Strona 1 z 1

Radykalne Centrum

: 28 paź 2013, 19:09
autor: Edward I Artur
Drodzy Dreamlandczycy,

Mam przyjemność przedstawić Wam dziś Radykalne Centrum – partię, która z tą chwilą wchodzi na dreamlandzką scenę polityczną. Na liście współzałożycieli, poza mną, są: król senior Pavel Svoboda, Krzysztof markiz Jazłowiecki, Fabiola wicehrabina de Willibald oraz sir Dino von Djokić-Krieg. Uważamy, że w Królestwie jest potrzebna rozsądna alternatywa dla Partii Burżuazyjnej – i my mamy ambicję taką alternatywą być.

Radykalne Centrum powstało także dlatego, że każdy z nas życzy Dreamlandowi zbyt dobrze, by – obserwując wydarzenia ostatnich miesięcy – nie stracić w końcu cierpliwości. Obecna Izba Poselska rozpoczęła pracę na początku sierpnia. Za kilka dni listopad, a Partia Burżuazyjna zdaje się nadal dość dowolnie podchodzić do swoich wyborczych obietnic. Można by powiedzieć „na szczęście”, gdyby nie ci wyborcy, którzy jednak na PB zagłosowali – i którzy mają prawo oczekiwać, że program, który został im przedstawiony, będzie realizowany. Prześledziliśmy punkt po punkcie program PB i porównaliśmy go z osiągnięciami rządu i Izby Poselskiej. Postulowane z wielką pompą zmiany ustroju politycznego? Wspólnota Korony Ebruzów? Forum Kartograficzne? Reforma ustawy o obywatelstwie? Obecna większość parlamentarna, jeśli już próbuje realizować swój program, to nie może dogadać się we własnym gronie i w konsekwencji posłowie głosują przeciw własnemu projektowi ustawy. Znów – może należałoby powiedzieć „na szczęście”. Czy jednak rzeczywiście Dreamlandowi wystarczy rząd, który ogranicza się do bieżącej administracji?

Nie będziemy postulowali kolejnych wielkich reform ustrojowych, bo – prawdę mówiąc – przyszłość Dreamlandu nie zależy od tego, czy reaktywujemy Senat, albo czy zamkniemy na cztery spusty Radę Królestwa. Według Radykalnego Centrum przyszłość Dreamlandu zależy przede wszystkim od tego, czy nam wszystkim będzie się chciało podjąć wysiłek modernizacji Królestwa i czy będziemy umieli dostosować się do zmieniających się warunków. Mikroświat nie jest tym samym miejscem, którym był kilka lat temu, współczesny internauta nie jest tym samym internautą co jeszcze, powiedzmy, w 2010 roku – problem w tym, że Dreamland w dużej mierze się nie zmienił. Owszem, czegoś dokonaliśmy. Chcemy jednak przypomnieć, co naprawdę jest tutaj najważniejsze: wspólnota, dyskusja, wspólna odpowiedzialność. By to zrobić, trzeba ponownie oddać politykę obywatelom. W ostatnich wyborach aż 40% Dreamlandczyków nie znalazło na liście wyborczej żadnego kandydata, którego uważaliby za wartego ich głosu! Nie da się policzyć tych, którzy z tej przyczyny w ogóle nie udali się do lokalu wyborczego. Należy więc przywrócić sens wyborów do Izby Poselskiej. Należy częściej sięgać do demokracji bezpośredniej. Należy dyskutować, prowadzić debaty, włączać młodych stażem obywateli w życie publiczne. O to właśnie chodzi w Radykalnym Centrum. Dreamland potrzebuje zmiany. I Radykalne Centrum jest również tą zmianą.

W najbliższych dniach ogłosimy o kongresie założycielskim – będzie na niego zaproszony każdy Dreamlandczyk, niezależnie od przynależności politycznej i stażu. Chcemy razem porozmawiać o Królestwie i razem opracować program. Przedstawimy nasze pomysły i będziemy oczekiwali, że powiecie nam, co o nich sądzicie. Chcemy też wysłuchać Was i Waszych postulatów – wspólnie stworzymy program i wspólnie będziemy go realizowali. Na kongresie wybierzemy również władze partii i zdecydujemy o tym, co wydarzy się w najbliższej przyszłości – nie powinno Was tam zabraknąć :)
A jeśli macie jakieś pytania lub uwagi już dziś, jesteśmy do dyspozycji :)

Miłego wieczoru :)

(-) Edward A. Krieg, RS.
członek założyciel Radykalnego Centrum
serwisy.dreamland.net.pl/centrum

Re: Radykalne Centrum

: 29 paź 2013, 14:08
autor: Konrad Samanti
Wasza Królewska Wysokość,

W imieniu Partii Burżuazyjnej chciałbym pogratulować wspaniałej inicjatywy i powitać Radykalne Centrum na dreamlandzkiej scenie politycznej. Mam nadzieję na długie debaty z tak znamienitym gronem członków Centrum, które to debaty przyniosą, jeżeli nie zmiany, to chociaż aktywność :).

Wasza Królewska Wysokość sprawiedliwie wytknął nam spowolnienie prac nad relizacją naszego programu. Fakt faktem, że w związku z kadrowym problemem w obsadzeniu najważniejszych stanowisk w państwie, nie jesteśmy w stanie w trakcie tej jednej kadencji dokonać wiele. Problem z nieobsadzonymi stanowiskami jest czymś, co odziedziczyliśmy razem z teką premierowską i co ciągnie się widmem za Dreamlandem już dobre parę lat.

Co więcej, z powyższego braku kadrowego zrodziła się Partia Burżuazyjna, która jest grupą ludzi o dość zróżnicowanych poglądach, którzy wierzą w jeden cel: w budowę lepszego Dreamlandu.

Mam nadzieję, iż w trakcie nadchodzących wyborów uda się nam spotkać chociaż raz, by wymienić się poglądami oraz zderzyć nasze programy wyborcze. Kwestia wyboru leży na wszystkich Dreamlandczykach, i mam nadzieję, iż racje Partii Burżuazyjnej jeszcze raz ich przekonają.

Kończąc, chciałbym jeszcze raz pogratulować Waszym Ekscelencjom dorodnej inicjatywy.

Re: Radykalne Centrum

: 30 paź 2013, 06:08
autor: Edward Ebruz
Zacznę tradycyjnie - gratuluję inicjatywy i życzę powodzenia w budowaniu nowej siły politycznej. Być może, nieco na przekór nazwie, lewicowej.

Nie do końca zgadzam się w ocenie dotychczasowego dorobku Rządu i Partii Burżuazyjnej. Mimo stonowanej, kurtuazyjnej i właściwie nic nie komunikującej reakcji lidera nieco już sfatygowanej PB sformułowana wyżej ocena wydaje mi się niesprawiedliwa i mocno krzywdząca. Każdy z członków tego skromnego gabinetu dał z siebie dostatecznie dużo, by w naszych warunkach zasłużyć na cieplejszą ocenę. Wycofany w ostatnim czasie minister Witt tradycyjnie pracuje za trzech, JE Schlesinger ponawia być może beznadziejne w tej chwili próby ożywienia naszej sceny kulturalnej. Premier Asketil de facto w pojedynkę pociągnął trwający przez kilka tygodni mundial, za co w normalnych okolicznościach odpowiada cały sztab ludzi. Izba, mimo pewnych uchybień proceduralnych, działa i daleka jest od chronicznej niewydolności, co i tak nie ma żadnego znaczenia dla szeregowego obywatela.

Że to wszystko w potocznym odczuciu składa się jedynie na bieżące administrowanie? Że brakuje w tym wizji zdolnej zelektryzować masy?

Z kim jednak tę wizję można dziś realizować, jeżeli większość poważnych inicjatyw politycznych głównego ideologa tej ekipy, poczynając od ubiegłorocznych propozycji ustrojowych, pada w próżnię? Praca obecnego gabinetu przypomina orkę na ugorze. Rządzący potrzebują rządzonych - partnerów w dyskusji, adwersarzy w sporach, politycznej rywalizacji, kontrolerów w bieżącej pracy, czwartej władzy, itd. Z niewielkimi wyjątkami - tego wszystkiego w Dreamlandzie dziś nie ma, choć mamy cztery tytuły prasowe i spory kapitał ludzki. Reaktywność Dreamlandczyków sięga jednak obecnie zera. Jesteśmy grupą znudzonych obywateli, którzy nie mają sobie zbyt wiele do powiedzenia, bo właściwie wszystko już sobie powiedzieli, czego w jednakowym stopniu dowodzą sympatyczne, lecz w gruncie rzeczy monotonne seanse spirytystyczne na IRCu, jak i bicie coraz rzadszej już piany na forum. I to jest prawdziwy problem, którego, obawiam się, nie zagadamy kolejną debatą o potrzebie odnowienia ducha harcerskiej żarliwości czy powrocie do idei pierwotnego mikronacjonalizmu. Ideą pierwotnego mikronacjonalizmu w latach 90. mogła zrodzić się jako próba stworzenia alternatywy dla płatnych stron pornograficznych, ucieczka przed opresyjną szkołą czy po prostu schron dla towarzyskich underdogów. Zapewne wszystko po części.

Uważam, że Wasza inicjatywa jest strzałem w dziesiątkę. Potrzebujemy nowej partii politycznej, potrzebujemy ruchu na scenie partyjnej, potrzebujemy alternatywy. Obawiam się jednak, Edwardzie, że siadając w fotelu premiera - osobiście bądź per procura - błyskawicznie znajdziesz się dokładnie w takim samym położeniu, w jakim znajduje się obecni premier Asketil - po prostu zamilkniesz w momencie, gdy zorientujesz się, że dialogujesz z własnym echem. Nie tylko bowiem nie ma ma obecnie "kim pracować", ale, na dobrą sprawę, nie ma również "po co" pracować.

Być może losem każdej mikronacji jest los marynarza wybierającego chochlą wodę z tonącego okrętu, trwające bez końca balansowanie na granicy wymarcia gatunku, ale chyba warto zastanowić się, czy możliwy jest inny model funkcjonowania. Mniej doloryczny i masochistyczny w skali wspólnoty, bo że masochistów nie brakuje w naszych szeregach, o tym obaj doskonale wiemy. Naprawdę nie dostrzegam jednak wartości w samym tylko trwaniu i podtrzymywaniu ognia w kominku, w przedłużaniu tego osobliwego stanu na pograniczu agonii i chwilowej poprawy kondycji. Ile to już trwa? Trzy lata? Cztery?

Zgadzam się, że nie potrzebujemy w tej chwili dłubać w systemie politycznym; poza wywołaniem anemicznej debaty z udziałem pięciu osób nic w ten sposób nie zwojujemy. Potrzeba nam nowej formuły, zapewne również nowych rozwiązań technicznych - odświeżonej witryny głównej, systemu gospodarczego zdolnego zapewnić alternatywę dla okresów politycznego zastoju, nowej platformy obywatelskiej autoekspresji, choćby takiej, jaką od dawna cieszą się Sarmaci (ma tu na myśli samonapędzający się Park Stołeczny na stronie głównej, dający możliwość publikowania wszystkim zainteresowanym tym mieszkańcom - ale czy "nasi" będą chcieli?). To wszystko przecież nie są informatyczne Himalaje - być może w tym celu trzeba będzie zorganizować narodową zrzutkę i zwrócić się o pomoc do zewnętrznych profesjonalistów, a być może, chowając do kieszeni dumę króla bezludnej wyspy, przyspieszyć to, co w dłuższej perspektywie wydaje się logiczne i nieuchronne i rozważyć projekt federacji z pewnym Księstwem, tak nam bliskim i tak odległym zarazem.

(-) Jacques de Brolle

Re: Radykalne Centrum

: 30 paź 2013, 06:33
autor: Pavel Svoboda
Nie do końca się zgodzę. Nieskromnie uważam, że gdyby reakcyjność społeczna w Dreamlandzie sięgała zera, nowa ustawa o obywatelstwie przeszłaby bez debaty przez Izbę, zostałaby przegłosowana bez sprzeciwu i podpisana już przez Króla.

Myślę, że jest pole i wola do politycznej debaty. Wyliczyłem, że już mamy dziesiątą z rzędu jednopartyjną kadencję Izby. Spróbójmy na początek zmienić choćby tylko to i zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie.


A pomysły markiza Witta trafiają w próżnię głównie dlatego, że częściej niż rzadziej są niestety, nomen omen, chybione. Nie odmawiam panu ministrowi pracowitości, ale wybierając zawsze najbardziej okrężną drogę, pan minister nie ułatwia sobie pracy.

Re: Radykalne Centrum

: 30 paź 2013, 17:49
autor: Edward I Artur
Jacquesie, wydaje mi się, że teraz to akurat Ty jesteś niesprawiedliwy. Po pierwsze, trudno mi chyba na serio zarzucać, że nie doceniam tego, co zrobili i robią dla Królestwa premier Asketil czy markiz Darosareier-Stattoerr. I mundial, i Ataman, i różne inne mniejsze lub większe projekty wzbogacają Dreamland i jestem ich twórcom jako Dreamlandczyk niezwykle wdzięczny. Myślę, że też, że obaj wymienieni panowie o tym wiedzą. Wyżej pisałem jednak o Partii Burżuazyjnej jako całości i o burżuazyjnym rządzie.
To zaś niestety rząd słaby, który nie realizuje własnego programu - a gdy już zaczyna go realizować, to potyka się w Izbie Poselskiej o własne nogi (vide ustawa o obywatelstwie). Nikt Partii Burżuazyjnej jej programu nie narzucił - wymyśliła go sama, na spotkaniu założycielskim, na którego części byłem zresztą obecny jako obserwator. W wyborach PB zobowiązała się natomiast do jego realizacji - i można od większości parlamentarnej oczekiwać przynajmniej, że to właśnie będzie robić.
Markiz Darosareier-Stattoerr mówi, że winę ponosi krótka ławka i trudne do obsadzenia wakaty. Rozumiem to; naszym oponentom z pewnością nie można tu przypisać całej (czy też nawet - większości) winy. A jednak, powtórzę, Partia Burżuazyjna przez te kilka miesięcy nie zrobiła nic lub prawie nic, by zrealizować program, do realizacji którego się zobowiązała. Może "na szczęście", skoro uważam, że nie jest to program korzystny - ale po to wybieramy rząd, by był aktywny. Zamiast rządu mamy natomiast nocnego stróża, który dba o to, żeby nikt nie ukradł nam rodowej porcelany. Mało.

Twój post - i ze względu na jego treść, i ogólną wymowę - zmartwił mnie. Jesteś najbardziej błyskotliwym publicystą i obserwatorem życia politycznego, jakiego Dreamland miał przez wszystkie lata swojego istnienia. Dziwi mnie więc, że nie zauważasz, że zachowujesz się teraz jak zmanierowany starszak, który przestrzega kolegów, że nic się nie uda tylko dlatego, że jego zdaniem niemożliwe jest, żeby się udało. Reaktywność Dreamlandczyków sięgnęła zera, nie ma ani z kim, ani po co pracować, a ktokolwiek zasiądzie w fotelu premiera "zamilknie, gdy zorientuje się, że dialoguje z własnym echem". Masz oczywiście prawo do swoich obserwacji i refleksji na temat tego, co widzisz. To, co piszesz, gdyby Cię posłuchać, jest jednak zniechęcające do jakiegokolwiek działania. Widocznie sądzisz, że nie ma ratunku, skoro właśnie inicjatywa mająca na celu pobudzenie aktywności w Dreamlandzie spotyka się z Twojej strony z dysertacją na temat tego, że tej aktywności nie ma i w dodatku chyba nawet nie ma sensu próbować. Stąd Twoje miłe słowa o tym, że "nasza inicjatywa jest strzałem w dziesiątkę" uważam za - niestety - niezupełnie szczere. Albo jest takim strzałem, albo nim nie jest, mój drogi.

Kwestie dotyczące "nowej formuły" i "rozwiązań technicznych" pozostawiam na boku - będzie na te tematy wystarczająco dużo czasu, gdy będziemy rozmawiali o programie Radykalnego Centrum.

Mówisz, że rządzący potrzebują partnerów w dyskusji i tych partnerów otrzymali; potrzebują też rywalizacji i kontrolerów bieżącej pracy - to otrzymali również. "Rozważenie projektu federacji z pewnym Księstwem, tak nam bliskim i tak odległym zarazem" może więc chyba poczekać.

E.A.

Re: Radykalne Centrum

: 1 lis 2013, 09:47
autor: Edward Ebruz
Edward Krieg pisze: Po pierwsze, trudno mi chyba na serio zarzucać, że nie doceniam tego, co zrobili i robią dla Królestwa premier Asketil czy markiz Darosareier-Stattoerr. (...) Wyżej pisałem jednak o Partii Burżuazyjnej jako całości i o burżuazyjnym rządzie.

Edwardzie, dokładnie to Ci zarzucam. Nie można potępiać w czambuł całego gabinetu oraz jego zaplecza partyjnego - jak to uczyniłeś w swoim wystąpieniu inauguracyjnym - i jednocześnie być "głęboko wdzięcznym" jego ministrom i szefowi KSI, liderowi Partii Burżuazyjnej. Retorycznie wypadło to dość podejrzanie. Nie chcę tu wchodzić w rolę adwokata tej ekipy, ale w mojej ocenie to akurat bardzo przyzwoity gabinet i ocena jego rządów zdeterminowana jest, jak pisałem wyżej, brakiem partnera po drugiej stronie. Stawiam tezę, że w warunkach ogólnej apatii społeczeństwa każdy sensowny zespół rządzących spuściłby z tonu. To, co mogę zarzucić członkom PB, to klasyczny już problem braku dyscypliny wewnątrzpartyjnej i słaby poziom komunikacji między głównymi rozgrywającymi, co skutkuje obecnie wrażeniem niewiary w kluczowe punkty własnego programu.
Edward Krieg pisze: Dziwi mnie więc, że nie zauważasz, że zachowujesz się teraz jak zmanierowany starszak, który przestrzega kolegów, że nic się nie uda tylko dlatego, że jego zdaniem niemożliwe jest, żeby się udało
Być może sens mojej wypowiedzi umknął gdzieś w natłoku słów. Jestem przekonany – co w jakimś stopniu chyba wyżej wyartykułowałem - że pojawienie się drugiej siły politycznej, alternatywnej wobec Partii Burżuazyjnej, przyniesie nam wszystkim nieco ożywienia i pozwoli ruszyć z miejsca. W efekcie na chwilę zapomnimy o dzisiejszym marazmie, którego nie sposób dłużej tłumaczyć sezonem urlopowym i początkiem roku szkolnego. Wrócimy do stanu z lutego, marca lub czerwca tego roku. Nie mam również większych wątpliwości, że gabinet Asketila, czując na plecach oddech czujnej konkurencji, przyjmie nieco inny model działania. Odpuści w obliczu przeczuwanej porażki? A może złapie drugi oddech i podkręci tempo? Nie wiem. W tym właśnie sensie pojawienie się nowego ugrupowania jest „strzałem w dziesiątkę”. Radykalne Centrum robi różnicę.

Mam przy tym nadzieję, że nowa partia z czasem doprecyzuje swój profil ideologiczny i przedmiotem debaty uczyni również kwestie światopoglądowe. Prywatnie wolałbym, by program partii nie stanowił pochodnej życzeń obywateli, którzy pojawią się na kongresie założycielskim. Edwardzie, Pawle, Dino – weźcie wyborców za twarz. Zaproponujcie nową wiarę, bądzcie jej kapłanami. Odrzucą was lub zaakceptują – ale nie próbujcie być po prostu zdroworozsądkowi, pieprznijcie w ogień Arystotelesa i zasadę złotego środka.

Korzystając z odsłony nowej partii politycznej życzyłbym nam wszystkim dyskusji na temat tego, jak wyobrażamy sobie kolejne 2-3 lata. Nie napisałem, że „nie ma dla nas ratunku”, co mi zarzucasz, ani że nie jest możliwe jakieś spóźnione babie lato tej jesieni. Właśnie możliwe jest babie lato i nic ponadto. Bez zmian o bardziej gruntownym charakterze, całkowicie wykraczających poza standardowy zakres bolączek naszych legislatorów, skazujemy się na monotonną wegetację. W tej chwili jesteśmy klubem dyskusyjnym, który przerobił już wyznaczony sobie program i rozpoczął grę na zwłokę. Karty są zgrane, możliwości graczy – z małymi wyjątkami - znamy na pamięć. Nasze pole manewru jest ograniczone brakiem dyspozycyjnych informatyków. Brakuje nam również pozytywnie zakręconych wariatów, którzy pociągną nas na nową barykadę – lub zmuszą do opozycji - nawet jeśli miałby to być tylko dobrze zamaskowany blef. Potrzebna jest wizja. Jakąś jej namiastkę wyczuwam w programie Partii Burżuazyjnej i – tu się pewnie nie zgodzimy – nieco żałuję, że w starciu z przaśnymi realiami pierwotny impet reformatorów uległ ostremu wyhamowaniu. Byłem rozbawiony, ale i pod sporym wrażeniem, gdy w lipcu Daniel von Witt, ewidentnie w przypływie jakiegoś demonicznego opętania, odgrażała się, że skoro Dreamlandczycy „nie chcą podyskutować i rozwijać Królestwa w duchu demokratycznym”, to jego partia ich do tego „zmusi”. Nie zmusiła. Niestety.

Przy obecnym potencjale kadrowym możemy tworzyć kolejne ustawy i poprawiać te istniejące. Bronić status quo lub go kwestionować z pozycji zdrowego rozsądku (niestety), ale tu znów wszystko, czy prawie wszystko, rozgrywać się będzie w przestrzeni symbolicznej, w domenie haseł i postulatów, bez faktycznego przełożenia na mechanikę gry. Zgodzisz się chyba jednak ze mną, że nawet na tym gruncie nasz entuzjazm już stopniał, że kolejne dyskusje stają się coraz bardziej wymuszone, zaś grono dyskutantów pozostaje stałe i liczebnie nader skromne. Trzon jest już wypalony. Ja jestem już znużony. Wy nie jesteście?

Czekam na program Radykalnego Centrum i trzymam kciuki.

(-) Jacques de Brolle

Re: Radykalne Centrum

: 1 lis 2013, 10:10
autor: Marcus Estreicher
Ja chciałbym pogratulować autorom inicjatywy. Szacunek za podjęcie walki, jak to mówią. Mam nadzieję, że przedstawiona zostanie rozwinięta w konkretny program, a ten zostanie przekuty na konkretne reformy, które zostaną wprowadzone w życie. Kibicuję tym mocniej, że sam wierzę mocno że właśnie postulowane częstsze sięganie do demokracji bezpośredniej bardziej może być korzystne dla Dreamlandu niż jakakolwiek konfiguracja systemu przedstawicielskiego.

Re: Radykalne Centrum

: 1 lis 2013, 15:02
autor: KJazłowiecki
Łącze internetowe powróciło do sprawności (markiz Darosareier wyraźnie zmartwił się, że atak na mój komputer nie powiódł się :) ), można znów rozgościć się w Dreamopolis.
Jacques de Brolle pisze: Zgodzisz się chyba jednak ze mną, że nawet na tym gruncie nasz entuzjazm już stopniał, że kolejne dyskusje stają się coraz bardziej wymuszone, zaś grono dyskutantów pozostaje stałe i liczebnie nader skromne. Trzon jest już wypalony. Ja jestem już znużony. Wy nie jesteście?
Tak, jesteśmy znużeni. Jesteśmy znużeni trzyosobową Izbą Poselską pogrążoną jednocześnie w chaosie i marazmie. Jesteśmy znużeni rozpoczynaniem dyskusji z obywatelami dopiero w momencie, gdy grożą oni opuszczeniem Królestwa. Jesteśmy znużeni wyimaginowanym zagrożeniem szpiegowskim, utajnianiem i teoriami spiskowymi. Jesteśmy już zmęczeni Dreamlandem roku 2009 lub 2010. Chcemy zobaczyć Dreamland roku 2013 i lat następnych. Chcemy zmiany. Dlatego wkraczamy do gry.

Musimy wrócić "podnoszących ciśnienie sporów ideologicznych". postów ukazujących życie publiczne z najaktywniejszej strony. Znów chcę poświęcać noce na czytanie i pisanie wystąpień w dyskusjach, punktowanie przeciwników, naradzanie się z sojusznikami. Dlatego cieszę się, że nasi przeciwnicy polityczni zareagowali na powstanie Radykalnego Centrum i próbują odpowiedzieć na nasze wyzwanie.
Naprawdę nie dostrzegam jednak wartości w samym tylko trwaniu i podtrzymywaniu ognia w kominku, w przedłużaniu tego osobliwego stanu na pograniczu agonii i chwilowej poprawy kondycji. Ile to już trwa? Trzy lata? Cztery?
Nam też to nie wystarczy. Też uważamy, że "potrzeba nam nowej formuły". W latach 90. Matka i Ojcowie Założyciele szybko zorientowali się, że poza alternatywą dla stron pornograficznych i szkoły robią coś więcej - coś nowego, czego w Polsce nikt wcześniej nie robił. Ponownie zróbmy w Dreamlandzie coś nowego - bez zagadywania idei na śmierć. Cel - pomysł - sposób - wykonanie. Zapraszamy na pokład.

Re: Radykalne Centrum

: 1 lis 2013, 18:40
autor: Edward I Artur
Nie pozostaje mi wiele do dodania po wypowiedzi Krzysztofa, więc odniosę się już tylko do słów Jacquesa, które skierowane są bezpośrednio do mnie:
Jacques de Brolle pisze:Edwardzie, dokładnie to Ci zarzucam. Nie można potępiać w czambuł całego gabinetu oraz jego zaplecza partyjnego - jak to uczyniłeś w swoim wystąpieniu inauguracyjnym - i jednocześnie być "głęboko wdzięcznym" jego ministrom i szefowi KSI, liderowi Partii Burżuazyjnej. Retorycznie wypadło to dość podejrzanie.


Dlaczego nie mogę? :) Nie mogę powiedzieć, że markiz Darosareier-Stattoerr jako szef KSI i twórca Atamana robi rzeczy świetne, a baron Asketil jest dobrym namiestnikiem i nad podziw skutecznym organizatorem v-mundialu - ale że niewystarczająco dobrze sprawdzają się w roli posłów partii rządzącej? To właśnie powiedziałem wcześniej i, jakbym na to nie spojrzał, nie widzę niczego retorycznie podejrzanego.
Mam przy tym nadzieję, że nowa partia z czasem doprecyzuje swój profil ideologiczny i przedmiotem debaty uczyni również kwestie światopoglądowe. Prywatnie wolałbym, by program partii nie stanowił pochodnej życzeń obywateli, którzy pojawią się na kongresie założycielskim. Edwardzie, Pawle, Dino – weźcie wyborców za twarz. Zaproponujcie nową wiarę, bądzcie jej kapłanami. Odrzucą was lub zaakceptują – ale nie próbujcie być po prostu zdroworozsądkowi, pieprznijcie w ogień Arystotelesa i zasadę złotego środka.
Doprecyzujemy swój profil ideologiczny :) Niektóre postulaty - te, co do których mamy już pewność po wewnętrznej dyskusji - ujawnimy jeszcze przed kongresem. Kolejne, wspólnie z chętnymi do debaty dreamlandzkimi obywatelami, opracujemy podczas samego kongresu, na którym uchwalimy również naszą deklarację programową. Po tym terminie będzie to już kochaj albo rzuć :)

E.A.