Strona 1 z 1

12 lat z wodnym ślimakiem

: 16 kwie 2025, 23:53
autor: Edward Ebruz
Świętowanie kolejnych v-urodzin nigdy nie było dreamlandzką tradycją, ale ponieważ jesteśmy niewielką wspólnotą w coraz mocniej kurczącym się — wymierającym? — ekosystemie, może warto od czasu do czasu przypomnieć sobie o tych kilku datach.

Dokładnie dwanaście lat temu na forum Królestwa Dreamlandu swój pierwszy post opublikował Martin Schlesinger (od lipca 2013 roku Schlesinger-Asketil), powszechnie znany dziś jako król-senior Alfred, który w międzyczasie zaliczył krótki, lecz dynamiczny epizod sarmacki. Debiut młodego Martina miał miejsce w wątku co najmniej osobliwym, ale moim ulubionym postem z tego wczesnego okresu, chyba pierwszym, na który w ogóle zwróciłem uwagę, był ten związany z udziałem w regatach żeglarskich. Tamten post zachowałem w pamięci — nie wiem zupełnie dlaczego, tu się chyba przedwcześnie aktywował jakiś instynkt tatowski, w końcu mój siedmiolatek najmocniej identyfikuje się dziś właśnie ze ślimakami. Niemniej, gdy dzisiaj próbowałem tamtą wypowiedź namierzyć i skorzystałem z forumowej wyszukiwarki, z szafki niespodziewanie wyskoczyło mi to chropowate coś, co nie chce teraz wyjść z mojej głowy.

I to jest chyba właśnie kwintesencja dreamlandzkości, a może i mikroświata jako pewnej idei: "ślimak morski w kształcie kutasa z filmów przyrodniczych z Krystyną Czubówną", z którym rdzenne ludy wchodzą w ożywczą interakcję w ramach rytuałów detalicznie opisanych przez autora. Jakie to jest cudownie zmutowane (ale i mutogenne)! Nie ukrywam: trochę kusi, by za pomocą modelu językowego GPT teraz wygenerować grafikę — krótki metraż? — która ilustrowałaby tę sytuację. Moglibyśmy to puszczać przechodniom w Końskich w ramach materiału promującego rodzimy ruch mikronacyjny, który ma się coraz lepiej i lepiej, i tak do zachodu słońca. Oczywiście wraz z ulotkami wydrukowanymi przez Diuka.

Miało być jednak o Alfredzie, moim ulubionym zmienniku. A zatem: dziękuję, że byłeś i wciąż jesteś z nami.

Re: 12 lat z wodnym ślimakiem

: 17 kwie 2025, 07:38
autor: Maciej Hergemon
Wrzucając nieodżałowane klasyki, które mimowolnie stworzył Alfred, nie wolno zapominać o
cześć. z tego co pamiętam, ostatnim razem wyrażałeś nadzieję na szybką abdykację, więc powinieneś być zadowolony ;) nie stoi za tym jakieś konkretne wydarzenie, po prostu na studiach mam ciekawsze rzeczy do roboty, i towarzysko, i rozwojowo. chciałem jeszcze coś w Dreamlandzie zrobić, tak dla wytrwania na posterunku i czystego sumienia, chociaż nieszczególnie widziałem w tym sens. formuła mikronacji nie jest już atrakcyjna, a tym bardziej nie jest atrakcyjny Dreamland, gdzie siedzi paru zblazowanych imigrantów-shitposterów, tak jak przed Edwardem II siedziało kilku stropionych dziadków. opublikowałbym projekt reformy konstytucyjnej, zebrał pieniądze na serwer i abdykował, ale wkurwiła mnie kolejna seria przytyków, więc zabrałem się z tego bagienka nieco szybciej; ostatecznie to bez różnicy, a że nie zamierzam wracać, to na jakimś dziedzictwie zależy mi mniej, niż na wcześniejszym spokoju i wolnym czasie na ciekawsze zajęcia.
Wszystkiego najlepszego!

Re: 12 lat z wodnym ślimakiem

: 17 kwie 2025, 21:31
autor: Edward Ebruz
A na co dokładnie patrzymy? Wygląda to jak fragment poabdykacyjnej korespondencji prywatnej Alfreda i czuję się teraz tak, jakbym zaglądał do rozdartej koperty, która chyba nie była adresowana do nas. W jaki sposób ten tekst znalazł drogę na publiczne forum?

Nie widzę tu kontrowersji. Daleko tu może to gładkich formuł z Proustowskich listów do księcia Valentinois, ale widzę tu solidny materiał na pastę, którą można byłoby rozwinąć w konwencji pocztówki z domu seniora na Florydzie. Bądźmy uczciwi: ze wszystkich możliwych języków, Alfred wybrał język prawdy — fragment o "zblazowanych shitposterach” i "stropionych dziadkach”, to chyba najniższy wymiar kary, jaki można wymierzyć dawnej klasie politycznej KD. Nie użyłbym może tych samych określeń, ale wystarczy sięgnąć do wywiadu Pavla Svobody dla „Gazety Teutońskiej” z czerwca 2015 roku, by przekonać się, jak wielki był poziom frustracji nawet największych optymistów i jak blisko byliśmy decyzji o zamknięciu interesu tamtego lata, gdy wzięliśmy pod swoje skrzydła Scholandię, gdy sami ledwie trzymaliśmy się na nogach w podartych pludrach i z pustymi kieszeniami. Jednego ze wspomnianych przez Seniora "shitposterów” miałem później okazję utulić do snu w czasie swojej zmiany, więc dawne emocje wypalonego Alfreda są mi dość bliskie.

Re: 12 lat z wodnym ślimakiem

: 17 kwie 2025, 22:30
autor: Maciej Hergemon
Jest to istotnie list skierowany do Torkana Ingaawara, który upubliczniono gdzieś koło roku 2021 na łamach Placu Żenady

Re: 12 lat z wodnym ślimakiem

: 18 kwie 2025, 22:27
autor: Alfred
Zdaje się, że nieco spóźniłem się na zdmuchnięcie świeczek. Podzielę się więc przynajmniej anegdotą z gośćmi urodzinowymi. Do Królestwa przybyłem właściwie już 27 marca 2013 r., a te dwa i pół tygodnia, jakie minęły do czasu mojego pierwszego posta, spędziłem na peregrynacji po prowincjach, którą opisywałem już w innym wątku. Przypominam sobie, że śledziłem forum codziennie, natomiast nie znajdowałem potrzeby zabrania głosu. Dopiero gdy zgłosiłem się na naczelnika osady w Surmali, mój przyszły ojciec Siergiusz kazał mi najpierw wylegitymować się przynajmniej dziesięcioma postami, które nabiłem zapewne w jakichś zabawach forumowych. Trochę boję się spoglądać.

Po latach sam jestem pod wrażeniem swojej determinacji, by dołączyć do tej autystycznej zabawy. W końcu z pewnością nie spotkało mnie wzorowe przyjęcie nowego mieszkańca, a jednak zostałem. Więź z Dreamlandem i mikronacjami okazała się u mnie wyjątkowo trwała, miała też zupełnie realny wpływ na moje życie. Ale o tym może już innym razem.

Re: 12 lat z wodnym ślimakiem

: 19 kwie 2025, 10:24
autor: matmax
Alfred pisze: 18 kwie 2025, 22:27
Po latach sam jestem pod wrażeniem swojej determinacji, by dołączyć do tej autystycznej zabawy. W końcu z pewnością nie spotkało mnie wzorowe przyjęcie nowego mieszkańca, a jednak zostałem. Więź z Dreamlandem i mikronacjami okazała się u mnie wyjątkowo trwała, miała też zupełnie realny wpływ na moje życie. Ale o tym może już innym razem.
To w sumie całkiem częsty wątek, mam wrażenie. Jakbym w mikronacjach nie zaczął dyskutować z pewnym typem o programowaniu, pewnie w realu byłbym na zupełnie innej ścieżce i może w trochę mniej autystycznym otoczeniu zawodowym. Nie narzekam jednak - to całkiem fascynujące budzić się i widzieć, że osoba z pracy uzasadnia jakiś wątek poprawy procesów wytwarzania oprogramowania nawiązaniami do świętych ksiąg.

Re: 12 lat z wodnym ślimakiem

: 19 kwie 2025, 11:05
autor: Wojciech Bombina
Cóż mogę powiedzieć, spędziłem w mikronacjach z 20 lat, a mimo tego nie ustrzegłem się przed moją "karierą". Jakoś nikt mnie na programowanie nie namówił. :)

Re: 12 lat z wodnym ślimakiem

: 9 sty 2026, 19:49
autor: Siergiusz Asketil
Edward Ebruz pisze: 16 kwie 2025, 23:53Debiut młodego Martina miał miejsce w wątku co najmniej osobliwym, ale moim ulubionym postem z tego wczesnego okresu, chyba pierwszym, na który w ogóle zwróciłem uwagę, był ten związany z udziałem w regatach żeglarskich.
Jakkolwiek nasze późniejsze drogi z Danielem von Wittem bardzo się rozeszły, to należy przyznać, że regaty stworzył wyśmienite - i partycypacja w tym projekcie (a także wielu innych) była czymś ekscytującym w 2013 roku. :) Ach te odległy czasy! Teraz to już nie ma czasów. Chyba, że jednak są?