Strona 5 z 6

Re: Lektury na każdą porę roku

: 5 gru 2017, 23:18
autor: Polyna
ᑐᕐᑳᓐ ᐃᖓᕚᕐ pisze:O, właśnie. Jest ktoś w stanie polecić jakąś dobrą fikcję polityczną (niekoniecznie nacjololo o odzyskiwaniu Kresów) poza wyżej wspomnianym "Międzynarodem" i jeszcze wyżej Zygmuntem?
Rzeczywistość jest obecnie bardziej fikcyjna niż najfikcyjniejsza fikcja, powinna ci wystarczać.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 6 gru 2017, 02:55
autor: Алоиз Нишемангоҳ
Możliwość wyspy i Cząstki elementarne, tak myślę.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 6 gru 2017, 10:20
autor: RomanoPorfavor
Skoro wpadł temat literatury obozowej to chciałbym polecić wszystkim, coś co odświeżyłem sobie ostatnio: "Maus: Survivor Tale" Arta Spiegelmana - komiks opowiadający obozową historię ojca autora, Władysława Szpigelmana, polskiego żyda z Sosnowca. Zarówno treść jak i forma bardzo do mnie trafiła. Osobista historia, przeplatana historią powojenną była dla mnie chyba bardziej przejmująca niż typowe polskie literackie dzieła z gatunku. Może do Ciebie też bardziej trafi, Torkie.
Obrazek

Re: Lektury na każdą porę roku

: 6 gru 2017, 17:12
autor: Casimir van Oranje-Nassau
ᑐᕐᑳᓐ ᐃᖓᕚᕐ pisze:
O, właśnie. Jest ktoś w stanie polecić jakąś dobrą fikcję polityczną (niekoniecznie nacjololo o odzyskiwaniu Kresów) poza wyżej wspomnianym "Międzynarodem" i jeszcze wyżej Zygmuntem?
"Polska 2.0" Inglota. Subiektywnie najlepsze political fiction, jakie czytałem, a poza tym - niezwykle aktualne (niestety).

Re: Lektury na każdą porę roku

: 22 maja 2018, 23:52
autor: Fryderyk Orański-Nassau
Z dawna nieruszany temat. Czy inni rozmówcy mogą pochwalić się jakąś nowa lekturą?
Ja w zasadzie z rzeczy niebanalnych, czytałem jedynie krótką książkę nt. ogólnego przekroju przez samurajów pod wdzięcznym i oryginalnym tytułem "Samuraje" Aleksandra Śpiewakowskiego.
Zawiera się tam opis rynsztunku; co nieco o wychowaniu młodych; rodowód samurajów od X w. do ich roli w armii okresu XX wieku; popularne sporty; święta czy zwyczaje. Pojawia się na przykład wspomnienie, iż samuraje mieli w zwyczaju wypróbowywać miecze na żywych celach, co autor nazwał tradycją "spotkań na skrzyżowaniu dróg" i w ramach tego ginęli wracający późno z pola chłopi czy bezdomni(mimo iż było to penalizowane) bądź co szlachetniejsi dawali katany do wypróbowania katom. Ciężko nazwać ta książkę(raptem 150 stron) kompleksową, ale z pewnością wprowadzającą do tematu.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 8 cze 2018, 23:07
autor: Christopher Kononowitz
W dzisiejszym świecie coraz częściej można zaobserwować tworzenie się ruchów i stowarzyszeń, które za cel postawiły sobie walkę z światem nauki poprzez promocję swoich bzdur, jak to robią chociażby sympatycy płaskiej Ziemi czy kreacjoniści.
Dlatego polecam, nie tak znowu nową pozycję, jaką jest "Najwspanialsze widowisko świata. Świadectwa ewolucji" autorstwa Dawkinsa.
Autor w tej książce porusza niemalże wszystkie błędy rozumowania kreacjonistów, podając przy tym naukowe dowody popierające zasadność teorii ewolucji. Do tego ten utwór jest napisany jednak lekkim piórem. Dawkins, co bardziej skomplikowane terminy, dokładnie tłumaczy, a także podaje przykłady z życia, co ułatwia zrozumienie tej problematyki.
Jest to niewątpliwie pierwsza w literaturze popularnonaukowej próba zgromadzenia w jednej publikacji wszystkich – w tym momencie już nieodpartych – dowodów i świadectw potwierdzających, że ewolucja jest faktyczny procesem zachodzącym w otaczającym nas środowisku.
Myślę, że każdy powinien ją przeczytać - serdecznie polecam

Drugą pozycją, którą mam do zaoferowania dzisiaj, jest "Raport pelikana" autorstwa Grishama. Ten krótki thriller opowiada o zamordowaniu dwóch sędziów Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych Ameryki. Powoduje to rychłe komplikacje, a na trop tych machinacji wpada młoda studentka prawa Shaw. Książka trzyma w napięciu do samego końca. Autor, prawnik z wykształcenia, przemyca trochę wiadomości na temat ustroju prawnego tego państwa - ale to akurat traktowałbym jedynie jako dodatek, który zbytnio nie rzuca się w oczy w odróżnieniu od wątku sensacyjnego. Prawo stanowi tutaj jedynie otoczkę, tło, dla tych rzeczy, które dzieją się na pierwszym planie.

~Kononowitz

Re: Lektury na każdą porę roku

: 10 cze 2018, 16:59
autor: Chamberlain
U mnie na biurku aktualnie "Elegia dla bidoków" - książka o kondycji umysłowej tzw. białych śmieci (white trash) z amerykańskiego Pasa Rdzy, czyli obszaru poprzemysłowej zapaści. W skrócie: biali nie chcą pracować, a protestancka kultura jedynie utwierdza ich w postawie bierności (nawet kościelne protest-songi stały się już tylko lamentem niezaradnych). Rodzą kolejne dzieci, siedzą na kanapie i dłubią w nosie w oczekiwaniu na kolejny zasiłek. Na celowniku Amerykanie irlandzko-szkockiego pochodzenia. Nie, receptą nie jest tu żaden korwinizm, ale i tak jest zabawnie: autor w jakiś sposób wyszedł z tej biedy, skończył prawo na Yale i po imieniu wymienia kolegów i koleżanki, którzy zmarnowali sobie życie.
Obrazek

Re: Lektury na każdą porę roku

: 10 cze 2018, 17:12
autor: Baldwin
Kto by pomyślał. Przecież jeszcze w XVII wieku protestancka kultura była synonimem pracowitości i skromności zarazem. Niemcy, Holendrzy krzewili kapitalizm w Europie, powstawały manufaktury, rozwijał się handel międzykontynentalny. Zachęciła mnie Ekscelencja do przeczytania tej książki, zwłaszcza, że ostatnio u mnie czytelnicza posucha. Polemizowałbym tylko z tym stwierdzeniem, że to tylko wpływ kultury, być może owszem, ale nie zapominajmy też o niewątpliwie szkodliwym wpływie ideologii, w tym przypadku jak mniemam socjalizmu, poglądu, który na papierze brzmi pięknie, ale w praktyce przyczynia się tylko i wyłącznie do regresu i rozleniwienia ludności. Tacy rodzą dzieciaki, siedzą, jak JE wspomniał i wyciągają łapy po zasiłek, bo im się należy. Po co pracować, jak państwo utrzymuje.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 30 lip 2018, 22:30
autor: Karolina Aleksandra
Zdaję sobie sprawę z tego, że pisanie w tym wątku akurat w tym wrażliwym momencie jest trochę jak popijanie piwa w płonącej karczmie, ale gorąco (sic!) polecę „Człowieka z Wysokiego Zamku”. Zarówno nowelę, jak i serial — wspaniałość nad wspaniałościami.

Jeśli ktoś nie zna, w skrócie: II Wojna Światowa została wygrana przez Niemców i Japończyków. Świat został adekwatnie podzielony między obie siły… Rzecz niezwykle skłaniająca do refleksji.

KA

Re: Lektury na każdą porę roku

: 13 sie 2018, 01:29
autor: Karolina Aleksandra
Sierpień. Co tam czytacie? Co warto zabrać na Kundelka ze sobą, albo przytaszczyć drukowane pięknie w bagażu?

Polecajcie. Najlepiej coś z kręgów czechosłowackich, kocham Szczygła, a teraz nadrabiam BookRage „Czechosłowackie klimaty” i jestem w siódmym niebie. Po „Roku Koguta” (autobiograficzna opowieść o wychowywaniu dwójki romskich dzieci od niemowlęctwa) i „Dowodzie osobistym” (nieco dziwna opowieść o upływie czasu) chcę więcej. O Karcie 77, o Jarze Cimrmanie, o wszystkim.

Dzielcie się. Wyczekuję niecierpliwie.

KA

Re: Lektury na każdą porę roku

: 13 sie 2018, 14:58
autor: Fryderyk Orański-Nassau
W zasadzie jedyne co miałem okazję(czy raczej ochotę) tknąć w te wakacje to "Achtung Panzer" Heinza Guderiana oraz wersje wstępne książki osadzonej w uniwersum gry S.T.A.L.K.E.R., którą piszę mój znajomy. Na półce leży kilka książek z uniwersum post-apo Metro2033, ale jakoś nie mam na nie od ponad roku ochoty.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 13 sie 2018, 15:24
autor: Karolina Aleksandra
Fryderyk Orański-Nassau pisze:
Na półce leży kilka książek z uniwersum post-apo Metro2033, ale jakoś nie mam na nie od ponad roku ochoty.

Przypomniało mi się, że w gimnazjum na koniec roku w mojej klasie parę osób dostało nagrody książkowe, w tym jedna, z którą miałam lekką kosę. Chwilową, bo generalnie to raczej się dogadywaliśmy. I dużo rozmawialiśmy, zwłaszcza o książkach. Nasza wychowawczyni, która wybierała książki, widocznie widziała we mnie w i tej osobie potencjał, bo mnie podarowała Metro 2034, a jej Metro 2033. Faktycznie wymusiło to utrzymanie znajomości przez jakiś czas ;)

A ogółem seria bardzo porządna. Dobra na upalne wieczory, gdy każdy już zastanawia się, kiedy w końcu nastąpi ta Wandokalipsa.

KA

Re: Lektury na każdą porę roku

: 13 sie 2018, 15:47
autor: Fryderyk Orański-Nassau
Znaczy, 2033-2035 mam za sobą. Swoją drogą, 34 i 35 były beznadziejne w moim odczuciu w porównaniu do 2033. Mam na myśli konkretnie książki z uniwersum. Konkretnie Otchłań oraz Korzenie Niebios. Oprócz tego Kompleks 7215, ale to już uniwersum Stalker.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 13 sie 2018, 15:48
autor: Polyna
Karolina Aleksandra pisze:w tym jedna, z którą miałam lekką kosę
Robiliście między sobą ustawki?

Re: Lektury na każdą porę roku

: 12 maja 2025, 14:09
autor: Tannegard
Jako że pojawiła się potrzeba kontynuacji tematu, więc odblokowałem. Zapraszam do dalszej dyskusji.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 12 maja 2025, 18:12
autor: karol flibustier
Bardzo ciekawy wątek.
No tak mi też przypomniał, że miałem sobie wypożyczyć Socratesa, bo dawno w dziełach Platona nie siedziałem wieczorami. Zresztą, jak się pisze, to z czytaniem poza tematem jest krucho ;) Jako shiplover, to posiadam dość specyficzne zainteresowania literackie (Edward, taki jeden stary pirat namawia mnie do nakreślenia też opowieści o mikro, znając siebie, to oczywiście na wodzie będzie).

Re: Lektury na każdą porę roku

: 14 maja 2025, 16:45
autor: Chamberlain
Widzę, że 7 lat temu polecałem "Elegię dla bidoków" Vance'a. Kto by pomyślał, że gość zostanie wiceprezydentem i następcą Trumpa, a biorąc pod uwagę jego obecną agendę i stylówkę, potencjalnie największym szkodnikiem naszych czasów.

A współczesne komiksy? Ktoś siedzi może w powieściach graficznych? "Blast"?

Re: Lektury na każdą porę roku

: 18 maja 2025, 20:45
autor: Torkan Ingawaar
Dziękuję Jego Królewskiej Mości za odblokowanie wątku. Uzupełniając sąsiedni wątek o gierkach chciałem kilka dni temu założyć równoległy o książkach, ale zanim to zrobiłem przypomniałem sobie o już istniejącym i chyba nie ma co mnożyć bytów ponad miarę. No to skoro już wiemy co jest grane, to może zachęcam do dzielenia się odkryciami czytelniczymi. U mnie na tapecie:

Orientalizm po rosyjsku. Górale Kaukazu Północnego i pogranicze gruzińskie, 1845-1917 Austina Jersilda. Polskie wydanie niestety opatrzone odpychającym wstępem i posłowiem J. Rohozińskiego, który niesamowicie egzaltowanym tonem zaangażowanej prawicowej publicystyki dokonuje rytualnego potępienia rosyjskiego imperializmu i gdzieś tam niezdarnie wplata w to wszystko jeszcze Ukrainę. Za to w środku kryje się bardzo zgrabnie napisany szkic z historii idei i mitu historycznego. Etnografowie, etnologowie i krajoznawcy na służbie wielonarodowego imperium, ad hoc powołujący do życia nieznane dotąd nawet samym tubylcom ludowe tradycje, kreatywnie interpretujących zebrane podania i legendy. Z co lepszych smaczków: Chewsurowie (niewielka grupa etnograficzna kartwelskich górali nominalnie zaliczana do Gruzinów) wedle popularnej wówczas teorii ukutej przez jednego z urzędników carskiej administracji mieliby być potomkami frankijskich rycerzy, którzy brali udział w IV krucjacie i zabłądzili gdzieś po drodze, finalnie trafiając na północny Kaukaz. No i sama Gruzja, chyba wbrew wyartykułowanym we wstępie intencjom tłumacza, po lekturze zaczyna się jawić nie tylko jako kolejny biedny kraj, który padł łupem krwiożerczego imperializmu rosyjskiego, ale jako świadomie wyhodowana pod troskliwą pieczą Romanowych mała Rosja-bis z dostosowanym do swojej skali ekspansjonistycznym apetytem i głęboko zakorzenionym w miejscowych elitach przekonaniem o własnej misji cywilizacyjnej. Chociaż dla kogoś bliżej zaznajomionego z kwestią osetyjską i abchaską to na pewno nie będzie żadne novum.

Inteligencja w wiekach średnich Jacquesa Le Goffa. Świetna rzecz, jak chyba wszystko spod pióra tego autora, którego ostatnio połykam nałogowo. Po moich niełatwych doświadczeniach z Morzem Śródziemnym Braudela, Le Goff (pozostając na gruncie creme de la creme XX-wiecznej historiografii francuskiej) to świetna odskocznia od tej drobnomieszczańskiej fascynacji gospodarką towarowo-pieniężną u Księcia Historyków.

Idąc za ciosem przeczytałem też Historia calaminatum, autobograficzną, epistolarną spowiedź samego mistrza Abelarda, któremu w dużej mierze poświęcona jest praca Le Goffa. Pierwsza refleksja: czy wśród polskich nauczycieli akademickich, rzekomo chronicznie systemowo niedocenianych i niewystarczająco wynagradzanych, znaleźliby się jacyś mistrzowie, za którymi wyedukowana młodzież z dobrych domów byłaby gotowa udać się w tułaczkę od opactwa do opactwa i żyć z żebrów? Może przewijające się czasem w mediach problemy polskiej nauki i kształcenia akademickiego to nie jest kwestia ani ekonomicznej pauperyzacji Akademii, ani rozwiązań systemowych, tylko dużo głębszy problem kulturowy? Pół żartem pół serio: Abelard nie potrzebował umowy o pracę na czas nieokreślony i 10 tys na rękę, a jego uczniowie radzili sobie świetnie bez akademików za złotówkę, koczując w miasteczku namiotowym pod Górą św. Genowefy. Chyba więc mentalność człowieka późnego kapitalizmu bez reszty skupionego na dobrach doczesnych odgrywa w całym zjawisku dużo istotniejszą rolę niż hajs, Czarnek, Wieczorek, punktoza, grantoza i echa reform Gowina. No, w humanistyce przynajmniej.

Fantastyka i futurologia Lema. Niedawno nabyłem za grosze od wyjętego żywcem z najtisów dziadka sprzedającego PRL-owską makulaturę z plandeki w przejściu podziemnym. Jestem w trakcie przedzierania się przez kolejne strony.

Z beletrystyki doczytałem na dniach Matkę Maksyma Gorkiego i chyba nie zostanę miłośnikiem prozy socrealistycznej. Pierwsze skojarzenie - miałkie pozytywistyczne nowelki z gimbazy.
A współczesne komiksy? Ktoś siedzi może w powieściach graficznych?
Zachodnich czy w ogóle? W 2017 PTR polecał mi w tym wątku Mausa. Ochoczo po niego podreptałem do miejskiej biblioteki i była to moja pierwsza i ostatnia styczność z europejskim i amerykańskim komiksem, nie licząc Kaczora Donalda w podstawówce. Ale dla odmiany zainteresowałem się mangą. Kiedyś ta estetyka na wstępie mnie odrzucała. Ostatnio jednak dochodzę do wniosku, że cały ten wysoce sformalizowany, zniuansowany język artystycznego wyrazu jest na swój sposób fascynujący i przywodzi na myśl bizantyjską tradycję pisania ikon. Na pierwszy ogień poszedł pierwszy tom Ataku tytanów, bo za dzieciaka widziałem parę odcinków anime i mi się podobało. Jeszcze nie wiem, czy to była jednorazowa przygoda, czy będę sięgał po więcej. Sądząc po profilowym na forum, Antoni Moskwicz może mieć więcej do powiedzenia w temacie.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 18 maja 2025, 21:31
autor: Wojciech Bombina
Z tego co w ostatnim roku zapadło mi w pamięć:

Góra pod morzem, Ray Nayler - s-f (choć moim zdaniem z lekkim elementem fantasy :)), to mnie faktycznie zachwyciło, choć na minus lekko holywoodzki styl,
Luna to surowa pani, Robert A. Heinlein - mając na względzie, że to wizja AI z czasów tranzystorów,
Niebo w kolorze siarki, Kjell Westö - naprawdę zgrabnie napisane,
Żywy beton, Michał Głowacz - zaskakujący cross gatunkowy,
Trylobity. Opowiadania zebrane, Breece D’J Pancake - nie wiem co o tym napisać, niszowa pozycja.

Przy czym mam z książkami jak z winem. Tyle go w życiu wypiłem, że naprawdę mało co już mnie zachwyca. W tym roku póki co tylko złotomedalowy pinot blanc vinařstva Bzenec z 2023.

Re: Lektury na każdą porę roku

: 19 maja 2025, 07:00
autor: karol flibustier
No tak, można i tak. Jednak czytając trzy książki tygodniowo, to chyba trudno mówić o zachwytach, a raczej o nawyku? Ja tam nie zaprzeczam, że książkoholikiem byłem długi czas, czytając jedną pozycje dziennie, ale to wspaniała przygoda życiowa! :) I mniej niebezpieczna od alkoholizmu na przykład...