PTR pisze:Tak tylko krótka uwaga techniczna.
Przemieszczenie się Ziemi Franciszka Józefa II na północ od Dreamlandu na mapie którą swego czasu publikowałem miało miejsce NA PROŚBĘ strony Dreamlandzkiej, za zgodą strony Austro-Węgierskiej. Pośredniczyłem - jako podówczas jeden z kartografów mikroświata - w negocjacjach między stronami. Stronę dreamlandzką reprezentował tow. Józef Kalicki. Rzekomy powrót to efekt rozbieżności między moją mapą, a mapami Pela Nandera - powoływanie się na które wywoływać może jedynie politowanie w jakichkolwiek cywilizowanych regionach mikroświata.
Zabawne, jak rząd Królestwa Dreamlandu z własnej niewiedzy próbuje kręcić bicze na Austro-Węgry.
Brawo, że ktoś powiedział coś o podłożu tych zdarzeń, tym bardziej autor jednej z map! Zaraz wyjaśnię czemu.
Artykuł uwypukla różnice, jakie występują między obszarem, który kolonią jest, a tym, o którym wmawia się, że nią powinien być. Jego celem było właśnie wywołanie dyskusji o koloniach na przykładzie Ziemi Franciszka Józefa, nie dlatego, że obszar ten interesuje polityków dreamlandzkich, ale dlatego jakie właściwie jest zainteresowanie koloniami. W żartobliwy sposób można było wysnuć tutaj różne teorie, tym bardziej, że prezentowane mapy –
różnych autorów, osób prywatnych trzeba podkreślić, nie wyjaśniają sprawy, tylko ją bardziej gmatwając zwykłemu Mikronaucie.
Kolonia, na przykładzie Ziemi Franciszka Józefa, jest martwa i poza zainteresowaniem. Nawet sami autorzy map nie wiedzą dokładnie, czy w miejscu ją sytuowanym ona rzeczywiście jest.
Znany w Dreamlandzie fakt uzgodnień co do tych wysp nie jest znany autorom tych map, którzy powinni jako pierwsi interesować się rozmieszczeniem lądów, a co jeszcze istotniejsze: powinno to robić państwo macierzyste. My wiemy o tym, gdzie leżą wyspy, ale czy wie o tym przeciętny Mikronauta? Tym samym Pana sugestia z kręceniem bicza jest niezasadna i nietrafna. Nikogo chłostać nie zamierzamy. Proszę zajrzeć dalej - czemu.
Na początek chronologia w kontekście artykułu i uzgodnień, które super, że przytoczono.
W roku 2007 Dreamland i Austro-Węgry znały ostateczne położenie tych wysp. Jednak informowanie o tym i pilnowanie prawdziwości tych informacji nie leży w naszym interesie, gdyż jak napisałem – w Ekorre wyspy nie interesują nikogo pod względem politycznym, ale właśnie jako ciekawe zjawisko. Politykę informacyjną mogą w tym zakresie prowadzić naturalnie Austro-Węgry, jako włodarz tych ziem. Tymczasem po roku 2007 powstaje kilka międzynarodowych map, których porównywanie między sobą wskazuje zwykłemu Mikronaucie, że wyspy pływają. Kluczowa rzecz: Austro-Węgry nie pilnują sprawy swojej własnej kolonii, która pływa czy nie, czy jest stałym lądem czy nie – dla nas nieistotne, dla nich widać też. Tymczasem prowadzili kampanię osaczania Monderii i jej degradowania do statusu kolonii.
Monderia zawsze była i jest przedmiotem naszego zainteresowania, dbamy o nią wspólnie z Elderlandem. Ziemię Franciszka Józefa zestawiłem w tym artykule właśnie z Monderią, nie dlatego, że władze dreamlandzkie nie mają o niej wiedzy, ale po to by pokazać stan własnych ziem Monarchii Austro-Węgierskiej.
Z lektury artykułu wysuwają się 3 wnioski w kontekście ostatnich wydarzeń:
1. Austro-Węgry wścibiają nos w nie swoje sprawy – czepiają się Księstwa Monderii – części Królestwa Elderlandu i wg Wiednia - kolonii, a sami o swoją prawdziwą kolonię nie potrafią zadbać powodując szum informacyjny wokół niej i właśnie możliwość uwypuklania go w taki żartobliwy też sposób.
2. Skutkuje to samowolką na mapach, co autor to wyspy w różnym składzie leżą gdzieś indziej. Co mapa, to kolejne różnice i wątpliwości dla zwykłego Mikronauty. Czy Dreamland ma o to dbać? My mamy swoje sprawy. Zajmujemy się swoimi lądami i mamy na uwadze własne interesy. Austro-Węgry nie ogarniają swoich ziem ładem, a próbują rządzić obcymi. Dalszy wniosek? M.in. to mnie motywuje do zarządzania międzynarodową kartografią wspólnie z innymi narodami, na szczeblu państw a nie osób prywatnych, ponieważ przez to rodzą się takie sytuacje. Leży to też w interesie Austro-Węgier, dlatego jesteśmy otwarci na ich współuczestnictwo w nowej organizacji. Urzędowe mapy międzynarodowe przekreślą tę samowolkę.
3. Poziom rozwoju – Ziemia Franciszka Józefa a Monderia – ziemie te trudno nawet porównywać, różnice cywilizacyjne między nimi są ogromne więc dlatego nigdy Wspólnota Korony Ebruzów nie zgodzi się na fałszowanie informacji o Monderii – nie jest i nigdy nie była kolonią. W porównaniu do Ziemi Franciszka Józefa jest o niebo lepiej zadbaną i żywotną częścią Mikroświata.
(-) Daniło hrabia de la Vega