Re: Kultura wypowiedzi
: 24 kwie 2016, 10:37
Dlaczego, Macieju, będąc w Dreamlandzie używasz baridajskiej tytulatury?Maciej Kamiński pisze:niech JO handluje z tym.Sekundant się znalazł.
Najstarsze państwo wirtualne
https://www.forum.dreamland.net.pl/
Dlaczego, Macieju, będąc w Dreamlandzie używasz baridajskiej tytulatury?Maciej Kamiński pisze:niech JO handluje z tym.Sekundant się znalazł.
Bo "JO kotek" się nie podobał. :/Torkan Ingawaar pisze:Dlaczego, Macieju, będąc w Dreamlandzie używasz baridajskiej tytulatury?Maciej Kamiński pisze:niech JO handluje z tym.Sekundant się znalazł.
Proszę mi wyjaśnić, dla jasności sytuacji, dlaczego określenie "mężczyzna posługujący się żeńskimi danymi personalnymi", po jakie wczoraj sięgnąłem w polemice z Panem Polynem, wywołało u szlachetnych obrońców rozumu i godności człowieka taką gorączkę? I czy aby na pewno jest to wyrażenie bardziej urągające od takiego oto "debila", którą to inwektywą obrzucanie mnie Panowie w różnych miejscach Królestwa, a na którą to "zasłużyłem" już po pierwszym poście opublikowanym w wątku "Partia Konserwatywna" kilka dni temu?Torkan Ingawaar pisze: W tym momencie zszedłeś poniżej poziomu dna Bajkału. Ja rozumiem, że możesz mieć inne poglądy, ale atakowanie w tak chamski sposób, mieszając świat wirtualny z realną tożsamością płciową jest po prostu żałosne.
No ciekawe dlaczego. Hint: przeczytaj jeszcze raz powyższe posty (swoje też) i się zastanów dlaczego nazywanie mnie tak nie inaczej jest bucowskie.Gaston de Senancour pisze:Proszę mi wyjaśnić, dla jasności sytuacji, dlaczego określenie "mężczyzna posługujący się żeńskimi danymi personalnymi", po jakie wczoraj sięgnąłem w polemice z Panem Polynem, wywołało u szlachetnych obrońców rozumu i godności człowieka taką gorączkę?
Ale nikt cię, koleżanko Senancour, tym nie obrzucał. Ja próbowałam się z tobą obchodzić bez obrażania cię, ale jeżeli ty nazywasz mnie per „Pan Polyn” złośliwie i z negatywnym nastawieniem, WIEDZĄC że takie coś jest dla mnie obraźliwe (tak, ja wiem że ty to WIESZ, nie próbuj się tłumaczyć z tego bo to będzie żałosne) to SORY, ale będę cię traktowała jak ty traktujesz mnie.I czy aby na pewno jest to wyrażenie bardziej urągające od takiego oto "debila", którą to inwektywą obrzucanie mnie Panowie w różnych miejscach Królestwa
Chrześcijańskim? Chyba nienawistnym, bo z chrześcijaństwem nie ma to nic wspólnego. Co jest chrześcijańskiego w wyrażeniach „plugawy szkodnik”, „maź” i „sympatycy dewiacji”? To jest zwykły język nienawiści, nie „chrześcijański światopogląd”.Zagrajmy w otwarte karty. Mianowaliście mnie kosmitą, "prawagiem", którego "spuszcza się" w muszli klozetowej, już w chwili, gdy zdradziłem się ze swoim chrześcijańskim światopoglądem.
Nie, a ty wcale nie zrobiłeś koszmarnego wrażnia na nikim swoją absolutną bucerią. Zresztą już od twoich wypowiedzi, z których wynikało że nie potrafisz zaakceptować że ktoś z prawicowców może być prawicowcem ale mieć odmienne poglądy od ciebie widać było jak jesteś absolutnie niezdolny do normalnej dyskusji i koegzystencji w społeczeństwie. Teraz też się nadymasz będąc przekonany o swoich absolutnych racjach i własnej zajebistości.Jestem tu od trzech miesięcy, a nawet krócej, jeśli odliczyć okres kilkutygodniowej nieaktywności. Przyszedłem tu bez żadnych uprzedzeń wobec Wandystanu, o którym wiedziałem wcześniej tylko tyle, że istnieje. Zrobiliście na mnie koszmarne wrażenie
Nie jestem mężczyzną w realu. Plz, plażo, czy ty wogle CZYTASZ co ci piszemy?"Jestem mężczyzną w realu, ale tutaj będę dla hecy kobietą i choć (podobno) wcale tego nie ukrywam, wbiję cię w ziemie, jeśli napiszesz to publicznie" - mówi mi p. Polyn
NOPE, WCALE:To nie ja przekroczyłem granicę obu światów - robicie to Wy.
Ty nawet nie pamiętasz widzę CO SAM PISZESZ.Gaston de Senancour pisze:Wtedy jednak nie wiedziałem jeszcze, że jest Pan mężczyzną posługującym się żeńskimi danymi osobowymi.
Wszystko byłoby luźne, gdyby chodziło o język. Nazwij mnie penisem a wsadzę Ci go tam gdzie światło nie dochodzi [1] i wszyscy będą zadowoleni, a majonez będzie płynął.Angus Kaufman pisze:Wandusy, nie przesadzajcie z tą politpoprawnością. Głupio tak czytać, jak się moralnie oburzacie, bo ktoś posłużył się waszym językiem (...)
Chwilka, moment. Ustalmy coś, jeśli mają z tego być jakieś dzieci.PTR pisze: Tak więc tow. Kaufman nie bądźcie tacy heheszkowo do przodu. To, że odstawiacie teatrzyk szokowy dla zatęchłej arystokracji, wewnętrznie również uważając swoje wypowiedzi za szokujące, nie oznacza to że inni podzielają waszą (tj. Kaufmanowsko-Senankurowską) burżujską dulszczyznę umysłową.
Nie wiem jak żeście taki morał z mojej wypowiedzi wydedukowali. Ani nie mówiłem że jestem realnym prawakiem (cokolwiek to znaczy; uważam że nie ma większego znaczenia dla czyjejkolwiek aktywności mikronacyjnej gdzie na realnym spektrum politycznym się znajduje), ani nie mówiłem że w coś się bawię (bo przecież cała nasza tu obecność jest grą intelektualną, a mój komunizm nie jest w jej ramach jakimś wewnętrznym happeningiem). Nie zamierzałem też nic wam wyjaśniać. Wywołany do tablicy przez towarzyszkę Drogą Liderkę zajrzałem, przeczytałem że ktoś pisze o konserwatyzmie luzytańskim i napisałem co sądzę o takim politycznym autyzmie. A sądzę że jest naprawdę zabawny − wiele czasu spędzam czytając wypociny ludzi którzy w jakąś śmiesznie nierelewantną do rzeczywistości ideę wierzą w całych sił i do niektórych szurów czuję nawet sporo szczerej sympatii. Chociaż nie będę szczególnie oryginalny przyznając się, że wolę marionetkowych moczarystów-spiskologów, niż raczej nudnych rupieciarzy − szurających, ale powoli.Delektujecie się własnym rozpasaniem, brakiem charakterów i rozmiękczeniem kręgosłupów moralnych: "Jestem prawakiem w realu, ale tutaj bawię się w lewaka, więc wyjaśnię ci, co jest z tobą nie tak" - tyle w skrócie miał mi do powiedzenia p. Pupka;
Wando. Kolejny. Jeszcze może zrozumiałbym coś takiego w Sarmacji, gdzie zawsze było parę osób z realnymi danymi i większość zna się ze zjazdów, ale na latającego ryba Salomeę, to jest Dreamland! Tutaj jeszcze nie tak dawno temu pomysł realnego spotkania spotkał się z oburzeniem, bo burzył mur oddzielający dwa światy. Co to jest za nieautentyczność i hipokryzja, kiedy w wirtualnym państwie, w którym wszystko jest konstruktem myślowym, animuję postać która w kwestii wyborów ideologicznych postępuje inaczej niż ja, który wystukuję te słowa na klawiaturze? Przecież wasze dane też są nieautentyczne, królewska godność króla również jest nieautentyczna, mapa jakiejkolwiek wirtualnej krainy nie przedstawia żadnego dającego się organoleptycznie poznać skrawka ziemi, a więc − znów − brak autentyzmu? Hipokryzja? Konformizm?Angus Kaufman pisze:Jeśli dobrze rozumiem kol. Senankura, nie krytykował transiolstwa Polyny, faktycznego czy narracyjnego, lecz brak autentyczności i hipokryzję. To samo w odniesieniu do Pupensztajna, który chwilę wcześniej dokonał tu coming-outu jako wesoły prawak (dla mnie - ponowna nowość). Śmiesznie to wygląda, jak tu jakiś harcerz przez lata udaje człowieka lewicy i konformistycznie (?) przykleja się do chłopaków z lewej strony, bo przeczytał kilka "książek z zakresu" i mówi jak czarni z dzielnicy. Sorry, ale niech spierdala z taką "ideowością". Niech idzie pisać doktorat.
Drugi z kolei odstawia balety i zakłada perukę, a potem oburza się, że ktoś nazywa rzeczy po imieniu. Nie interesuje mnie, kim Polyna jest w realu i idę o zakład, że Senankur też ma to w dupie. Idzie o to, jaki kit nam się tu sprzedaje pod postacią wyrobów czekoladopodobnych. Częstujecie luzytańczyka kodem dla wybranych - pewnie połowy nie zrozumiał - a potem dziwicie się, gdy samodzielnie doszedł, że jakiś tam Janek Kowalski stał się Polyną, robicie wielkie oczy. Kurwa, tu chodzi o reguły gry. Gdybym startował do takiej Polyny na ircu, też wolałbym wiedzieć, co ma w spodniach. Nie chce rozmawiać z Polyną, bo czuje się dwa i pół raza lepszy, jego sprawa. Nie glanujcie człowieka, bo przynajmniej jest autentyczny.
Tak, że masz się usunąć z mikroświata i już nie wracać.Gaston de Senancour pisze:Jakieś wnioski?
Teraz się przejąłem.Polyna pisze:razem z dr Wittem totalnie rozwalić pozytywne stosunki między Dreamlandem i Wandystanem.
El e el. Zdajesz sobie z tego sprawę, że dyskusja tutaj zaczęła się od tego jak to ty zacząłeś wszystkich pouczać że ma być tak jak ty chcesz, jednocześnie stosując język nienawiści i obrażając każdego kto ci nie pasuje do swojej wizji?Gaston de Senancour pisze:Czyli one były pozytywne tak długo, jak długo obywatele Wandystanu wpadali tu jak do siebie i z wyżyn swojej kanapy pouczali co jest koszerne, a co nie?
Najwyższe władze? Ja tu widzę tylko jednego Wandejczyka który nie pełni absolutnie żadnych funkcji publicznych.Czy tylko ja jestem zażenowany sposobem, w jaki obywatele Wandystanu - jego najwyższe władze! - odnoszą się
Do tej pory przeważał szacunek wobec gości z Mandragoratu i ich kulturowej odmienności. Wandejczycy też odnosili się z szacunkiem wobec gospodarzy. Natomiast gdy zaatakowałeś Wandystan i jego unikalną kulturę (teksty o dewiacjach i językowym rozpasaniu) jednocześnie nic o niej nie wiedząc to Wandejczycy zwyczajnie ulegli prowokacji i wdali się w tę kłótnię. Zacząłeś tworzyć w tym wątku jakieś dziwne teorie jednocześnie pokazując jak wielkie masz braki, jeśli chodzi i historię wirtualnych państw.Gaston de Senancour pisze: Jeśli to były dobre relacje, to jak będą wyglądać "złe"?
Torkan Ingawaar pisze: Mam nadzieję, iż Dwór podejmie zdecydowane działania w tej sprawie.
Dzięki za propozycję, ale nie jestem głodny.Angus Kaufman pisze:Ustalmy coś, jeśli mają z tego być jakieś dzieci.
Widzę, że zeszliście z klucza ideolo i jedziecie już ostro walką plemienną.
No sorry, to znaczy że mnie nie zrozumieliście. Jeżeli Sennykur jest Hitlerkiem, to ja jestem Stalinkiem tego równania. I tak jak on za odchyły od przyjętej przez niego normy płciowej chce zrywać wspólną przestrzeń dyskusji i twierdzić, że nie będzie dyskutować z "mężczyzną podającym się za kobietę" (mniejsza, że nie ma to nic wspólnego z prawdą), to tak ja za tego typu odchyły od przyjętej przeze mnie normy intelektualnej chcę zafundować mu iniekcję dawki ołowiu w potylicę i wygodną miejscówkę w zbiorowym rowie w katyńskim lasku. Na tej zasadzie, dla której on odmawia podstawowych praw do tożsamości tow. Polynie, ja odmawiam mu prawa do funkcjonowania wśród istot cywilizowanych. Nie jestem tu gospodarzem, więc warunkowo jego istnienie będę musiał znosić i nawet podejmować dyskusję, natomiast nie ulega wątpliwości, że tam gdzie ja stanowiłbym czynnik decydujący, tam takowe intelektualne kułactwo nie miałoby racji bytu.W dwóch-trzech prostych postach Senankur wykazał, że wandejski prawoczłowieczyzm to po prostu inna forma kazań księdza Międlara (z odwrotnym wektorem), który kroi wyłącznie pod siebie, a resztę spuszcza w klopie. Mnie luzytańczyk nie rozczarował. Hitlerek jest spójny i dąży do ostatecznego rozwiązania.
Zabawne, że rozczeńczać koncentrat próbujecie ostrym pornosocjałem, który w Wandystanie zostałby przyjęty obecnie co najwyżej z lekkim politowaniem. Typowa reakcja burżujstwa, które chce sobie poszaleć, ale na co dzień szkolny mundurek z krawacikiem i rączki na kołderce. Po "eksperymencie" będzie właśnie dokładnie to co sugerujecie, że nie będzie - powrocik do punktu wyjścia, dopasowanie się do luzytańskich manier, tytulik arystokratyczny i pewnie jakieś lenno. Dobry żart, śmiałem się wiele raz.Co do ostatniego akapitu. Teatrzyk? Zmiękczam materiał i puszczam oko do starszyzny. Kto ma trochę szarych komórek, ten załapie, że chodzi o rozcieńczenie koncentratu, a nie o drugi Wandystan. Ja mam teraz 5 minut zabawy, ale za dzień lub dwa w końcu otrzymam bana, bo czuję już nagromadzenie złych fluidów. Macam granice wytrzymałości stopu. Czymkolwiek zakończy się ten eksperyment, nie będzie mowy o powrocie do punktu wyjścia.
Proszę mnie poprawić, jeśli coś pomyliłem.PTR pisze: proste skurwysyństwo (...) politowanie przechodzi w obrzydzenie (...) to tak ja za tego typu odchyły od przyjętej przeze mnie normy intelektualnej chcę zafundować mu iniekcję dawki ołowiu w potylicę i wygodną miejscówkę w zbiorowym rowie w katyńskim lasku. Na tej zasadzie, dla której on odmawia podstawowych praw do tożsamości tow. Polynie, ja odmawiam mu prawa do funkcjonowania wśród istot cywilizowanych. Nie jestem tu gospodarzem, więc warunkowo jego istnienie będę musiał znosić i nawet podejmować dyskusję, natomiast nie ulega wątpliwości, że tam gdzie ja stanowiłbym czynnik decydujący, tam takowe intelektualne kułactwo nie miałoby racji bytu.
A znajdujemy się w Wandystanie? Coś przegapiłem? Ale, ale - ze wspomnianym "ostrym pornosocjałem" byłbym przecież tutaj (i nie tylko) w awangardzie rewolucji, ale nie o pornosocjał tu chodzi. To tylko hasło tygodnia. Tamtego. W tym idę w coś nowego. To się nazywa dywersyfikacja portfela inwestycji.PTR pisze: Zabawne, że rozczeńczać koncentrat próbujecie ostrym pornosocjałem, który w Wandystanie zostałby przyjęty obecnie co najwyżej z lekkim politowaniem.
Logika Hammurabiego level hard. Mam nawet gotowy loglajn dla filmu: Odmówił Polynie "prawa do tożsamości", to go zajebał kastetem i wyczyścił konto jego żonie.PTR pisze:tam gdzie ja stanowiłbym czynnik decydujący, tam takowe intelektualne kułactwo nie miałoby racji bytu