Baldwin pisze: ↑6 maja 2025, 18:36
Wadą tej mapy jest to, że gdy pojawi się byle jednostronna deklaracja to od razu znajduje ona odzwierciedlenie na mapie.
Tak akurat nie jest... bo parokrotnie były jednostronne deklaracje na temat spornych terytoriów i nie były uwzględnianie dopóki oponenci się nie dogadali.
Baldwin pisze: ↑6 maja 2025, 18:36
Takim sposobem z głębin wydobyto na powierzchnię kontynent o zupełnie nieznanej mi nazwie "Ijuż", nadal utrzymywane jest istnienie jakiejś tam Tuollelenki, która żyje w głowie jednego Sarmaty, przy Scholandii umieszczono tzw. Kompas a sąsiadem Dreamlandu jest Krakozja. Skąd się ona tam w ogóle wzięła?
Trzy różne kwestie na kupie... i do tego wymagające długich wywodów. Może kiedyś...
I "takim sposobem" to sobie KIK "potopił" wszystko co mu nie pasowało do jednostronnej koncepcji... w tym przypadku uznałem, że nie miał do tego prawa i niektóre lądy przywróciłem. Szczególnie, że po tym jak KIK sobie zmniejszył wielkość lądów wg swojego uznania i wizji globu o wielkości Merkurego, po prostu na oceanach globu przywróconego do właściwego rozmiaru było sporo pustego miejsca. To czemu nie ulokować tam lądów, które niegdyś tam były i z jakiś niejasnych dla mnie przyczyn ktoś sobie uznał, że je "zatopi".
Aleksander pisze: ↑5 cze 2025, 17:20
Te granice budzą moje wątpliwości. Jak się zdaje nie odpowiadają one stanowi faktycznemu.
Moje próby bycie na bieżąco nie zawsze są udane... kluczowym jest posiadanie informacji.
Dlatego na samym arkuszu mapy jest prośba by zgłaszać wszelkie zauważone błędy celem ich korekty. To się dzieje i wiele kwestii zostało już poprawionych.
Aleksander pisze: ↑5 cze 2025, 17:20
Nie wspominając już o proporcjach, które też zdają się być tu zaburzone.
Zaburzenie proporcji jest wynikiem nieprzykładania wagi do skali i wielkości przez lata... Generalnie za czasów Pel Nandera nie zwracano uwagi na wielkości (większość starych map nie opisywała wielkości, a tylko kształty i obiekty), a potem za czasów KIK kompletnie "olano" kwestie, że na poszczególnych kontynentach były już skalowane mapy i zrobiono w efekcie dość kuriozalny glob o wymiarach Merkurego.
Gdy podjąłem próbę zebrania tego do kupy to sięgałem po wszystkie dostępne mi mapy lokalne, zaangażowało się w to też kilka osób - pomogły do czegoś dotrzeć, podzieliły się posiadanymi mapami, zbierały dane. Akurat Dreamland był bardzo pomocny - ponieważ jego przedstawiciel przesłał mi bardzo dokładne i skalowane mapy - przynajmniej części kraju, ale pozwoliło to na ustalenie wielkości. W efekcie akurat Dreamland ma dokładnie takie rozmiary jakie sobie sam ustalił i nanosił na własne mapy.
To Wasz sąsiad - Sarmacja, miał problem. Nie byli w stanie ustalić wielkości własnego lądu, bo ponoć nigdy się tym nie zajmowali. Mieli coś przedyskutować i podesłać wyniki, ale nigdy to nie nastąpiło. Zresztą w dużej części zgadzali się na rozmiar wynikły z ustalonej dość dokładnie wielkości Dreamlandu. Czyli w sumie wielkość Dreamlandu miała wpływ na wielkości innych lądów na tym kontynencie - bo była bazą wyjściową, ze względu na posiadanie skalowanych map.
Tannegard pisze: ↑6 cze 2025, 19:01
Faktem jest że pomniejszyli nasza cześć świata.
Nie, nie pomniejszyli... ona jest taka jaką mieszkańcy tej części mikroświata sami sobie ustalili.
Baldwin pisze: ↑13 maja 2025, 06:52
Nie ma naleciałości, bo Ronon wzoruje się na Pel Nanderze jak widać. To jemu właśnie zarzucano mnożenie niezamieszkanych lądów, nieczytelność. Proszę zapoznać się z mapami KIK i porównać je z obecnymi, zobaczy Pan kolosalną różnicę.
No tak mapy KIK... w sumie była to ogromna praca, którą szanuję. Niektóre kształty lądów czerpałem właśnie z KIK, a przynajmniej były bazą wyjściową dla dalszych ustaleń.
Niestety na kwestiach wielkości to KIK poległ na całej linii. Co ciekawe wcale nie dlatego, że nie miał danych z innych kontynentów... ale dlatego, że je dokładnie "olał" (choć mu je przekazano) i wcale się z tym nie krył. Pamiętam stwierdzenie, że "każdy to tam ma swoje kilometry", które stało się przyczyną nie uwzględniania istniejących już wtedy ustaleń.
Tak naprawdę to KIK Wam zmniejszył ten Dreamland, a nie ja... czyli w sumie sami sobie go zmniejszyliście.
Na mapach Pel Nandera był większy - a jakże...
Tyle, że mapy Pel Nandera nie były skalowane, ale gdy tworzyłem pierwsze mapy Nordaty (początki 2014) to obaj byliśmy zgodni, że wielkość należy ustalać na podstawie proporcji do obwodu wirtualnego globu, którego wielkość powinna odpowiadać realowej Ziemi ze względu na stosowanie w mikronacjach odrealowej fizyki. Przyjęto więc obwód na równiku 40 tys. kilometrów i na tej podstawie powstawało wiele map.
Jednak KIK oparł się na ustaleniach wewnętrznych - właśnie Dreamlandu, który sobie opracował mapy na innej zasadzie i stworzył swoją wielkość lądu. Oczywiście jeżeli mieliście na to ochotę to nie wolno Wam było tego odmawiać. A więc na mojej mapie Dreamland jest dokładnie takiej wielkości jaką sam sobie ustalił.
Tyle, że KIK bazując na wielkości Dreamlandu uznał, że inne lądy mają mieć wielkości proporcjonalne do Dreamlandu, a nie takie jakie sobie wcześniej ustalili na bazie map Pel Nandera lub na bazie (jak w Orientyce i Vaarlandzie) odrealowych kształtów.
Dlaczego? Bo tak i już... Na zwracaną uwagę nie było żadnych pozytywnych reakcji. Po prostu ustalenia kogokolwiek spoza ich grona nie były ważne.
Szło sobie to więc dwutorowo... niektórzy uznali wielkości map KIK za właściwe, inni się tym nie zajmowali w ogóle, bo nie interesowało ich to co poza ich kontynentem, albo różnice były na tyle niewielkie (10-20%), że nie miało to wielkiego znaczenia w ogólnym obrazie. Znowu inni np. na Nordacie nie uznali wielkości KIK i dalej produkowali mapy i narrację opartą na rozmiarach ustalonych "przed KIK".
Efekt był taki, ze gdy po latach "zbierałem to do kupy" to chcąc uwzględnić ustalenia lokalne oraz zgodność mapy świata z mapami lokalnymi na kontynentach proporcje uległy zmianie - z konieczności. Przy czym nie uznałem, że to jakiś problem - skoro są zgodne z ustaleniami lokalnymi.
Uznałem (odmiennie od KIK), że ważniejsze jest zachowanie zgodności z ustaleniami lokalnymi niż dawnych proporcji z map Pel Nandera.
Reasumując...
Dreamland jest mniejszy niż na mapach Pel Nandera, bo sami sobie taką wielkość ustaliliście, a ja to oczywiście uszanowałem - tak jak starałem się uszanować (i w zdecydowanej większości się to udało) ustalenia na innych kontynentach.
Torkan Ingawaar pisze: ↑12 maja 2025, 01:59
Tym niemniej, ograniczyłbym możliwość usypywania nowych lądów do przypadków niezbędnych, a gdy takowe się pojawiają, powiązałbym jakoś powierzchnię tworzonych ziem z liczbą mieszkańców, żeby unikać kuriozalnych casusów w rodzaju NUPIA.
Jak najbardziej ograniczam usypywanie nowych lądów... jak ktoś mi napisze, że sobie coś usypał to na mapę to nie trafia. Oczywiście za jakiś czas okazuje się, że ten twór znalazł swoje trwałe miejsce w mikroświecie to go na mapę nanoszę, bo jak słusznie zauważyłeś mapa, która nie odzwierciedla stanu faktycznego jest bezwartościowa.
Inna sprawa, gdy ktoś coś tworzy na istniejącym OBPP... wtedy nie ma specjalnie problemu o ile dana nowa mikronacja ma swoje miejsce informatyczne i powstanie jej nie koliduje z istniejącymi mikronacjami. W końcu to tylko prosty program graficzny (mapa robiona jest w GIMP-ie) - nie ma problemu, gdy jak coś upadnie to się to wtedy z mapy usuwa.
Z tego też powodu jestem zdecydowanym przeciwnikiem "zatapiania" czegokolwiek... bo zatapianie (wzorem KIK) tego co upadło powoduje, że ląd znika i znika też wolny teren dla tworzenia kolejnych państw. Powoduje to właśnie tendencje do "usypywania"...
Osobiście parokrotnie tym "usypywaczom" dawałem radę by zamiast "usypywać" ulokowali się na jakimś OBPP - bo ich nie brakuje. Więc lepiej gdy będą puste lądy po dawnych i upadłych państwach niż gdyby ich miało nie być. Sensowniej nanieść i usunąć jakąś "5-minutową" mikronację niż usypywać i zatapiać lądy. Ot państwa powstają i znikają... ale lądy to coś, co powinno być bardziej trwałe.
Tutaj więc jesteśmy bardzo zgodni...
Torkan Ingawaar pisze: ↑12 maja 2025, 01:59
...a gdy takowe się pojawiają, powiązałbym jakoś powierzchnię tworzonych ziem z liczbą mieszkańców,
Tylko kto ma to robić? Autor mapy? Z jakiej racji? Przecież ja tylko nanoszę stan faktyczny (w miarę zdobywania wiedzy i informacji) - staram się nie ingerować w kwestie ustaleń lokalnych, ale je uwzględniać właśnie.
To kto ma decydować? Inne mikronacje? Ale jakie i na bazie jakiego prawa? Na zasadzie "zakrzyczenia"? Trochę bez sensu...
Fajnie by było - by wszyscy sobie usiedli przy jednym stole i wszelkie tego typu sprawy uzgadniali z pozytywnymi skutkami. Niestety to utopia...