[Cz][M2] Mój szef to generał ruskiej armii
: 12 lut 2023, 23:01
Mój szef to generał ruskiej armii. Pół frontu zajebane zwłokami, najgorzej. Średnio raz dziennie ktoś wdepnie w leżące na ziemi truchło czy inne gówno i trzeba jechać do lazaretu na ampicylinę, bo można złapać tyfus. W swoim osiemnastoletnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania, to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła, to powiedziała, że znowu nie dowieźli, bo myślała, że znowu będzie trzeba kuć w dupę.
Druga połowa frontu zajebana pustymi skrzyniami po Kałaszach, Hełmach, Kamizelkach xD itp. Co drugi dzień szef robi objazd po wschodniej Ukrainie, żeby opychać je mobikom xD. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety, bo myślałem, że może przejdzie ze sprzedaży detalicznej na hurtową, ale teraz nie dosyć, że sprzedaje je Ukraińcom na e-bazarku, to jeszcze siedzi na jakichś forach dla ciur obozowych i podżegaczy z SWR, kręcąc gównoburze z innymi generałami o Specjalną Operację Wojskową itp.
Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś szef mnie wkurwił, to założyłem tam konto i go trollowałem, pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty, typu „W WDW jedzo guwno”. Wojkuchnia nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę GENERALISSIMUS, za najebanie 10 tysięcy postów.
Jak jest ciepło, to co weekend zapierdalamy na jumę. Od jakichś pięciu lat w każdą niedzielę sprzedaję w amerykańskiej ambasadzie ‚naruchaną” Sosnę-U, a szef pierdoli o opijaniu tej zdobyczy z samym hodowcą jeleni. Jak w końcu wyjebałem do cywila przez tydzień pierdolił, że dzięki takim kontaktom zrobią mnie logistykiem w co najmniej batalionie.
Co sobotę budzi ze swoim wspólnikiem-pułkasem całe koszary o czwartej w nocy, bo hałasują, rozkręcając płytki pancerza reaktywnego, wykręcając aparaty z dronów, kradnąc spiryt z zestawów pierwszej pomocy itd.
Druga połowa frontu zajebana pustymi skrzyniami po Kałaszach, Hełmach, Kamizelkach xD itp. Co drugi dzień szef robi objazd po wschodniej Ukrainie, żeby opychać je mobikom xD. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety, bo myślałem, że może przejdzie ze sprzedaży detalicznej na hurtową, ale teraz nie dosyć, że sprzedaje je Ukraińcom na e-bazarku, to jeszcze siedzi na jakichś forach dla ciur obozowych i podżegaczy z SWR, kręcąc gównoburze z innymi generałami o Specjalną Operację Wojskową itp.
Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś szef mnie wkurwił, to założyłem tam konto i go trollowałem, pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty, typu „W WDW jedzo guwno”. Wojkuchnia nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę GENERALISSIMUS, za najebanie 10 tysięcy postów.
Jak jest ciepło, to co weekend zapierdalamy na jumę. Od jakichś pięciu lat w każdą niedzielę sprzedaję w amerykańskiej ambasadzie ‚naruchaną” Sosnę-U, a szef pierdoli o opijaniu tej zdobyczy z samym hodowcą jeleni. Jak w końcu wyjebałem do cywila przez tydzień pierdolił, że dzięki takim kontaktom zrobią mnie logistykiem w co najmniej batalionie.
Co sobotę budzi ze swoim wspólnikiem-pułkasem całe koszary o czwartej w nocy, bo hałasują, rozkręcając płytki pancerza reaktywnego, wykręcając aparaty z dronów, kradnąc spiryt z zestawów pierwszej pomocy itd.