatrujecie się na ten pomysł i które regiony najchętniej byście dla siebie wybrali?
Jako jednoosobowy Rząd, do moich obowiązków należy śledzenie wydarzeń na arenie międzynarodowej. Przyznam, że obserwowanie pół setki forów, w tym czterech-pięciu posiadających duży ruch, w sposób w miarę regularny, jest bardzo trudne.
Do tego, nie jestem jedynym Dreamlandczykiem, który obserwuje zagranicę i, jak sądzę, wszyscy wykonujemy tą samą pracę z różnymi stopniami regularności.
Ci z kolei, którzy nie mają czasu lub inklinacji, by codziennie przeczesywać pięćdziesiąt forów, polegają na sporadycznych relacjach, które pojawiają się w tej części naszego forum. Jednak nie są to relacje w żaden sposób zorganizowane i nie zawsze ten, kto ma wiedzę o jakimś wydarzeniu uzna za stosowne się nią tu z resztą podzielić.
Dlatego chciałbym zaproponować współpracę, która pozwoli ułatwić wszystkim nam życie, jednocześnie da owoc czemuś nowemu dla Dreamlandu.
Proponuję zebranie pięciu osób (włącznie ze mną), które stworzą korpus dyplomatyczny Dreamlandu. Każdy z ambasadorów obejmie jurysdykcją jeden z regionów geograficznych mikroświata, gdzie będzie reprezentował Jego Królewską Mość w każdym z krajów regionu.
Jednocześnie ta sama piątka będzie stanowić sieć korespondentów, do których zadań będzie należało sporządzanie tygodniowego podsumowania wydarzeń w swoim regionie. Te podsumowania możemy publikować w nowym czasopiśmie (czy raczej agencji informacyjnej), opartym na WP, w którym każdy z nas będzie miał uprawnienia redaktorskie. Oczywiście będzie tam miejsce również na obszerniejsze eseje o zachodzących istotniejszych wydarzeniach, w stylu Kuriera, ale to jedynie dla korespondentów, których najdzie wena. Podstawowym zadaniem byłoby agregowanie tygodniowego przeglądu wydarzeń ze świata. Myślę, że byłoby zapotrzebowanie na taki nośnik informacji nie tylko w Dreamlandzie.
Regiony świata podzieliłbym następująco:
Ambasada KD w Al Manie objęła by jurysdykcją Al Rajn, Elderland, Francję i Nawarrę, Erbokę, Solardię, Mikrosławię/Nowal, NUPIĘ, Tirimudzię, Siedmiogród i inne państwa Moreniki i kontynentów ościennych, które nie trafiły jeszcze na mapę.
Ambasada KD w Grodzisku objęła by Sarmację, Angstrem i Wandystan.
Ambasada w Wolnogradzie obejmie kraje Nordaty, przede wszystkim Bialenię, a także Abachazję, Parlandię, Samundę itd.
Ambasada w Trizopolis obejmie Orientykę: Trizondal, Surmenię, MAW, Winktown, Kukrię, Ciprofleksję itd.
Ambasada w Santiago de la Palma objęłaby Vaarland ze Skarlandem (czy co po nim zostaje), RON, Agurią i oczywiście La Palmą.
Wraz ze zmianami geopolitycznymi, dokładna lista państw podlegających pod każdą ambasadę będzie się zmieniać, jednak liczba pięciu posad i odpowiadających im luźnych regionów podlegających pod MSZ pozostałaby niezmienna, więc ilekroć ktoś opuści stanowisko, Rząd będzie szukał następcy do objęcia tego samego regionu.
Wszystkie regiony są dobrane tak, by obejmowały nie więcej niż jedno państwo o bardzo intensywnym ruchu na forum, a pozostałe państwa są albo podupadłe albo nie wiele bardziej aktywne od Dreamlandu.
Rola ambasadora łączyć będzie reprezentowanie Dreamlandu, zarówno jako punktu pierwszego kontaktu dla lokalnych władz, jak i mniej formalne reprezentowanie nas na forach gospodarzy, a także przygotowywanie tygodniowego zestawienia przeglądu wydarzeń ze swojego regionu - i tu podkreślam, że chodzi mi o przegląd w telegraficznym skrócie, wypunktowane i jednozdaniowe korespondencje, więc nic czasochłonnego. Ważniejsza jest regularność, niż szczegółowość tych relacji.
Od strony ambasadorskiej, dla każdego osobnego państwa regionu zastosowany będzie pełen protokół z osobnymi listami uwierzytelniającymi i prezentacją ich głowie państwa na audiencji. Zgodnie z aktualną doktryną polityki zagranicznej, Dreamland uznaje wszystkie mikronacje i nie wymaga traktatów dla prowadzenia relacji dyplomatycznych. Musimy jednak dostosować się tam, gdzie państwa obce oczekiwałyby podpisania traktatu uznaniowego. Ambasadorzy zaczęliby więc od akredytacji w państwach, które będą stanowić ich główną siedzibę, a następnie stopniowo prezentowali się jako ambasadorzy w pozostałych stolicach swoich regionów, w tym pomagali w uzyskaniu traktatów uznaniowych tam, gdzie są one konieczne dla ustanowienia ambasady.
Jak Państwo zapatrujecie się na ten pomysł i które regiony najchętniej byście dla siebie wybrali?