Strona 1 z 1

Konwencja o Kontynencie Wschodnim

: 15 lip 2013, 15:22
autor: Edward Ebruz
http://eskwilinia.tnb.pl/viewpage.php?page_id=24

Lista "państw pierwotnych" mocno zaskakująca. Podobnie jak podwójna obecność "Victorii" i "Królestwa Victorii". W jaki sposób można było uznać Victorię i Zjednoczone Królestwo Brytanii i Wielkich Dominiów za "państwa pierwotne", a obecnego tam od początku Elderlandu już nie - rzecz do przemyślenia na plaży pod lipcowym słońcem. Można odnieść wrażenie, że na mocy Konwencji kontynent dopiero się rodzi, choć obserwując apokaliptyczne trendy demograficzne w części jego państw - rodzi się za późno, z brakującym chromosomem i z częściowym niedowładem. Najpewniej już kolejny kongres będzie musiał zaordynować amputację.

Polityka Wiednia jest konsekwentna i właściwie przyznaję jej rację. Zdecydowanie wole graczy silnych i zdecydowanych od urodzonych martyrologów. Przypomina mi to trochę postawę wyrachowanego komtura na zakonnym zamku, do którego prędzej czy później i tak zejdą się okoliczni Jurandowie na - excuse my French - obligatoryjne "kręcenie wora". I to na prawach komtura. Ostateczny los posypującego głowę ZSKHiW wciąż jest dla mnie zagadką. Nawet jeśli twórcy Człowieka Konia wylądują tam, gdzie chcą wylądować, pozostanie w mocy pytanie, czy faktycznie było warto.

Z innej beczki. Ciekaw jednak jestem, w jaki sposób rozstrzygnięty zostanie problem obecności na kontynencie państw, które nie są ani "ziemiami niczyimi", ani "państwami pierwotnymi". W art. 1 ust. 2 projektu Konwencji mowa jest co prawda o kategorii "państw Kontynentu Wschodniego", przez co rozumie się "państwa pierwotne oraz państwa, które swoją stolicę posiadają na Kontynencie Wschodnim, uzyskały zgodę na lokację od wszystkich Państw Kontynentu Wschodniego oraz ratyfikowały niniejszą Konwencję", ale i tu gołym okiem widać dziwnie beznadziejną pętlę. Trudno powiedzieć, w jaki sposób do tego hermetycznie okopanego grona miałoby dostać się państwo skonfliktowane z którymkolwiek z członków "pierwotnych". Bez całowania w cesarski, patriarszy bądź prezydencki sygnet nic tedy nie wskóramy. Drzwi Kontynentu stoją szeroko otwarte, owszem, ale dla pokornych wasali. W efekcie otrzymujemy dwie równoległe geopolityczne rzeczywistości Kontynentu - Elderland wszak już tam jest. Art. 5 nie pozostawia zresztą żadnych złudzeń. Decyzje podejmowane na kolejnych kongresach będą "ważne, jeżeli zostaną podjęte przez 2/3 Państw Kontynentu Wschodniego, w tym przez wszystkie Państwa Pierwotne Kontynentu Wschodniego". Bezprecedensowy podział państw regionu na dwie nierównorzędne kategorie staje się faktem. Teoretycznie zatem głos nowego silnego państwa regionu będzie mniej istotny od postawy zdechlaka z kategorii "państw pierwotnych". Tymczasem już teraz owych zdechlaków jest aż trzech. Jeśli chodzi tu o zniechęcenie nowych Jurandów i potencjalnych członków regionu - cel zostanie osiągnięty.

Cieszy mnie zapowiedź zorganizowania podobnego kongresu w naszym regionie. Można byłoby pójść za ciosem i rozważyć kartograficzną ewakuację Monderii i opuszczenie okrętu, który w tej chwili żyje właściwie jedynie dzięki heroicznym wysiłkom Marcela Hansa oraz garstki mieszkańców Surmenii i Eskwilinii. To już jednak dylemat władz Elderlandu.

Re: Konwencja o Kontynencie Wschodnim

: 15 lip 2013, 19:30
autor: Daniel von Witt
W bardzo ciekawym położeniu znalazła się w obliczu tego projektu Surmenia, która z państwem, które w projekcie Konwencji nie jest wymienione (Elderlandem), a tym samym "nie istnieje" w tamtym regionie, ratyfikowała umowę graniczną:
http://www.elderland.pl/forum/viewtopic.php?f=149&t=893
http://surmenia.org/articles.php?article_id=811

(-) Daniło hrabia de la Vega

Re: Konwencja o Kontynencie Wschodnim

: 16 lip 2013, 22:21
autor: McMelkor
Cieszy mnie zapowiedź zorganizowania podobnego kongresu w naszym regionie. Można byłoby pójść za ciosem i rozważyć kartograficzną ewakuację Monderii i opuszczenie okrętu, który w tej chwili żyje właściwie jedynie dzięki heroicznym wysiłkom Marcela Hansa oraz garstki mieszkańców Surmenii i Eskwilinii. To już jednak dylemat władz Elderlandu.
Zaświadczam Panu, że Elderland nigdy nie ustąpi i nie cofnie się przed żadnymi ludami pierwotnymi. Zresztą akurat z państwami, które do grona "zechlaków" nie należą, mamy dobre stosunki.

Re: Konwencja o Kontynencie Wschodnim

: 16 lip 2013, 22:37
autor: Łukasz Harpien
Można byłoby pójść za ciosem i rozważyć kartograficzną ewakuację Monderii i opuszczenie okrętu, który w tej chwili żyje właściwie jedynie dzięki heroicznym wysiłkom Marcela Hansa oraz garstki mieszkańców Surmenii i Eskwilinii. To już jednak dylemat władz Elderlandu.
Monderyjczycy nigdy się nie poddają. Nawet pod ostrzałem poetyckich metafor.

Chociaż z drugiej strony południowo-wschodnie sąsiedztwo takiego ludu pierwotnego jest dość kłopotliwe. Nie wiadomo bowiem, czy mamy budować mury i ustanowić monderyjski limes, czy pomóc jakoś tym ludom pierwotnym i dzięki naszym dzielnym żołnierzom przynieść im cywilizację. Zresztą w obawie przed tym ich syfilisem optowałbym za rozwiązaniem pierwszym, ale jeszcze to wszystko spokojnie przemyślimy.