Pytanie do Premiera Rządu Królewskiego
: 12 sie 2014, 12:20
Szanowny Panie Premierze,
Obecny kryzys polityczny w Królestwie jest poważnym wyzwaniem. Dla obserwatorów dreamlandzkiej dyskusji jest poza tym wydarzeniem wyjątkowym, gdyż dokonano przewartościowania zachowań i zmiany wzorców. Zaczęto bronić czynów negatywnie odbieranych przez społeczeństwo, co może budzić uzasadnione zdenerwowanie i irytację.
Relacja rozmowy Pana Premiera z Jego Królewską Mością niezwykle mnie zaskoczyła. Przede wszystkim z jej tonu można zauważyć, że nie okazał Pan należytego szacunku Koronie. Ostry sprzeciw wobec określeń stosowanych przez Monarchę oraz insynuowanie związków Króla z bieżącą grą polityczną w IP nie były dotąd wyróżnikami współpracy między Pałacami w Ekorre. Wyznacza Pan tym samym nowy trend. Zły trend.
Sugerowanie, aby wyłączyć komputer na dzień lub dwa, wziąć głęboki oddech oraz inne złośliwości nie powinny mieć miejsca. Personalne atakowanie przeciwnika przytrafiało się już niestety dreamlandzkim politykom, ale ten sposób jest wyjątkowo dotkliwy i niesmaczny. Chyba nie byłoby dla Pana przyjemne, gdybym w każdej wiadomości apelował o uspokojenie się. Proszę się uspokoić, bez emocji, wdech-wydech. Co dalej - trenuj jogę czy czy baw się folią bąbelkową?
Pisał Pan o tym, że posłowie głosują zgodnie z własnym sumieniem. Ta próba przemycenia "klauzuli sumienia" na teren dreamlandzki jest wyjątkowo słabym posunięciem. Całkowicie kompromitujące dla niej są wyznania posłów - czasem nie wiedzą za czym głosują. A teraz głosują dla zachowania stołków w IP. Nie ma to jak sumienie.
Stwierdził Pan, że Gabinet pracuje nad największym wyzwaniem ostatnich lat. W punktu widzenia doświadczonego obserwatora praca ta niestety niewiele różni się od wspaniałych projektów KKK oraz obrad połączonych izb Parlamentu. Przez lata nauczyliśmy się, że rozwlekanie reform jest najprostszą drogą do ich porażki. Kolejny miesiąc bez zmian to krok bliżej do kolejnej, efektownej klęski. Niestety, być może już ostatniej.
Ponadto, nie można mówić o pracy Pańskiego Gabinetu, skoro on już faktycznie nie istnieje. Zostało dwóch ministrów - w żadnej mierze nie można nazwać tego naczelnym organem kolegialnym władzy wykonawczej. Pański Rząd de facto już nie istnieje.
W związku z tym chciałbym zadać pytanie, czy zamierza Pan zrezygnować z urzędu Premiera Rządu Królewskiego? Jeżeli chce Pan pozostać na stanowisku, to czy zagłosuje Pan za skróceniem kadencji Izby Poselskiej, żeby przekazać zadanie reform Radzie Królestwa i Narodowi poprzez referendum?
Brak zdecydowania w którejś z odpowiedzi na postawione pytania oceniłbym jako wysoce nieodpowiedzialne, gdyż powodowałoby instytucjonalną blokadę reform. Mam nadzieję, że Pan Premier będzie - tak jak dotychczas - kierował się dobrem Królestwa w podejmowaniu najbliższych decyzji. Gorąco kibicuję zmianom w Królestwie i mam nadzieję, że zostaną przeprowadzone jak najsprawniej.
Obecny kryzys polityczny w Królestwie jest poważnym wyzwaniem. Dla obserwatorów dreamlandzkiej dyskusji jest poza tym wydarzeniem wyjątkowym, gdyż dokonano przewartościowania zachowań i zmiany wzorców. Zaczęto bronić czynów negatywnie odbieranych przez społeczeństwo, co może budzić uzasadnione zdenerwowanie i irytację.
Relacja rozmowy Pana Premiera z Jego Królewską Mością niezwykle mnie zaskoczyła. Przede wszystkim z jej tonu można zauważyć, że nie okazał Pan należytego szacunku Koronie. Ostry sprzeciw wobec określeń stosowanych przez Monarchę oraz insynuowanie związków Króla z bieżącą grą polityczną w IP nie były dotąd wyróżnikami współpracy między Pałacami w Ekorre. Wyznacza Pan tym samym nowy trend. Zły trend.
Sugerowanie, aby wyłączyć komputer na dzień lub dwa, wziąć głęboki oddech oraz inne złośliwości nie powinny mieć miejsca. Personalne atakowanie przeciwnika przytrafiało się już niestety dreamlandzkim politykom, ale ten sposób jest wyjątkowo dotkliwy i niesmaczny. Chyba nie byłoby dla Pana przyjemne, gdybym w każdej wiadomości apelował o uspokojenie się. Proszę się uspokoić, bez emocji, wdech-wydech. Co dalej - trenuj jogę czy czy baw się folią bąbelkową?
Pisał Pan o tym, że posłowie głosują zgodnie z własnym sumieniem. Ta próba przemycenia "klauzuli sumienia" na teren dreamlandzki jest wyjątkowo słabym posunięciem. Całkowicie kompromitujące dla niej są wyznania posłów - czasem nie wiedzą za czym głosują. A teraz głosują dla zachowania stołków w IP. Nie ma to jak sumienie.
Stwierdził Pan, że Gabinet pracuje nad największym wyzwaniem ostatnich lat. W punktu widzenia doświadczonego obserwatora praca ta niestety niewiele różni się od wspaniałych projektów KKK oraz obrad połączonych izb Parlamentu. Przez lata nauczyliśmy się, że rozwlekanie reform jest najprostszą drogą do ich porażki. Kolejny miesiąc bez zmian to krok bliżej do kolejnej, efektownej klęski. Niestety, być może już ostatniej.
Ponadto, nie można mówić o pracy Pańskiego Gabinetu, skoro on już faktycznie nie istnieje. Zostało dwóch ministrów - w żadnej mierze nie można nazwać tego naczelnym organem kolegialnym władzy wykonawczej. Pański Rząd de facto już nie istnieje.
W związku z tym chciałbym zadać pytanie, czy zamierza Pan zrezygnować z urzędu Premiera Rządu Królewskiego? Jeżeli chce Pan pozostać na stanowisku, to czy zagłosuje Pan za skróceniem kadencji Izby Poselskiej, żeby przekazać zadanie reform Radzie Królestwa i Narodowi poprzez referendum?
Brak zdecydowania w którejś z odpowiedzi na postawione pytania oceniłbym jako wysoce nieodpowiedzialne, gdyż powodowałoby instytucjonalną blokadę reform. Mam nadzieję, że Pan Premier będzie - tak jak dotychczas - kierował się dobrem Królestwa w podejmowaniu najbliższych decyzji. Gorąco kibicuję zmianom w Królestwie i mam nadzieję, że zostaną przeprowadzone jak najsprawniej.